Publicystyka
Antysocjalistycznego Mazowsza
| Prokurator literatem - TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI Wysłane czwartek, 26, października 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Przed warszawskim sądem trwa proces czterech stalinowskich śledczych, którzy w latach 50. znęcali się nad oficerami WP, aresztowanymi pod fikcyjnym zarzutem uczestnictwa w tzw. spisku w wojsku. Na ostatniej rozprawie zeznawał jako świadek Zbigniew Domino. Potwierdził on, że oskarżeni działali bezprawnie, że stosowali niedozwolone metody śledcze. Domino w latach 50. sam był stalinowskim prokuratorem. W wojskowej prokuraturze pracował na różnych kluczowych stanowiskach do połowy lat 70., kończąc służbę dla ludowej Ojczyzny w stopniu pułkownika. Później przeszedł metamorfozę i został literatem.Zbigniew Domino wydał wiele książek, tłumaczonych następnie na kilka języków świata. Wymieńmy tytuły: "Błędne ognie", "Brama niebiańskiego spokoju", "Bukowa Polana", "Wicher szalejący". W 2001 r. napisał "Polską Syberiadę", a w 2004 r. "Czas kukułczych gniazd". Ta ostatnia została uznana za książkę roku 2004, otrzymując nagrodę im. Reymonta, przyznawaną przez Związek Rzemiosła Polskiego. Domino odbierał wyróżnienie razem z innymi laureatami - Jerzy Ficowskim i Tomaszem Łubieńskim.
Podczas uroczystości mówił: - Jerzy Giedroyć powiedział kiedyś, że liczy się dzieło, a nie jego twórca. Ogromnie się cieszę, że moje dzieło zostało zauważone. "Czas kukułczych gniazd" Domino reklamował również w TVP 3.
AMBITNA LITERATURAW internetowych recenzjach czytamy o "Syberiadzie...": "Narracja powieściowa w całości jest silna i czysta w wyrazie, przykuwa uwagę, zjednuje bohaterom powieści życzliwość i współczucie czytelnika. A obraz losów zesłańców, ukazany w szerszym kontekście sytuacji w ówczesnym ZSRR, postaw, nastrojów i lęków jego mieszkańców, uznać trzeba za sprawiedliwy i uczciwy, wolny od wszelkiej demagogii, urazów i uprzedzeń. Syberiada to utwór ambitny, zrodzony z autentycznego trudu pisarskiego i wiernej pamięci o własnych doświadczeniach życiowych autora. Będzie dla czytelników nieocenionym źródłem wiedzy o tym dramatycznym rozdziale polskich losów i silnym, głęboko wzruszającym przeżyciem".
"Powieść Zbigniewa Domino jest jednym z najobszerniejszych i najpoważniejszych w piśmiennictwie polskim ujęć »tematyki zesłańczej«, to znaczy losów ludzi »przesiedlonych« w głąb ówczesnego Związku Radzieckiego z zajętych przez Armię Czerwoną we wrześniu roku 1939 - w wyniku paktu Ribbentrop - Mołotow - ziem wschodnich II Rzeczypospolitej".
I jeszcze recenzja drugiej książki: "»Czas kukułczych gniazd« jest właściwie bezpośrednią kontynuacją »Syberiady Polskiej«, jej nieomal drugim tomem. Największą wartością tej powieści jest szerokie i wnikliwe zobrazowanie procesu wtapiania się przybyszów w nową dla nich sytuację cywilizacyjną, obyczajową, społeczną i polityczną, kształtującą się na zachodnich kresach Polski w pierwszym okresie powojennym. I proces ten obejmuje uchodźców czy też przesiedleńców z różnych stron. »Czas...« jest również pod wieloma względami odkrywczy. Ukazuje z wielką pisarską szczerością i odwagą tragedię niemieckiej ludności »Ziem Odzyskanych«. Ludność ta w dużym stopniu zbiegła jeszcze przed nadejściem Armii Czerwonej i Wojska Polskiego, ponosząc w toku tej ewakuacji wielkie straty i rozliczne cierpienia. Przejmuje goryczą tytuł powieści, bo oto niemal wszyscy wysiedleńcy-tułacze, w tym mieszkańcy Zielonego Pola, trafiają do cudzych »gniazd«, tyle że sami wychowują przywiezione z sobą lub zrodzone już w nowym miejscu osiedlenia, własne potomstwo".
