Publicystyka Antysocjalistycznego Mazowsza

Stalinowskich zbrodniarzy - tak jak Helenę Wolińską - ścigamy za granicą. Tymczasem wielu z nich żyje w Polsce, a nawet w Warszawie, tuż pod bokiem organów wymiaru sprawiedliwości RP
PRZYPADEK PROKURATORA GRAFFA - Tadeusz M. Płużański
Wysłane wtorek, 19, września 2006 przez Krzysztof Pawlak

Apelowaliśmy do władz RP, aby sprawdziły wniosek Heleny Wolińskiej-Brus o przyznanie brytyjskiego obywatelstwa. Może być to klucz do rozwiązania problemu ekstradycji z Wielkiej Brytanii tej byłej stalinowskiej prokurator, która aresztowała, a następnie nadzorowała śledztwo przeciwko gen. Augustowi Emilowi Fieldorfowi. Wcześniej pisaliśmy też, że trzech prześladowców "Nila" mieszka w Warszawie: śledczy Kazimierz Górski (autor kłamliwego aktu oskarżenia) oraz prokuratorzy: Witold Gatner i Alicja Graff. Ta ostatnia pędzi spokojny żywot emeryta na stołecznym Mokotowie, razem z mężem, również byłym prokuratorem, płk Kazimierzem Graffem. Graff jest winny wielu zbrodni sądowych na żołnierzach AK i działaczach niepodległościowych. Dopiero w 2001 roku, czyli po 12 latach wolnej Polski, prokuratura postawiła mu zarzuty, ale do dziś krwawy stalinowiec nie stanął przed sądem. Jedynym sukcesem było odebranie mu 4 tys. zł wojskowej emerytury.

Swoje krwawe żniwo Kazimierz Graff - późniejszy zastępca Naczelnego Prokuratora Wojskowego - rozpoczął na początku 1946 r., kiedy jako wiceprokurator pracował w Wydziale do Spraw Doraźnych Sądu Okręgowego w Siedlcach. Wydziały doraźne były chyba najbardziej krwawymi sądami w powojennej Polsce. Ze względu na liczbę zasądzonych i wykonanych wyroków, śmiało można je nazwać komunistycznymi trybunałami śmierci. Skazywały przeciwników politycznych, nawet nie próbując zachować elementarnych zasad stalinowskiego prawa (sprawy prowadzono w trybie przyspieszonym, bez postępowania dowodowego).

Kula za antysemityzm

26 lutego 1946 roku na sesji wyjazdowej siedleckiego wydziału doraźnego w Sokołowie Podlaskim Kazimierz Graff oskarżał 15 żołnierzy AK, żądając dla nich kary śmierci (która była niewspółmierna do ich czynów) i podżegając skład sędziowski do wydania takich wyroków. W ten sposób 10 AK-owców dostało KS. Żeby tego było mało - już następnego dnia Graff wydał rozkaz ich rozstrzelania tak, aby nie zdążyli przypadkiem złożyć prośby o ułaskawienie.
Skazany wówczas na 10 lat Leonard Gierowski zapamiętał, że Graff był w sądzie agresywny i napastliwy oraz nie pozwolił na to, by oskarżeni mieli obrońców. Do innego oskarżonego - Romana Bielińskiego powiedział, że "dostanie kulę w łeb" (co rzeczywiście się stało). Powód? Bieliński przed wybuchem wojny studiował na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie - jak podkreślał Graff - szerzył się antysemityzm. Co krwawy stalinowski prokurator mógł wiedzieć o stosunkach panujących na przedwojennej polskiej uczelni? Otóż sam pobierał tam nauki: Wydział Prawa UW ukończył w 1939 roku. Już wówczas był zaangażowany politycznie: działał w Komunistycznym Związku Młodzieży "Życie" i z ramienia tej organizacji w latach 1937-38 przewodniczył Warszawskiemu Akademickiemu Komitetowi Antygettowemu.
Siedlecki sąd "na kółkach" (razem z prokuratorem Graffem) zawitał nie tylko do Sokołowa Podlaskiego, ale również do innych okolicznych miejscowości, m.in. w Ostrowi Mazowieckiej. Za każdym razem niósł ze sobą obfite żniwo śmierci (np. w Ostrowi skazał na KS 12 osób).

