Informacje
ASME z kraju
| Sensacja dnia: Jan Maria Władysław R. mianował nową "głowę Kościoła" w "polskim regionie UE" Wysłane poniedziałek, 9, stycznia 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Tego epokowego "newsa" nie przegapi chyba żaden szanujący się pismak, czyli żurnalista na etacie redakcyjnym. Pierwsi donieśli o sensacyjnym wydarzeniu w naszym "regionie europejskim" pp. Wojciech Pelowski, Rafał Romanowski - korespondenci nieocenionej "gazety robionej przez półinteligentów dla ćwierćinteligentów", jak ją określa Stanisław Michalkiewicz, czyli "Gazety Wyborczej". W innych redakcjach szefowie działów krajowych z niecierpliwością i drżeniem zamawiają choćby wzmianki u swych krakowskich współpracowników, z jednoczesną nadzieją na ekskluzywne wywiady z błyszczącą wypolerowanym politycznie blaskiem gwiazdą pierwszej wielkości. Maszyny drukarskie i ekipy współczesnych elektronicznych metrampaży trzymane są w pogotowiu przy ulicach Faradaya, placu Starynkiewicza i na warszawskim Targówku Fabrycznym...
Oto narodził się nowy, świecki obyczaj, proweniencji tym razem PRL-bis (w odróżnieniu od PRL właściwej, w której stalinowscy namiestnicy Kremla usiłowali wyznaczać na stanowiska kościelne swoich mianowańców, czemu przeciwstawił się Prymas Tysiąclecia Stefan kardynał Wyszyński w liście pasterskim "Non possumus"), gdzie lokalny watażka partyjny,
pardon - potężny WATACHA polityczny, dokonał intronizacji Głowy Kościoła katolickiego, skromnie pomijając choćby fakt obecności na tym stanowisku obecnego Prymasa, nie mówiąc już o posiadaniu przezeń kompetencji do takiego kroku.
W dzisiejszym wydaniu bulwarówki "GW", w
artykule pt. "Platforma Obywatelska i Kościół nierydzykowy" można było zapoznać się z niniejszym passusem:
"(...) Jan Rokita po spotkaniu z abp. Dziwiszem cytował jego słowa: - Mimo że nad nami unosi się duch Zyty Gilowskiej, który sprawia nam pewien kłopot, mamy prawo do optymizmu. Bo przyszła głowa Kościoła katolickiego w Polsce - powiedział Rokita o abp. Dziwiszu - mówi do nas: »Nie zostaniecie sami«".
Widząc niepo-chamowany wzrost znaczenia ugrupowania politycznego, które choć zostało na przegranej pozycji w minionych, zeszłorocznych wyborach tak prezydenckich, jak i parlamentarnych, to jednak umie odnaleźć dla siebie niezagospodarowaną niszę aktywności - tym razem w doniosłej dziedzinie stosunków państwo - Kościół, należy z uznaniem i właściwym podziwem dla osiągniętych sukcesów schylić czoła przed człowiekiem, który umiał - jak postulował Rudyard Kipling - "spacerować z królem w sposób naturalny" i wyznaczać interreksa...
Panie, panowie: oto
Jan Maria Władysław Rokita Creator regis!...teraz juz nic nie powinno stać na przeszkodzie do
"zlania się" PO-munistów (ukłon dla znanej "szczekającej brzytwy" na jednej z list dyskusyjnych - twórcy tego terminu) oraz post(?)komunistów z byłej PZPR-erii, tym bardziej, że wyśniona w medialnych marzeniach wszystkich kucht i "meneczmętów", karmiących się kolorowymi pismami przyrządzanych dla obojga płci "nowych ełropejsczyków", Para Królewska wzięła przecież w ostatnich dniach swej regencji - ślub kościelny w kaplicy belwederskiej...
Komentarz (1)