Publicystyka Antysocjalistycznego Mazowsza

Apelujemy do władz RP: Sprawdźmy wniosek byłej stalinowskiej prokurator o przyznanie brytyjskiego obywatelstwa
Czy Helena Wolińska-Brus musi być bezkarna? - Tadeusz M. Płużański
Wysłane poniedziałek, 21, sierpnia 2006 przez Krzysztof Pawlak

21 listopada 1950 r. płk Helena Wolińska usankcjonowała bezprawne aresztowanie szefa "Kedywu" Armii Krajowej gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila", co w konsekwencji doprowadziło do śledztwa, skazania i zamordowania jednego z największych bohaterów Polski Podziemnej. Gen. Fieldorf został powieszony 24 lutego 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Polski wniosek o ekstradycję Wolińskiej-Brus z Wielkiej Brytanii z 1999 r. wymieniał jeszcze 15 innych osób, które aresztowała z pogwałceniem stalinowskiego prawa. Teraz, po prawie ośmiu latach, brytyjskie władze odmówiły wydania inkwizytorki. Informacja dotarła do Polski w przeddzień 62. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Historia po raz kolejny okrutnie zadrwiła sobie z bohaterów, gdyż była prokurator wojskowa nienawidziła szczególnie AK-owców, wydając ich w ręce bezpieki na tortury i śmierć. Czy jednak sprawa ekstradycji Wolińskiej musi być przesądzona?

- Jesteśmy zaskoczeni odmową ekstradycji, liczyliśmy, że Anglicy pozytywnie rozpatrzą nasz wniosek - komentuje prokurator Paweł Karolak, naczelnik warszawskiego pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej, w którym prowadzone jest postępowanie wobec Heleny Wolińskiej-Brus. - Sprawdzamy teraz, czy decyzję można zaskarżyć.
- W uzasadnieniu strona brytyjska podaje trzy powody odmowy ekstradycji - mówi Gazecie Polskiej prokurator IPN Małgorzata Kuźniar-Plota. - Po pierwsze są to tzw. względy humanitarne, czyli wiek, stan zdrowia i sytuacja osobista podejrzanej. Po drugie - od popełnienia przestępstw minęło już ponad 50 lat. Po trzecie - "wystąpiły znaczne opóźnienia w prowadzenia sprawy", czyli, że Polska późno wystąpiła z wnioskiem o ekstradycję, bo dopiero po kilku latach od upadku komunizmu w naszym kraju.
- Wygląda na to, że Wolińska pozostanie bezkarna, a ona jest tak samo odpowiedzialna za śmierć ojca, jak pozostali prokuratorzy i sędziowie z tej sprawy. Czy nikomu nie zależy na osądzeniu winnych? - pyta Maria Fieldorf-Czarska, córka generała. To właśnie na jej wniosek była prokurator jest dzisiaj ścigana.

POLSKI PINOCHET

Prawie osiem lat temu, kiedy w "Życiu Warszawy" ujawniłem działalność Heleny Wolińskiej, wydawało się, że jej osądzenie jest tylko kwestią czasu. W styczniu 1999 r., po wysłaniu do Wielkiej Brytanii wniosku o ekstradycję, połączonego z nakazem tymczasowego aresztowania byłej prokurator, prowadzący śledztwo major Zbigniew Piechowicz z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie mówił: - Drogą dyplomatyczną dowiedzieliśmy się, że Anglicy nie wykluczają wydania nam podejrzanej.
W sprawę zaangażowały się najwyższe władze III RP. MSZ zapewniało, że zbadało sprawę w Ambasadzie Brytyjskiej w Warszawie i otrzymało odpowiedź, że nie ma żadnych formalnych przeszkód w ekstradycji Wolińskiej do Polski. Ówczesny wiceminister sprawiedliwości Leszek Piotrowski w wypowiedzi ze stycznia 1999 r.: - Są duże szanse na wydanie Wolińskiej. Cała procedura ekstradycyjna jest szybka.
Podobne głosy można było przeczytać w brytyjskich mediach, które obszernie informowały o sprawie. "Daily Mail" pisał: "W świetle sprawy Augusto Pinocheta, brytyjskiemu ministrowi spraw wewnętrznych Jackowi Straw trudno będzie odrzucić polski wniosek o ekstradycję". "The Sunday Times": "Jeśli Jack Straw gotów jest zgodzić się na ekstradycję Pinocheta do Hiszpanii, to czemu nie miałby zgodzić się na ekstradycję Heleny Brus?"

