Publicystyka
Antysocjalistycznego Mazowsza
| Nieugięty policjant Rzeczypospolitej - Tadeusz M. Płużański Wysłane piątek, 1, grudnia 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Major Bolesław Kontrym "Żmudzin" to postać prawie dziś zapomniana. Tymczasem ten oficer Policji Państwowej w II RP to symbol pokolenia, które oddało życie za Ojczyznę. Kawaler Krzyża Orderu Virtuti Militari, trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych został aresztowany przez UB 13 października 1948 r. Po czterech latach ciężkiego śledztwa, wyrokiem Sądu Wojewódzkiego dla m.st. Warszawy z 26 czerwca 1952 r. został skazany na karę śmierci. 2 lub 20 stycznia 1953 r. stracony. Pochowany potajemnie w nieznanym miejscu.Bolesław Kontrym urodził się 27 sierpnia1898 r. w majątku Zaturce, w powiecie Łuck na Wołyniu, jako syn Władysława Kontryma, pułkownika armii rosyjskiej (zmarłego w 1914 r.) i Aldony Cichockiej. W rodzinie miał Powstańców Listopadowych i Styczniowych. Jego dziadek, zesłany po 1863 r. do Wiatki w pamiętniku zapisał: "Rzemiosła wojennego uczyć się trzeba i to najlepiej od wroga, by zgłębić jego strategię i pokonać go później jego własną bronią". Bolesław Kontrym dobrze zapamiętał to zalecenie.
Z armii rosyjskiej do poselstwa RPOd 1909 r. uczył się w Korpusie Kadetów w Jarosławiu nad Wołgą. Naukę przerwał w marcu 1915 r., wstępując ochotniczo do armii carskiej. Najpierw służył w 106. pp, a po ukończeniu szkoły oficerskiej w Saratowie (sierpień-grudzień 1915 r.) pełnił szereg funkcji dowódczych.
W styczniu 1918 r. dołączył do powstałego w Rosji II Korpusu Polskiego, w którym walczył jako ułan. W maju tego roku, po rozbrojeniu pod Kaniowem, dostał się do niewoli niemieckiej. W październiku 1918 r. znów aresztowany i wcielony do Armii Czerwonej. W latach 1919-20, walcząc m.in. na froncie fińskim, został trzykrotnie odznaczony Orderem Czerwonego Sztandaru za męstwo, awansowany do stopnia kombryga (odpowiednik dowódcy brygady) i skierowany na studia do Akademii Sztabu Generalnego w Moskwie.
O sprawie nadrzędnej - walce o Polskę Bolesław Kontrym nie zapomniał. Już w lutym 1922 r. rozpoczął pracę dla polskiego wywiadu, a konkretnie dla pułkownika Romualda Wolikowskiego, attache wojskowego przy poselstwie RP w Moskwie. W działalności wywiadowczej pomagała mu poślubiona w 1919 r. żona Ija, z domu Mikołajewa. Kiedy Kontrym poczuł się zagrożony przez radziecki kontrwywiad, wysłał do Polski - dzięki "lewym papierom" dostarczonym przez poselstwo RP - matkę, żonę i dwuletniego synka Władysława. Wkrótce - po sfingowaniu swojej śmierci - sam dołączył do nich, nielegalnie przekraczając granicę sowiecko-polską w grudniu 1922 r.
