|
Krajowy serwis informacyjny ASME |
|||||
|
Witryna uniosceptyków Witryna Kary Śmierci
|
W dn. 4 VI 2005 rozpoczęły się obrady Konwentyklu UPR. Konwentykl ocenił sytuację w Partii jako bardzo złą. Panuje zastój we wszelkich niemal działaniach, Partia do tej pory nie odjęła decyzji co do startu w wyborach, nie bierze udziału w żadnych akcjach. Przyczyną jest brak woli kierownictwa. Zaproszony na posiedzenie Prezes, kol. Stanisław Wojtera, tłumaczył się trudnościami, ale nie potrafił dać odpowiedzi na podstawowe pytanie: "Co dalej?". (Mnie do głosowania przeciw Prezesowi za wszelka cenę ostatecznie przekonała odpowiedź: "No - jeszcze dzisiaj odbędą się pewne rozmowy koalicyjne, które zapewne nic nie dadzą, a wtedy zapewne UPR będzie jakoś startować samodzielnie, w jakiejś może konfiguracji" - jkm). W tym stanie rzeczy, na wniosek Straży sprzed dwóch tygodni, Konwentykl większością +8-2=3 opowiedział się za zmianą na stanowisku Prezesa. Konwentykl absolutnie nie oskarżał o nic Prezesa - uważał raczej, że zadanie Go przerosło i sugerował Mu dobrowolne ustąpienie i zajęcie w Radzie Głównej miejsca opróżnionego po dymisji p. Stanisława Michalkiewicza. Prezes zagrał jednak va banque - i odmówił. W tym stanie rzeczy Konwentykl usiłował dokonać konstruktywnej zmiany prezesa (wymagana na to większość to 4/5), jednak żaden kontr-kandydat (ani kol. Zbigniew Bagiński, ani kol. Jacek Boroń) nie uzyskał tej większości. W tej sytuacji Konwentykl z ciężkim sercem (+6-5=2) zwrócił się do Straży z wnioskiem o usunięcie Prezesa z Partii - co było jedyną możliwą drogą do zmiany prezesa. Wniosek ten nie był formalnie konieczny (Straż i tak miała miała głosować nad takim samym wnioskiem, złożonym i popartym przez 70 Członków UPR) - ale miał pewien wymiar moralny. Przed posiedzeniem Straży (opóźnionym wskutek przedłużających się obrad Konwentyklu o prawie godzinę) ko-ordynator Straży, kol. Andrzej Wójcik (który zobowiązał się głosować za usunięciem Prezesa, jeśli Konwentykl wyrazi wolę zmiany, a wniosek nie uzyska większości 4/5) ustąpił ze stanowiska, bo nie nie chciał blokować niezbędnej zmiany, ale nie chciał też Swym głosem skrzywdzić młodego człowieka. Konwentykl wybrał na Jego miejsce kol. Włodzimierza Senicza. Samo posiedzenie Straży było bardzo krótkie. Kol. Senicz podkreślił, że po raz pierwszy Straż głosuje nad usunięciem prezesa Partii - i po raz pierwszy usunęłaby kogoś nie za to, co zrobił - a za to, czego nie zrobił. Mimo to w głosowaniu okazało się, że niezbędna większość (wynosząca i tu 4/5) została osiągnięta. Konwentykl po przerwie niezwłocznie przystąpił do wyboru nowego prezesa. Skupił się nad kandydaturami kol. Jacka Boronia, bardzo energicznego biznesmena z Nowego Jorku, częściej przebywającego tam niż w Polsce, który zastrzegł, że po wyborach podda się ponownemu głosowaniu - oraz długoletniego Przewodniczącego Rady Sygnatariuszów, b. Prezesa Okręgu Lubelskiego, kol. Zbigniewa Bagińskiego. Większością +8-3 wybrany został kol. Jacek Boroń. Ta większość jest o tyle zaskakująca, że przed głosowaniem nowy Prezes opowiadał się zdecydowanie za startem UPR z Platformy JKM - a Konwentykl wyrażał w tej sprawie dużą rezerwę i ostatecznie nie poddał pod głosowanie żadnej uchwały. Bezpośrednio po tym Konwentykl taką samą większością uzupełnił skład RG UPR o kol. Wojciecha Grotowskiego z Warmii. Następnie Konwentykl zajął się sprawą listu Prezesa SN do JKM. Kol. Paweł Nakonieczny wyrażał w nim przekonanie, że decyzja Sądu w sprawie uznania za nieważną Uchwały Konwentu w sprawie zakazu startu Członków UPR z list innych istniejących partii politycznych była formalnie uzasadniona, zaś określenie przez JKM werdyktu SN jako "kuriozalny" jest obraźliwe. Przeprosiłem za użycie tego określenia. Na zakończenie Konwentykl zalecił wszystkim Członkom UPR (urodzonym przed 1971 rokiem), by wystąpili do IPN o uzyskanie zaświadczenia, że nie byli Tajnymi Współpracownikami SB. Na tym Konwentykl zakończył obrady. (jkm) Komentarz (0) |
|
|||
|
|
|||||