Nie czuje się winny

Kazimierz Graff urodził się rok przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości - 11 listopada 1917 roku w Warszawie, w rodzinie kupca Maurycego i nauczycielki Gustawy z Simonbergów. W 1935 roku ukończył gimnazjum im. Mikołaja Reja. Żołnierz kampanii wrześniowej, służył w 44. pp. z Równego. 18 września w Łucku jego jednostka złożyła broń przed Sowietami. Mieszkając we Lwowie, imał się różnych zawodów - był m.in. inspektorem domów akademickich Państwowego Instytutu Medycznego i administratorem w Państwowym Instytucie Krajoznawczym. W końcu nastąpił wymarzony dla Graffa dzień - po wybuchu wojny radziecko-niemieckiej wstąpił do Armii Czerwonej, by później znaleźć się w szeregach LWP. Jako dowódca kompanii samodzielnej rusznic 3. pp. walczył pod Lenino. We wrześniu 1944 roku został ciężko ranny w walkach na warszawskiej Pradze.
W prokuraturze wojskowej rozpoczął pracę w 1945 roku. Podobno był inteligentny i dowcipny. Po serii morderstw sądowych w siedleckiem Kazimierz Graff awansował. Został zastępcą Naczelnego Prokuratora Wojskowego (w randze pułkownika). W grudniu 1946 roku, a więc kilka miesięcy po zbrodni sądowej w Sokołowie Podlaskim, był głównym oskarżycielem w sprawie poakowskiej organizacji zbrojnej - Konspiracyjnego Wojska Polskiego, dowodzonego przez kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca". Dla dowódcy i jego żołnierzy domagał się wielokrotnych kar śmierci, które zostały następnie wykonane. Nie wiadomo, dlaczego tej sprawy nie dołączono w 2001 roku do aktu oskarżenia przeciwko Graffowi!?
W sprawie "Warszyca" oskarżał również prokurator Czesław Łapiński (wcześniej "ciężko pracował" w innym Wydziale do Spraw Doraźnych - w Białymstoku, a następnie oskarżał "grupę szpiegowską" rotmistrza Witolda Pileckiego). Kilka lat temu dał się namówić na rozmowę o "tamtych tragicznych sprawach":
- Łódź i okolice to był mój teren, jako szefa tamtejszej prokuratury wojskowej. Na tym terenie działał Sojczyński, który po wojnie nie złożył broni, tylko brał udział w bratobójczych walkach, mordował bezbronną ludność, przedstawicieli władzy, pepeerowców. Kiedy aresztowano "Warszyca", ludzie odetchnęli. Do pomocy w procesie przysłali mi z Warszawy Kazimierza Graffa mimo, że wcale o taką pomoc nie prosiłem. Widać chcieli, żeby sprawę poprowadził ktoś zaufany. Grupę Sojczyńskiego podzieliliśmy między siebie na pół. Graff "obsługiwał" tych od góry, ja mniejsze przewinienia i wnosiłem o kary od pięciu do dziesięciu lat więzienia.
W wolnej Polsce, poprzedniczka IPN - Główna Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu ustaliła, że skazanie Stanisława Sojczyńskiego było morderstwem sądowym. Konspiracyjne Wojsko Polskie zostało uznane za jednostkę walczącą o niepodległość kraju przeciwko sowieckiemu zniewoleniu.
Kazimierz Graff, w przeciwieństwie do Czesława Łapińskiego, odmówił rozmowy o procesie "Warszyca", tłumacząc się przygotowaniami do dłuższego wyjazdu. Kładąc słuchawkę, stwierdził jedynie, że nie czuje się winny.
- Kiedy przesłuchiwaliśmy Graffa w 1997 r., twierdził, że nie pamięta procesu "Warszyca". Niewiele brakowało, aby zapomniał, że w ogóle pracował w sądownictwie - usłyszeliśmy przed laty w łódzkiej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, która prowadziła dochodzenie w sprawie zabójstwa Stanisława Sojczyńskiego.