PROKURATOR DO
ZADAŃ SPECJALNYCHW internecie Zbigniew Domino figuruje wyłącznie jako autor książek. Tymczasem w czasach stalinowskich, jako prokurator, uczestniczył w egzekucjach oficerów ze "spisku w wojsku" - tego samego, o którym teraz opowiadał jako świadek w sądzie.
Domino urodził się 21 grudnia 1929 r. w Kielnarowej, pow. Rzeszów, syn Stanisława i Antonina z d. Kaplita. 21 czerwca 1949 r. zgłosił się ochotniczo do WP. Prawa uczył się przez rok na przyspieszonych kursach w Oficerskiej Szkole Prawniczej. Po ich ukończeniu został oficerem śledczym Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Poznaniu. Później pracował na różnych stanowiskach prokuratorskich w Zielonej Górze i w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej. W latach 1956 - 1959 był prokuratorem do specjalnych poruczeń NPW. W latach 1959 - 1963 pracował w prokuraturach Marynarki Wojennej, by w połowie lat 60. wrócić do Naczelnej Prokuratury Wojskowej. W 1967 r. był szefem Wydziału ds. Szczególnej Wagi NPW, a przez następne trzy lata szefem Oddziału V NPW ds. Zleconych. W latach 1969 - 1973 pracował jako prokurator Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Rzeszowie, a w latach 1973 - 1975 był oficerem do zleceń specjalnych Głównego Zarządu Politycznego WP. 10 kwietnia 1975 r. przeniesiony do rezerwy.
W 1966 r. Domino został pułkownikiem. Ukończył również prawo na Uniwersytecie Warszawskim (magister 1958), a doktoryzował się na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w 1967 r.
W KOMISJI MAZURAW latach 1956 - 1957 Zbigniew Domino kierował sekretariatem Komisji Mazura, badającej przejawy łamania socjalistycznej praworządności w organach sądownictwa wojskowego w czasach stalinowkich. Już wtedy wskazywał m.in. na nadużycia w śledztwie w sprawie "spisku w wojsku".
Jeden z oskarżonych w tej sprawie - gen. Józef Kuropieska - tak pisał o swoim śledztwie: "W kilka dni później ponowiono ze mną rozmowy. Tym razem było dwóch kapitanów: obok poprzedniego jeszcze jakiś nowy, którego nazwisko - o ile dobrze pamiętam - brzmiało Domino. Postanowiłem również być ostrożny, czyniąc jednak aluzje, że wiele jest jeszcze interesujących kwestii w mojej sprawie".
25 stycznia 1956 r. kpt. Zbigniew Domino podpisał postanowienie o umorzeniu śledztwa wobec gen. Kuropieski, które zatwierdził Naczelny Prokurator Wojskowy, gen. Stanisław Zarakowski. W uzasadnieniu Domino napisał m.in.: "W śledztwie (poza krótkim okresem), a także na rozprawie Kuropieska nie przyznawał się do postawionych mu zarzutów. (...) W wyniku badań ustalono, co następuje: Śledztwo przeciwko Kuropiesce prowadzono prawie przez cały czas przy zastosowaniu niedopuszczalnych, niezwykle ostrych i brutalnych metod śledczych. Kuropieskę przesłuchiwano przeciętnie 18-20 godzin na dobę i na skutek braku snu miewał halucynacje. Przez wiele miesięcy przesłuchiwano go w pozycji stojącej, oblewano wodą, dawano mu zimnie posiłki, często osadzano w karcerze, grożono rozstrzelaniem, aresztowaniem rodziny itp. (...) Napisanie prośby do Najwyższego Sądu Wojskowego, w której przyznawał się do winy, Kuropieska motywuje obecnie chęcią ratowania własnego życia przed wykonaniem kary śmierci, które go niechybnie czekało w wypadku nieprzyznania się do winy".
O czasach stalinowskich i późniejszej swojej działalności w wojsku pułkownik-literat Zbigniew Domino nie pisze książek. A mogła by to być ciekawa lektura.
Tekst pierwotnie ukazał się w tygodniku "Najwyższy CZAS!".Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.