Zwalczać komunistówPo powrocie do Polski Bolesław Kontrym został zweryfikowany w stopniu porucznika i skierowany do służby w Straży Granicznej. Wobec jej likwidacji w lipcu 1923 r. automatycznie przeszedł (w stopniu aspiranta) do służby w Policji Państwowej (utworzona ustawą sejmową z 24 lipca 1919 r.). Pierwszym stanowiskiem, jakie otrzymał był dowódca kompanii w Rubieżowiczach w pow. Stołpce. Wkrótce dała o sobie znać jego ułańska fantazja. Pewnego dnia, nagle - podczas pełnienia służby patrolowej - zniknął jeden z podwładnych Kontryma. Po kilku dniach wywiad dał znać, że zaginiony porucznik został osadzony w więzieniu NKWD w Mińsku. Porucznik Kontrym długo się nie zastanawiał. Pod osłoną nocy, wraz z kilkuosobowym oddziałem - wypuścił się kilka kilometrów w głąb Rosji, z zaskoczenia zaatakował sowiecki posterunek, a jego całą jego załogę aresztował i przeprowadził z workami na głowach na polską stronę. Tu oficjalnie ich aresztował. Następnie zawiadomił swoich przełożonych o zatrzymaniu po polskiej stronie sowieckiego patrolu: jednego oficera, czterech szeregowców, i zaproponował ich wymianę na uwięzionego Polaka. Zadzwonił do sowieckiego dowództwa w Mińsku, proponując wymianę. Sowieci zaprotestowali, tłumacząc, że jeńcy nie byli członkami rzeczonego patrolu. Jednak rokowania, prowadzone za pośrednictwem ambasady szwajcarskiej, po kilku tygodniach doprowadziły do wymiany jeńców i aresztowany porucznik wrócił do Polski.
Z Rubieżowicz Bolesław Kontrym trafił do Baranowicz. Po ukończeniu 6-miesięcznego kursu dla oficerów Policji Państwowej (1926 - 1927) pracował na kierowniczych stanowiskach w wielu placówkach: Słonimie, Szczuczynie koło Lidy, Nowogródku, Brześciu nad Bugiem, Lublinie, Białymstoku. Od początku 1939 r. do wybuchu wojny był naczelnikiem Wydziału Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji Państwowej w Wilnie.
Bolesław Kontrym w Policji Państwowej zwalczał nie tylko przestępczość kryminalną, ale również przestępstwa o charakterze politycznym. W praktyce oznaczało to rozpracowywanie antypaństwowych organizacji, głównie środowisk komunistycznych i powiązanej z nimi agentury, która na kresach II Rzeczpospolitej była szczególnie rozbudowana i niebezpieczna. Właśnie za tę działalność został po wojnie zamordowany przez komunistów.
Na obczyźnieW czasie kampanii wrześniowej 1939 r. Kontrym został wysłany z Wilna do Zaleszczyk ze specjalną misją przekazania poczty dyplomatycznej dla rządu RP, po czy powrócił do Wilna. Internowany 19 września po przekroczeniu granicy litewskiej i osadzony w obozie w Kołatowie pod Kowlem. W październiku 1939 r. uciekł, wraz z synem, z niewoli i przez Tallin i Rygę na statku "Estonia" przybył do Sztokholmu. Następnie przez Wielką Brytanię dotarł do Francji.
Od grudnia 1939 r. dowodził kompanią w Oddziale Zapasowym 2. Dywizji Strzelców Pieszych, a od marca 1940 r. kompanią III batalionu Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich. Brał udział w bitwie pod Narwikiem (maj-czerwiec 1940 r.). Za bohaterstwo dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych i francuskim Croix de Guerre ze srebrną gwiazdą.
Od lipca 1940 r. kierował działem paszportowo-wizowym placówki ewakuacyjnej żołnierzy polskich w Marsylii, podległej Wydziałowi Wojskowemu Konsulatu RP w Tuluzie.
W październiku 1940 r. wyruszył w kolejną podróż - przedostał się przez Portugalię i Gibraltar do Wielkiej Brytanii. Tu znowu dowodził strzelcami, a we wrześniu 1941 r. został przydzielony do III baonu 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Zaprzysiężony na rotę Armii Krajowej, w kwietniu 1942 r. przeszedł przeszkolenie dla cichociemnych. Opanowanie zasad konspiracji nie było dla niego nowością. Kontrymowi nadano pseudonimy: "Żmudzin" i "Biały" (będzie używał głównie tego pierwszego) i zaopatrzono w dokumenty na nazwisko Bolesław Konopacki.