SPRAWIEDLIWOŚĆ W KRAJU AUSCHWITZ

Już wówczas pojawił się istotny dla sprawy "argument". "The Independent" podkreślał, że Wolińska jest jedną z nielicznych już przedstawicielek mniejszości żydowskiej w Polsce, która ocalała z Holocaustu: "Byłaby to więc ekstradycja do kraju, gdzie znajdują się takie miejsca, jak Oświęcim i Brzezinka". W te same tony uderzył "The Sunday Times": "Czy Żyd może liczyć na sprawiedliwość w kraju Auschwitz, Majdanka i Treblinki, gdzie antysemityzm rodem ze średniowiecza wciąż pozostaje przygnębiająco mocno okopany?". Dziś, bez wątpienia, dodano by do tego inne, na wskroś antysemickie miejsce - Jedwabne.
Wolińska oznajmiła, że nie przyjedzie do Polski (podobno jej rodzinnego kraju), gdyż nie może tu liczyć na sprawiedliwy proces, polskie władze nic jej nie obchodzą, a prokuratorowi, który ośmielił się postawić jej zarzuty "ukręciłaby łeb" (już w "ludowej" partyzantce - GL i AL była znana z niewyparzonego języka).
W Polsce w obronie stalinowskiej prokurator stanęła (po dłuższym okresie przemilczania sprawy) "Gazeta Wyborcza", w której można było przede wszystkim przeczytać, że Helena Wolińska była w czasie wojny w getcie, a ten, kto "wyciągnął" jej sprawę, głosi wstrętną pomarcową propagandę. Jakże podobnie brzmiała jedna z żydowskich agencji (Jewish Telegraphic Agency), która przeprowadziła wywiad z Wolińską. Sugestia była jasna - fakt przebywania w getcie i doznawane tam cierpienia uprawniły ją do późniejszego prześladowania Polaków (czytaj polskich antysemitów).

BRYTYJSKA OBYWATELKA
PRZED WOJSKOWYM SĄDEM


Przeszkód w ekstradycji Wolińskiej było od początku wiele. Już kilka lat temu Brytyjczycy nie chcieli jej wydać wymiarowi sprawiedliwości III RP, gdyż... nie rozumieli, dlaczego - zamiast przed sądem powszechnym - ma być sądzona przed sądem wojskowym (takie sądy funkcjonują w Wielkiej Brytanii jedynie w czasie wojny). Powołali się zatem na jedną z zasad ekstradycji, która gwarantuje, że sytuacja prawna sądzonej osoby nie pogorszy się. Dlatego w 2000 r. prokuratura wysłała drugi, poprawiony wniosek ekstradycyjny, w którym wyjaśniła m.in., że w Polsce wojskowi (w latach 50. - czyli w czasie popełniania przestępstw - Wolińska była prokuratorem wojskowym) podlegają jurysdykcji sądów wojskowych. Trzeci wniosek wysłał w 2001 r. nowo powstały IPN, który z mocy prawa przejął sprawę ścigania Wolińskiej od prokuratury powszechnej.
Podstawowym problemem było podwójne obywatelstwo Wolińskiej. Aresztując generała "Nila", przedłużając mu areszt i nadzorując śledztwo była obywatelką Polski. Jednak na początku lat 70., kiedy wraz z mężem, prof. Włodzimierzem Brusem (dawniej Beniamin Zylberberg, w czasie wojny oficer polityczny LWP, później marksistowski ekonomista, a w końcu rewizjonista, wykładowca wielu renomowanych uczelni na świecie) zamieszkała w podlondyńskim Oksfordzie, otrzymała również obywatelstwo brytyjskie. Tymczasem Wielka Brytania - mimo podpisanych umów ekstradycyjnych - w tym z Polską - niechętnie wydaje swoich obywateli innym państwom (prawo stanowi, że może to zrobić, ale nie musi). Podobnie postępują zresztą inne kraje. Izrael odmówił nam ekstradycji Salomona Morela, naczelnika komunistycznego obozu w Świętochłowicach (dla Niemców, volksdeutschów, a w praktyce wrogów "ludu"). Można również przypuszczać, że Szwecja nie wyda nam stalinowskiego sędziego Stefana Michnika. Kapitan Michnik ma zresztą wiele wspólnego z pułkownik Wolińską. Nie tylko oboje byli funkcjonariuszami komunistycznego systemu bezprawia, ale brali udział w tych samych sprawach. Tak było np. w przypadku Tadeusza Jędrzejkiewicza, który za rzekomą działalność kontrrewolucyjną w Szkole Morskiej w Gdyni został skazany na podwójną karę śmierci (złagodzona potem do 10 lat więzienia). Michnik orzekał w sprawie jako wojskowy ławnik, Wolińska uczestniczyła w śledztwie jako wojskowy prokurator.