Bez słowa przepraszam

Żona Kazimierza Graffa, Alicja - w czasach stalinowskich wicedyrektorka Departamentu III Generalnej Prokuratury, w 1953 roku podpisała się pod pismem do naczelnika więzienia na Rakowieckiej, informującym o terminie wykonania wyroku śmierci na generale "Nilu". Kiedy po latach rodzina bohatera Polski Podziemnej napisała do niej list z prośbą o wyjaśnienie okoliczności śmierci gen. Fieldorfa, Graff nie odpisała. Do dziś nie zdobyła się na odpowiedź na pytanie: jak zginął legendarny szef Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej, ani na żadne inne pytanie o swoją przeszłość i rolę w stalinowskim systemie bezprawia. Choćby na słowo: przepraszam.
Alicja Graff była zaangażowana nie tylko w morderstwo na gen. Fieldorfie. Nadzorowała również sprawę aresztowanego przez bezpiekę płk. Wacława Kostka-Biernackiego, zaufanego Józefa Piłsudskiego jeszcze z czasów legionowych. W piśmie z 19 listopada 1953 roku Graff wymieniała zarzuty wobec Biernackiego: "Od 1931 r. do 31 sierpnia 1939 r. w związku z wykonywaniem urzędu wojewody nowogródzkiego i poleskiego na terenie tych województw realizował politykę sanacyjnego rządu faszystowskiego dławienia rewolucyjnego ruchu mas pracujących miast i wsi oraz wynaradawiania ludności ukraińskiej i białoruskiej. (...) Nadzorował znajdujący się na podległym mu terenie obóz w Berezie Kartuskiej, będący zorganizowanym ośrodkiem wyniszczania działaczy ruchu robotniczego". Dalej pani prokurator przywołała suche liczby: "Początek kary dnia 9.XI.1945 r., koniec kary 9.XI.1955 r. (...) pozostało do odbycia 2 lata więzienia [10 kwietnia 1953 roku Sąd Wojewódzki w Warszawie skazał Wacława Kostka-Biernackiego na karę śmierci, zamienioną potem na 10 lat więzienia, z zaliczeniem aresztu śledczego - TMP]". Następnie Graff opisywała zachowanie i stan zdrowia więźnia: "Opinia Naczelnika Więzienia z września 1953 r. - negatywna. Z orzeczenia Komisji Lekarskiej z dnia 1.IX.1953 r. wynika, że skazany cierpi na przewlekły zniekształcający gościec stawowy, miażdżycę uogólnioną, zwyrodnienie miażdżycowe mięśnia sercowego, rozedmę płuc, padaczkę oraz że wskazana jest [przekreślone długopisem słowa: przedterminowe zwolnienie - TMP] przerwa na okres 1 roku z uwagi na chorobę przewlekłą, stale pogarszającą się". Płk Wacław Kostek-Biernacki zmarł w maju 1957 roku, niecałe dwa lata po odbyciu całej, 10-letniej kary w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie. Żyłby dłużej, gdyby nie mozolna praca "oficerów" śledczych. Miał tylko to szczęście, że śmierć dosięgła go na wolności.