Cichociemny od akcji specjalnychW nocy z 1 na 2 września 1942 r. Bolesław Kontrym został zrzucony do kraju w ramach operacji lotniczej "Smallpox" na placówkę "Rogi", położoną 16 km na północny-wschód od Grójca. Awansowany do stopnia kapitana, wkrótce został jednym z dowódców akcji sabotażowo-dywersyjnej "Wachlarz". Na polecenie Komendanta Głównego Armii Krajowej, gen. Stefana Roweckiego "Grota" opracował plan odbicia więźniów w Pińsku. Przeprowadzoną 18 stycznia 1943 r. brawurową akcją dowodził jego przyjaciel z czasów służby w policji por. Jan Piwnik "Ponury".
W marcu1943 r. Kontrym pełnił funkcję szefa Kedywu Okręgu AK Brześć. W lipcu 1943 r. został oddelegowany do Warszawy do dyspozycji Delegata Rządu RP na Kraj i objął - pod pseudonimem "Cichocki" - stanowisko zastępcy komendanta i szefa Centrali Służby Śledczej Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa (podziemnej policji), o co prosił Komendanta Głównego AK już w listopadzie 1942 r.
W tym czasie - jako "Żmudzin" - organizował specjalny oddział bojowy "Sztafeta - Podkowa" (później funkcjonujący tylko pod nazwą "Podkowa") i został jego dowódcą. Zadaniem tej czterdziestoosobowej komórki była ochrona Delegatury Rządu oraz wykonywanie wyroków wojskowych i cywilnych sądów specjalnych Polskiego Państwa Podziemnego na niemieckich agentach, konfidentach gestapo, kolaborantach i "szmalcownikach".
Jedną z akcji "Podkowa" przeprowadziła na przełomie września i października 1943 r. W centrum Warszawy przejęto opancerzony samochód typu Chevrolet, który był własnością Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. W samochodzie znajdowały się m.in. specjalne przepustki, podpisane przez funkcjonariusza gestapo. Po telefonicznych pertraktacjach "Żmudzin" wymienił zdobycz na kilku żołnierzy AK aresztowanych przez policję polityczną Sipo.
Jesienią 1943 r. "Podkowa" prowadziła też przygotowania do rozbicia więzienia na Pawiaku. Akcja została jednak w ostatniej chwili odwołana przez Delegaturę. Na początku 1944 r. Kontrym opracowywał również plan opanowania obozu na Majdanku. Uznano go jednak za niewykonalny. Do wybuchu Powstania Warszawskiego oddział "Żmudzina" wykonał 25 akcji likwidacyjnych na agentach i konfidentach. Akcje "Podkowy" czekają cały czas na opisanie.
Bolesław Kontrym współtworzył również organizację do walki z przestępstwami pospolitymi o kryptonimie "Start", którą dowodził Włodzimierz Lechowicz, aresztowany przez MBP w 1948 r., w 1955 r. skazany na 15 lat więzienia, w 1956 r. zrehabilitowany.
Czterokrotnie rannyW Powstaniu Warszawskim "Podkowa" weszła w skład dowodzonej przez kpt. "Żmudzina" 4. kompanii w zgrupowaniu mjr. Włodzimierza Zawadzkiego "Bartkiewicza". Kontrymowi powierzono dowodzenie odcinkiem obejmującym ulice: Królewską, Kredytową oraz pl. Małachowskiego. Przez cały czas walk w Warszawie ta powstańcza reduta została utrzymana. W Powstaniu Bolesław Kontrym został czterokrotnie ranny.
Zalety dowódcze kpt. "Żmudzina" podkreślił płk Edward Pfeiffer "Radwan", komendant Obwodu Śródmieście we wniosku o awans na stopień majora z dnia 15. 09. 1944 r., podkreślając. iż od początku Powstania dowodził nieprzerwanie jednym z najgroźniejszych odcinków walki. Utrzymanie pozycji przy ul. Królewskiej przypisał wielkim zaletom "Żmudzina" - nie tylko dowódczym, ale i wychowawczym.
Bolesław Kontrym, ze względu na swoje zdolności dowódcze, został również wyznaczony do czwartego z kolei ataku na PAST-ę, przy ul. Zielnej. Przeprowadzony przez niego szturm 4 sierpnia 1944 r. zakończył się sukcesem (tu też odniósł jedną z wielu powstańczych ran).