PROBLEM Z ROZLICZANIEM ZBRODNI

W jednym z wywiadów dla brytyjskiej prasy Wolińska powiedziała również, że do tych "haniebnych kłamstw", które wyszły z Polski może się ustosunkować jedynie przed sądem brytyjskim (teoretycznie istnieje taka możliwość). Brytyjczycy - z czego była prokurator świetnie zdaje sobie sprawę - mają jednak problem z rozliczaniem przeszłości. Przez 40 lat nie ścigali np. w ogóle zbrodni wojennych. Dopiero w 1990 r. w Sądzie Karnym Old Bailey w Londynie utworzono specjalną komórkę do badania tych zbrodni. Na liście podejrzanych znalazło się 400 żyjących jeszcze osób. Pierwszy miał stanąć przed sądem Szymon Serafinowicz, szef pronazistowskiej policji na Białorusi, która uczestniczyła w masakrach ludności żydowskiej (o jego przeszłości brytyjski wywiad wiedział od 1947 r., ale chronił zbrodniarza). Na proces było już jednak za późno, gdyż Serafinowicz zmarł. Inną sprawę udało się zakończyć. W 1999 r. sąd skazał na dożywocie 78-letniego Antoniego Sawoniuka, również Białorusina, w czasie wojny szefa oddziału policji w jednym z białoruskich miasteczek. Sprawa weszła na wokandę właściwie przypadkowo - pół roku wcześniej Sawoniuk pobił dziennikarzy telewizji BBC (jakże przypomina to casus śledczego "naszej" Informacji Wojskowej Mikołaja Kulika). Wcześniej prokuratorzy uważali, że Białorusin jest za stary, aby stawiać go przed sądem. Właśnie "względy humanitarne" (podeszły wiek i choroby - prawdziwe, lub wymyślone) - prócz kwestii obywatelstwa - powodują, że wielu oprawców unika sprawiedliwości. Tak stało się teraz w przypadku Wolińskiej (urodziła się w 1919 r. w Warszawie, jako Fajga Mindla Danielak).
Za ekstradycją Wolińskiej powinno przemawiać jednak prawo międzynarodowe. Stały Trybunał Karny w Hadze uważa bowiem, że obywatelstwo nie może chronić przed wydaniem osoby oskarżonej o zbrodnie, takie jak: ludobójstwo, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości (przypadek Wolińskiej). Brytyjczycy również ścigają takie zbrodnie, a w ich prawie występuje pojęcie "pozbawienia kogoś wolności z premedytacją". Wydawałoby się zatem, że ekstradycja Wolińskiej do Polski jest możliwa…

"ŚMIEJĘ SIĘ"

Na pytanie polskiego dziennikarza w dniu wydania nakazu jej aresztowania przez Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie (3 grudnia 1998 r.) była prokurator odpowiedziała: "Śmieję się".
Tylko, czy w czasach stalinowskich jej ofiarom też było do śmiechu? Krystyna Sobolewska, żona AK-owca Juliusza Sobolewskiego, który po aresztowaniu przez Wolińską w 1953 r. został skazany na karę śmierci, a po zmniejszeniu kary przez ówczesnego konkubenta Wolińskiej - Franciszka Jóźwiaka - zmarł wskutek zbrodniczych praktyk w UB: - Wolińskiej trudno dziś życzyć więzienia, kary śmierci, szubienicy. Marzę tylko o jednym - żeby została uznana za inkwizytorkę, człowieka podłego i przestała żyć w chwale żony profesora Oksfordu.
Czy do końca życia Helena Wolińska-Brus będzie prowadziła spokojny żywot emeryta w willowej dzielnicy Oksfordu (ostatnio polski MON zmącił trochę jej spokój odbierając wojskową emeryturę)? Czy nadal będzie chroniona przez prawo wolnej i demokratycznej Wielkiej Brytanii, tak jak kiedyś chronił ją stalinowski system bezprawia? Czy dalej będzie śmiać się z Polski i jej wymiaru sprawiedliwości?

CZY ZATAIŁA PRAWDĘ?

