Publicystyka
Antysocjalistycznego Mazowsza
| Na pogrzeb WSI - Tadeusz M. Płużański Wysłane piątek, 13, października 2006 przez Krzysztof Pawlak |
30 września 2006 roku Wojskowe Służby Informacyjne przestały istnieć. Zostały zlikwidowane na mocy ustawy Sejmu, którą zrealizował wiceminister obrony i likwidator WSI Antoni Macierewicz. Procedura była taka sama, jak słynne wykonanie ustawy lustracyjnej z czerwca 1992 r. Dziś nazwa WSI nie schodzi z pierwszych stron gazet i serwisów informacyjnych. Mało kto zastanawia się jednak, czym naprawdę były te służby i skąd się wzięły. W obiegu publicznym funkcjonują hasłowo - "ubekistan", "sowiecka agentura". Warto rozwinąć te hasła, żeby lepiej zrozumieć dzisiejszą sytuację.W poniedziałek, 2 października, do siedziby WSI na ul. Oczki w Warszawie nie wpuszczono odwołanych oficerów. Postkomunistyczna "Trybuna", od niedawna znów pod wodzą wielce zasłużonego PRL-owskiego dziennikarza Marka Barańskiego płakała rzewnymi łzami: "Czy wystąpią w obronie swojego honoru? Ich dowódca już to zapowiedział. A oni? Na razie piją. Oczekiwali na przedostatni w życiu każdego oficera ceremoniał, który im się należał - pożegnanie ze służbą. Ostatni jest pogrzebowy. Tego, jak z nimi postąpiono, nigdy nie zapomną...".
Odwet pijanego GRUCzyli będzie odwet. Na jaw mogą wychodzić różne dokumenty, niekoniecznie prawdziwe. Kontynuowane będą przecieki do prasy, z którymi minister Macierewicz wcale nie musi mieć związku. A "ich dowódca", czyli gen. Marek Dukaczewski, oficer jeszcze PRL-owski, szef WSI w latach 2001 - 2005, wcześniej - w latach 1997 - 2001 - podsekretarz stanu w kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego? Po ujawnieniu przez likwidatora Macierewicza jego przeszłości, przyznał, że uczestniczył w "seminarium" sowieckich służb wojskowych GRU (zawsze mówi tylko tyle, ile musi, nigdy ani słowa więcej). Macierewiczowi chce jednak wytoczyć proces nie za GRU, ale za stwierdzenie, iż służby wojskowe pod jego dowództwem łamały prawo. Zdaniem Dukaczewskiego, niczego takiego nie robiły. Tu nie chodzi jednak tylko o Dukaczewskiego, ale o zapowiadaną w "Trybunie" "obronę honoru" ludzi rozwiązanego WSI. Żeby tylko zbytnio się nie upili. Szczególnie ci, którzy byli na "seminariach" GRU. A takich - według Macierewicza - było od kilkuset do - ostatnio - kilkudziesięciu.
A siedziba na Oczki? Wielu nic nie mówi. Tymczasem tu - w czasach stalinowskich - miała swoją siedzibę poprzedniczka WSI - Informacja Wojskowa (o czym niżej). Tu represjonowano polskich patriotów. Tu odbywały się procesy oficerów przedwrześniowych, oskarżonych o tzw. spisek w wojsku, zakończone wyrokami śmierci. Tu niedawno otworzono Izbę Pamięci, poświęconą ofiarom komunistycznych służb wojskowych.
FOZZ, Żelazo i ŻwirowiskoW wypowiedziach prasowych Antoni Macierewicz tajemniczo mówił, że WSI to służba, która miała strzec bezpieczeństwa państwa, a tymczasem swoimi bezprawnymi działaniami temu bezpieczeństwu zagrażała. Mocne słowa, ale co się za nimi kryje? Całej prawdy nie poznamy, dopóki nie zostanie upubliczniony raport z likwidacji WSI i otwarte archiwa po tej złowrogiej instytucji.
W tej chwili możemy powiedzieć - za Antonim Macierewiczem i na podstawie znanych od dawna faktów, że WSI operowały na styku polityki, biznesu, mediów i świata przestępczego. Przykładem są najgłośniejsze afery - "FOZZ" (likwidator wymienił nazwisko dyr. Grzegorza Żemka, jako działającego w ramach WSI agenta GRU), "Żelazo" (rabowanie w Europie Zachodniej na zlecenie służb przez pospolitych przestępców pieniędzy, złota, kamieni szlachetnych i dzieł sztuki; do dziś żyją wykonawcy tej akcji - dwaj bracia Janoszowie; Mieczysław Janosz kieruje również Stowarzyszeniem Ofiar Wojny, protestującym swego czasu na oświęcimskim Żwirowisku - oto kulisy innej akcji przedstawiającej Polaków jako antysemitów). Prócz Żemka agentem WSI-GRU miał być zmarły kilka lat temu w tajemniczych okolicznościach, PZPR-owski aparatczyk Ireneusz Sekuła. Obaj panowie mieli być związani ze specjalnym oddziałem WSI - oddziałem Y, stworzonym w połowie lat 80., który dzięki wielkim pieniądzom i strukturze miał umożliwić (i zapewne umożliwił) upadającej komunie miękkie lądowanie w "nowej" Polsce.