27 sierpnia 1944 r. został odznaczony Krzyżem Walecznych (trzecim w swoim życiu), a 15 września 1944 r. Virtuti Militari kl. V.
Powstanie Warszawskie "Żmudzin" zakończył jako dowódca III Baonu 36 pp. Legii Akademickiej 28. Dywizji Piechoty AK im. Stefana Okrzei, w randze kapitana (nominację otrzymał 20 września 1944 r., po utworzeniu warszawskiego Korpusu Armii Krajowej).
Żołnierze kpt. "Żmudzina" zapamiętali go jako człowieka bohaterskiego o wręcz szaleńczej osobistej odwadze. Podkreślali również jego troskliwość i ojcowski stosunek do młodych podkomendnych. Był wymagający i z całą surowością reagował na wykroczenia, które zdarzały się w ciężkich warunkach powstańczych. Jego żołnierze musieli być nie tylko waleczni, ale także prawi.
U generała MaczkaPo kapitulacji Powstania 2 października 1944 r. dostał się do niewoli, zaopatrzony w legitymację AK wydaną na nazwisko Wójcik. Więziony w kilku obozach jenieckich, m.in. Lamsdorf (Łambinowice k. Opola). W kwietniu 1945 r. uciekł z obozu Sandbostel, przeszedł linię frontu i dostał się na teren działania 1. Dywizji Pancernej gen. Maczka. Od maja 1945 r., wstępując do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, pełnił funkcję dowódcy kompanii, a od września 1946 r. zastępcy dowódcy IX batalionu Strzelców Flandryjskich. W czerwcu 1946 r. został zweryfikowany w stopniu majora.
W czasie służby w Dywizji gen. Maczka Bolesław Kontrym otrzymał szereg odznaczeń: Bojowy Znak Spadochronowy, Angielski Medal Campaign Star, Medal Wojska (dwukrotnie), Angielski Medal The War Medal, Odznaka Honorowa za Rany.
Władysław Kontrym, syn "Żmudzina", wspomina: - Ojciec głośno wyrażał pogląd, że żadna emigracja nie budowała Polski i miejscem naszym jest Ojczyzna".
Na decyzję powrotu Bolesława Kontryma do kraju miało zapewne wpływ także nieoczekiwane odnalezienie się starszego brata - Konstantego Kontryma, o którym rodzina nie miała żadnych informacji od czasu ucieczki z Rosji do Polski w grudniu 1922 r. Konstanty Kontrym odnalazł się w Warszawie jako generał Wojska Polskiego (armii gen. Berlinga, skierowany tam z Armii Czerwonej). Konstanty gwarantował Bolesławowi bezpieczeństwo po powrocie do Polski.
W zaświadczeniu Ośrodka Demobilizacyjnego nr 2 w Niemczech podano, iż major Kontrym Bolesław został skreślony ze stanu ewidencyjnego Polskich Sił Zbrojnych poza krajem z dniem 16. 05. 1947 r. celem repatriacji do Polski.
W "ludowej" PolsceDo Polski wrócił w czerwcu 1947 r. W sierpniu komisja Rehabilitacyjno-Kwalifikacyjna dla byłych funkcjonariuszy Policji Państwowej wystawiła mu zaświadczenie zezwalające na pracę w służbie państwowej. Został szefem działu administracyjno-gospodarczego w Centralnym Zarządzie Państwowego Przemysłu Fermentacyjnego. W kwietniu 1948 r. dostał służbowe mieszkanie w Warszawie przy ul. Mazowieckiej 11.
To normalne życie było jednak tylko pozorem. Przez cały czas Bolesław Kontrym był śledzony przez Informację Wojskową. Jego inwigilację zlecił sam szef IW, płk Dymitr Wozniesieński. Teczkę założono mu już 15 marca 1947 r., czyli cztery miesiące przed powrotem do kraju.
Inwigilacja doprowadziła do aresztowania. 13 października 1948 r. został wywołany z pracy na rzekome spotkanie służbowe, po czym wywieziono go w nieznanym kierunku. Postanowienie o aresztowaniu Naczelna Prokuratura Wojskowa wydała ex post - 15 października 1948 r., czyli dwa dni po aresztowaniu.