NA POCZĄTKU LAT 70., KIEDY WOLIŃSKA UBIEGAŁA SIĘ O PRZYZNANIE JEJ BRYTYJSKIEGO OBYWATELSTWA, WE WNIOSKU MUSIAŁA ODPOWIEDZIEĆ NA PYTANIE: CZY BRAŁA UDZIAŁ W PRZEŚLADOWANIACH, CZY BYŁO WOBEC NIEJ PROWADZONE ŚLEDZTWO? JEŚLI ODPOWIEDZIAŁABY TWIERDZĄCO, NIE MOGŁABY DOSTAĆ BRYTYJSKIEGO OBYWATELSTWA. MUSIAŁA ZATEM ZATAIĆ PRAWDĘ. ŚLEDZTWO PRZECIWKO WOLIŃSKIEJ (JAK RÓWNIEŻ INNYM STALINOWSKIM FUNKCJONARIUSZOM) PROWADZIŁY W LATACH 1956-1957 DWIE KOMISJE PROKURATORA GENERALNEGO PRL MARIANA MAZURA. OBIE KOMISJE POSTAWIŁY JEJ SZEREG POWAŻNYCH ZARZUTÓW, OBJĘTYCH SANKCJĄ KARNĄ.
WTEDY, W CZASACH GOMUŁKI, PŁK HELENA WOLIŃSKA NIE STANĘŁA JEDNAK PRZED SĄDEM. PIERWSZA KOMISJA "POWOŁANA DLA ZBADANIA PRZEJAWÓW ŁAMANIA PRAWORZĄDNOŚCI PRZEZ PRACOWNIKÓW GENERALNEJ PROKURATURY I PROKURATURY M.ST. WARSZAWY" POSTANOWIŁA JEDYNIE "ZWOLNIĆ [WOLIŃSKĄ - TMP] Z PRACY W PROKURATURZE PRL Z UWAGI NA TO, ŻE CHARAKTER I ROZMIAR ZARZUTÓW Z OKRESU PEŁNIENIA PRZEZ NIĄ W NACZELNEJ PROKURATURZE WOJSKOWEJ KIEROWNICZEGO STANOWISKA DYSKWALIFIKUJE JĄ JAKO PROKURATORA". WOLIŃSKA ZOSTAŁA RÓWNIEŻ PRZENIESIONA DO REZERWY I ZDEGRADOWANA.
TREŚĆ WNIOSKU O PRZYZNANIE OBYWATELSTWA MOŻE BYĆ KLUCZOWYM ARGUMENTEM PRZEMAWIAJĄCYM ZA EKSTRADYCJĄ HELENY WOLIŃSKIEJ-BRUS DO POLSKI.

DLATEGO APELUJEMY DO WŁADZ RP: SPRAWDŹMY TO!

Tadeusz M. Płużański


Artykuł pierwotnie ukazał się w tygodniku "Gazeta Polska".

Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.


Wyszukiwarka ASME


Pole wyszukania:


Wiadomości z kraju

Publicystyka

Wielka Victoria pod Kłuszynem - Antoni Zambrowski - sobota, 24, lipca 2010

Michał Tadeusz Falzmann, 18 lipca - prof. Jerzy Przystawa - środa, 14, lipca 2010

Mazowsze

TV-felietony

Koniec Polski wraz z wyaresztowaniem się nawzajem mężyków stanu - Stanisław Michalkiewicz o nadchodzących "biblijnych znakach" nadchodzącego Nowego Wspaniałego Świata - czwartek, 29, lipca 2010

Piękna "wojna o pokój" na symbole: PO nie będzie "dorzynać watahy", a kult prezydenta Lecha Kaczyńskiego lepszy niż kult świętych Kościoła? - Stanisław Michalkiewicz o dławiących rozum wydarzeniach na polskiej scenie teatru politykierskiego - sobota, 24, lipca 2010

Walczymy z von Fiskusem - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 18.07.2010 r. (pilot) - wtorek, 20, lipca 2010

Kłuszyn 1610 - chwała oręża polskiego Rzeczpospolitej Obojga Narodów - niedziela, 11, lipca 2010

Zagranica

Notki wydawnicze / Recenzje

Ciekawostki o lewicy

PZPR ->SLD/SDPl


UP


Samoobrona


AW"S" -> PO - PiS

Wiadomości z UPR

ARCHIWUM

Stare ARCHIWUM


Najlepszy kandydat Niemiec na "prezia" - Donald Tusk

Witryna Kary Śmierci

 

 


Polecane serwisy

 

strona główna | kontakt | © Krzysztof Pawlak 1998 - 2008