Polityka (nie tylko) na wizjiJeśli chodzi o media - "Gazeta Polska" napisała, że z WSI, a wcześniej ze służbami PRL związany był (jest?) sekretarz programowy telewizji TVN Milan Subotić. Wywodzi się on z rodziny jugosłowiańskich komunistów, którzy w 1948 r. opowiedzieli się po stronie Stalina w jego konflikcie z Tito. W Polsce Milan Subotić został telewizyjnym dziennikarzem, awansowanym w stanie wojennym. Teraz świadectwo moralności wystawił mu nie kto inny, jak naczelny "Trybuny" Barański. Inni dziennikarze, którzy zetknęli się z Suboticiem, nie są już tacy skorzy do pochwał. Niektórzy widzieli nawet dokumenty, wskazujące na jego związki z WSI.
A co z politykami? Zdaniem Macierewicza agenci WSI są nie tylko na lewicy. Byli potrzebni służbom m.in. do torpedowania wszelkich projektów rozliczania PRL-u: lustracji, dekomunizacji, powstania IPN. Na pewno pomagali obalać rząd Jana Olszewskiego w 1992 r. Na pewno brali udział w inwigilacji partii centroprawicowych w 2002 r. Ostatnio działali na rozbicie PiS.
Wielce prawdopodobne jest również, że właśnie z powodu likwidacji wojskowych służb rozpadła się koalicja PiS z Samoobroną. W końcu nie od dziś wiadomo o związkach partii Leppera z ludźmi służb. W tym kontekście pojawiło się nazwisko gen. Konstantego Malejczyka, szefa WSI w latach 1994 - 1996, który w poprzedniej kadencji Sejmu miał doradzać Samoobronie, m.in. przy komisji ds. służb specjalnych. Malejczyk ma być dodatkowo związany - instytucjonalnie - z nielegalnym handlem bronią, a personalnie z Milanem Suboticiem, jako jego oficer prowadzący.
Drugą partią, która najbardziej protestowała przeciw likwidacji WSI, czyli - przywołując język europejskiego postępowca - zwracała uwagę na nieprawidłowości przy likwidacji wojskowych służb - jest SLD. Ale co tu się dziwić, przecież dzisiejsza lewica jest bezpośrednim spadkobiercą PZPR. A ten postępowy język - jakże przypomina PRL-owską nowomowę.
WSI skończyło 63 lataAle wracając do historii Wojskowych Służb Informacyjnych. W maju tego roku WSI obchodziły 63. rocznicę swoich prawdziwych urodzin. Ktoś spytał mnie niedawno - jak to? Jakie 63 lata? Przecież WSI zostały utworzone zaledwie kilkanaście lat temu, w 1990 r. Myli się jednak ten, który dopiero od tego momentu datuje istnienie komunistycznych, wojskowych służb w Polsce. Ale cóż - wiedza w narodzie niewielka. Przypomnijmy zatem, skąd wzięły się WSI. I tak, ich genezy należy szukać w... ZSRS. W maju 1943 r., razem z formowaniem 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, powstały zalążki Oddziału II Sztabu Generalnego LWP - czyli wojskowego wywiadu oraz Informacji Wojskowej (pełna nazwa: Główny Zarząd Informacji WP), czyli wojskowego kontrwywiadu - nazywanego również wojskową bezpieką.
Jeszcze w PRL-u - na fali "odwilży" - z rozwiązanego Oddziału II Sztabu Generalnego powołano Zarząd II Sztabu Generalnego, a z Głównego Zarządu Informacji - Wojskową Służbę Wewnętrzną.
Zadaniem obu tych służb - w największym skrócie - była ochrona "ludowej" władzy i walka z "reakcją". Szczególnie wyróżniała się w tym Informacja Wojskowa, uznana za najbardziej krwawą instytucję stalinowskiej Polski, gorszą nawet od cywilnej bezpieki, czyli cieszącego się wyjątkowo złą sławą Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Sejm III RP w 1994 r. uznał IW za instytucję zbrodniczą.
Zerwanie z komunąWojskowe Służby Informacyjne - spadkobierca w prostej linii PRL-owskiego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego - zostały rozwiązane. O ich sile świadczył również fakt, że były jedynymi służbami, których po 1989 r. nie zweryfikowano (weryfikowano służby cywilne, funkcjonariuszy MSW, ale nie wojskowe). WSI działały praktycznie bez kontroli (z wyjątkiem sowieckiej), tworząc swego rodzaju państwo w państwie, czyli taki relikt PRL-u w wyzwolonej spod sowieckiego panowania (jak widać nie do końca ) Rzeczpospolitej.
Dopiero teraz - po 17 latach "wolnej" Polski - nastąpiło zerwanie z komunistycznymi służbami, które podlegały i służyły Moskwie. To była jedna z kluczowych spraw w budowie IV RP. W miejsce WSI powołano Służbę Kontrwywiadu Wojskowego (SKW), z Antonim Macierewiczem i Służbę Wywiadu Wojskowego (SWW) z Witoldem Marczukiem na czele. A zatem budowa bezpieczeństwa w pełni niepodległego państwa rozpoczęła się. Tylko czy nie zostanie przerwana?
TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKITekst pierwotnie ukazał się w tygodniku "Najwyższy CZAS!".Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.