Polityczne mielizny

Funkcję zastępcy Naczelnego Prokuratora Wojskowego Kazimierz Graff pełnił do listopada 1951 roku. Następnie, do 1968 roku, kierował Prokuraturą Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Był znany z tego, że nagle, jako wysłannik wyższych czynników, pojawiał się na rozprawach sądowych. W trakcie jednego z takich procesów miejscowy prokurator po konsultacjach z nim oraz "korespondencji" przy użyciu podawanych pod stołem karteczek wniósł o jak najszybsze zakończenie rozprawy. Gdy sąd doszedł do wniosku, że sprawę należy jednak kontynuować, "płk Graff dał otwarcie wyraz niezadowoleniu z tej decyzji sądu, uciekając się nawet do osobistych uszczypliwych uwag".
Kazimierz Graff zasłynął jako współautor aktu oskarżenia w sprawie generała Stanisława Tatara i innych oficerów WP, mającej wykryć "imperialistyczny spisek w wojsku". Pismo powstało na polecenie Bieruta. Historyk wojskowości Jerzy Poksiński napisał, że akt oskarżenia "był dokumentem politycznym. Stanowił wykładnię merytoryczną i metodologiczną dla niższych szczebli machiny represyjnej państwa. Z tego względu przygotowaniem i zawartymi w nim treściami były zainteresowane najwyższe czynniki w państwie".
Najwyższe czynniki w osobach Bieruta i Bermana nie zaakceptowały jednak tez oskarżycielskich, uznając, że zawierają zbyt wiele "mielizn politycznych", a niektóre fragmenty określono wręcz jako naiwne. Tym razem Graff najwyraźniej przesadził w swoim politycznym lizusostwie. Nad następną wersją oskarżenia pracowali już ludzie z departamentu śledczego MBP - Anatol Fejgin i Józef Goldberg-Różański.
Po 1968 roku, na fali antysemickich czystek, Kazimierz Graff został usunięty z prokuratury wojskowej i dwa lata później rozpoczął praktykę adwokacką.
W 1997 roku, na wniosek rodziny jednego ze straconych, został skreślony z listy adwokatów. Płk Kazimierz Graff od lat mieszka w centrum Warszawy, a z tytułu swoich "zasług" do niedawna dostawał od państwa 4 tys. emerytury. Niemałe pieniądze za "służbę krajowi" otrzymywała również (prawdopodobnie otrzymuje do dziś) jego żona Alicja.

TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI

Tekst pierwotnie ukazał się w tygodniku "Gazeta Polska".

Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.


Wyszukiwarka ASME


Pole wyszukania:


Wiadomości z kraju

Publicystyka

Wielka Victoria pod Kłuszynem - Antoni Zambrowski - sobota, 24, lipca 2010

Michał Tadeusz Falzmann, 18 lipca - prof. Jerzy Przystawa - środa, 14, lipca 2010

Mazowsze

TV-felietony

Koniec Polski wraz z wyaresztowaniem się nawzajem mężyków stanu - Stanisław Michalkiewicz o nadchodzących "biblijnych znakach" nadchodzącego Nowego Wspaniałego Świata - czwartek, 29, lipca 2010

Piękna "wojna o pokój" na symbole: PO nie będzie "dorzynać watahy", a kult prezydenta Lecha Kaczyńskiego lepszy niż kult świętych Kościoła? - Stanisław Michalkiewicz o dławiących rozum wydarzeniach na polskiej scenie teatru politykierskiego - sobota, 24, lipca 2010

Walczymy z von Fiskusem - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 18.07.2010 r. (pilot) - wtorek, 20, lipca 2010

Kłuszyn 1610 - chwała oręża polskiego Rzeczpospolitej Obojga Narodów - niedziela, 11, lipca 2010

Zagranica

Notki wydawnicze / Recenzje

Ciekawostki o lewicy

PZPR ->SLD/SDPl


UP


Samoobrona


AW"S" -> PO - PiS

Wiadomości z UPR

ARCHIWUM

Stare ARCHIWUM


Najlepszy kandydat Niemiec na "prezia" - Donald Tusk

Witryna Kary Śmierci

 

 


Polecane serwisy

 

strona główna | kontakt | © Krzysztof Pawlak 1998 - 2008