Rodzina dowiedziała się o aresztowaniu Bolesława od brata - Konstantego, który kilka dni później dostał polecenie bezzwłocznego stawienia się w Moskwie. Razem z Konstantym Kontrymem z Polski musiała wyjechać jego żona Miłka (wdowa po Tuchaczewskim) i adoptowany przez ojczyma syn Alik. Po latach do rodziny w Polsce dotarła wiadomość, że gen. Konstanty Kontrym zmarł w szpitalu w Moskwie przy "skomplikowanym zabiegu chirurgicznym".
Z opaską na oczachPo aresztowaniu ślad po "Żmudzinie" urywa się na blisko cztery lata. Dopiero w 1952 r. - już po wyroku na Bolesława Kontryma - rodzina dostała pierwsze kartki z więzienia na Rakowieckiej. Dopiero po latach - w wolnej Polsce - synowi Władysławowi udało się odtworzyć los ojca. Cząstkową wiedzę zdobył w 1957 r., kiedy uzyskał zezwolenie na wgląd do akt rehabilitacyjnych Sądu Wojewódzkiego dla miasta Warszawy. Józef Wesołowski, współwięzień z jednej celi na Mokotowie zeznawał, że "Żmudzin" opowiadał mu, iż po aresztowaniu był w jakimś więzieniu pod Warszawą, gdzie dowieziono go z zawiązanymi oczami. Był tam poddany wyrafinowanym torturom: deptano mu palce, wzywano co 15 minut na przesłuchanie, wlewano do celi kubły wody, którą musiał łyżką zbierać do kibla.
Z kolei Kazimierz Moczarski opowiadał Władysławowi Kontrymowi, że widział "Żmudzina" bardzo pokaleczonego po jednym z przesłuchań.
Z dokumentów wynika, że postanowienie o wszczęciu śledztwa przeciwko Bolesławowi Kontrymowi wydał 30 października 1948 r. (17 dni od aresztowania) śledczy kapitan, później major Edmund Kwasek. Celem śledztwa było "przyznanie się" "Żmudzina" do rzekomych przestępstw popełnionych w latach 1923 - 1944. Bezpieka chciała przede wszystkim, aby wydał polskich wywiadowców działających w KPP do 1939 r. Jeśli chodzi o okres niemieckiej okupacji miał obciążyć m.in. członków "Startu" i inne osoby, wobec których UB prowadziło wówczas śledztwo. Z dokumentów wynika, że śledczy Kwasek prowadził przesłuchania przez prawie rok - do 8 września 1949 r.
Akta ze sprawy rehabilitacyjnej są jednak niekompletne. Nie dowiemy się z nich, gdzie odbywały się przesłuchania, a co za tym idzie, gdzie "Żmudzin" był przetrzymywany. Gdzie przewożono go z opaską na oczach? Czy był to tajny areszt MBP w Miedzeszynie? Czy śledztwo prowadzili tylko oprawcy z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, czy również z Informacji Wojskowej? Na czyje polecenie postanowienia o kontynuowaniu sprawy wydawała wojskowa prokuratura? W dokumentach nie ma w ogóle informacji, co działo się z Kontrymem przez ponad dwa lata - od 8 września 1949 r. do 30 października 1951 r. Tego dnia, jak czytamy w dokumentach, został przyjęty do więzienia mokotowskiego.
Dlaczego część dokumentów ze śledztwa nie została dołączona do akt sądowych? Na to pytanie odpowiedź jest prosta - Bolesław Kontrym w śledztwie zachowywał się godnie, nikogo nie wydał, nikogo nie obciążył. Dlatego komunistyczni decydenci postanowili go zabić.
Ostatnie chwile życiaPostanowiony na szczytach władzy wyrok śmierci formalnie wydał 26 czerwca 1952 r. Sąd Wojewódzki dla m.st. Warszawy. Podczas procesu Kontrymowi zarzucono "działanie na szkodę narodu polskiego w okresie od roku 1925 r. do września 1939 r. przez przyczynianie się do rozbijania ruchu robotniczego i dręczenie działaczy komunistycznych, oraz, że w okresie od września 1942 r. do sierpnia 1944 r. idąc na rękę władzy hitlerowskiego państwa niemieckiego, działał na szkodę narodu polskiego".
Bolesław Kontrym, mimo czterech lat ciężkiego śledztwa, w którym był maltretowany fizycznie i psychicznie, nie przyznał się do winy. Wyrok wydano na podstawie wymuszonych torturami zeznań świadków.
Po procesie sześć miesięcy spędził w celi śmierci. Nawet wtedy nie załamał się. Listy z tego okresu do matki i syna pełne są miłości i troski o najbliższych, ale również optymizmu i wiary, że zostanie ułaskawiony.
9 października 1952 r. Sąd Najwyższy zatwierdził wyrok śmierci na Bolesławie Kontrymie "Żmudzinie". Sporządzony w więzieniu protokół wykonania kary podaje, że zgon nastąpił 2 stycznia 1953 r. przez powieszenie. Taką datę podano w akcie zgonu w Urzędzie Stanu Cywilnego. Istnieją jednak poszlaki, że Kontrym mógł zostać stracony 20 stycznia 1953 r. i do końca był torturowany przez ubeckich katów.
Piotr Szewczyk, ps. Czer - cichociemny, przyjaciel "Żmudzina", który siedział w sąsiedniej celi na Mokotowie, opowiadał, że słyszał przez ścianę jęki i krzyki "Żmudzina", gdy oprawcy więzienni tłukli go pończochami wypełnionymi piaskiem. Być może były to ostatnie chwile jego życia. Do dziś nie udało się ustalić, gdzie pogrzebano ciało Bolesława Kontryma.
Całkowicie uniewinnionyO aktach rehabilitacyjnych, do których pozwolono zajrzeć Władysławowi Kontrymowi w 1957 r., już pisaliśmy. Bolesław Kontrym został pośmiertnie oczyszczony z wszystkich zarzutów. 3 grudnia 1957 r., ten sam Sąd Wojewódzki m.st. Warszawy, który pięć lat wcześniej skazał "Żmudzina" na śmierć, tym razem stwierdził, "że do roku 1939, wykonując swoje obowiązki służbowe, nie popełnił przestępstw, które mu przypisał poprzedni wyrok. Jeśli chodzi o drugi zarzut dotyczący działalności w okresie okupacji niemieckiej, to część świadków obciążających go w czasie procesu w 1952 r., obecnie zeznała, że byli wówczas terroryzowani przez pracowników UB. Przed sądem odwołali swoje zeznania i w swoich procesach rehabilitacyjnych także zostali uniewinnieni."
W uzasadnieniu wyroku sąd stwierdził, że Bolesław Kontrym "dzielnie, mężnie walczył z okupantem i był jednym z najodważniejszych członków Armii Krajowej. Uniewinnienie stanowi Dlań akt pełnej rehabilitacji i przywraca mu honor i cześć, a Jego Rodzinie moralną satysfakcję".
Skwer im. ŻmudzinaJednak dopiero w wolnej Polsce pamięć o Bolesławie Kontrymie zaczęła być przywracana. 23 września ub.r. imię "Żmudzina" nadano skwerowi w centrum Warszawy - w rejonie ulic Zielnej i Świętokrzyskiej, nieopodal Pasty, dawnej powstańczej reduty, a obecnie siedziby Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Uroczystości patronował Prezydent m.st. Warszawy i Komendant Stołecznej Policji. Odpowiednią uchwałę podjęła ponad rok wcześniej Rada m.st. Warszawy.
Pamiątkowa tablica ku czci "Żmudzina" znajduje się również na fasadzie Pałacu Mostowskich, kiedyś siedziby stołecznej milicji, dziś Komendy Stołecznej Policji. Co roku, 2 stycznia, odbywają się tu uroczystości w rocznicę śmierci mjr. Bolesława Kontryma.
Tadeusz M. PłużańskiArtykuł pierwotnie opublikowany w tygodniku "Gazeta Polska".Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.