Publicystyka
Antysocjalistycznego Mazowsza
| Wielość cywilizacji - Stanisław Michalkiewicz Wysłane wtorek, 23, stycznia 2007 przez Krzysztof Pawlak |
Jak się okazuje, pluralizm w Kościele jest znacznie większy niż mogliby przypuszczać nawet najwięksi entuzjaści aggiornamento. List biskupów skierowany do wszystkich katolików polskich, z pozoru bardzo zdecydowany, przypominał jednak bardziej "Wiersz powściągliwy" Juliana Tuwima ("Nie wiem jak to wyrazić... bo wszystko, ma swą miarę i stopnie i skalę...") w widocznym pragnieniu dogodzenia wszystkim punktom widzenia, jakie prawdopodobnie uwidoczniły się podczas spotkania Rady Stałej z biskupami diecezjalnymi. Mimo to jednak w kilku przypadkach i tak został ocenzurowany. Jakby tego było mało, JEm. Stanisław Dziwisz w wywiadzie dla włoskiej gazety stwierdził m.in., że lustracja przynosi więcej szkody niż pożytku, chociaż oczywiście będzie prowadzona. Trudno to do końca zrozumieć, bo po cóż ją "prowadzić", tę lustrację, skoro ona taka szkodliwa?Z tego samego założenia musiało wyjść ścisłe kierownictwo redakcji "Dziennika", przeznaczając na przemiał podobno aż 150 tysięcy egzemplarzy z artykułem demaskującym tajnego współpracownika o pseudonimie "Teolog". Najwyraźniej mamy do czynienia z jakimiś informacyjnymi szumami; najpierw red. Paliwoda pisze o "Filozofie", co sprawia, że JE abp Życiński udziela wywiadu Katolickiej Agencji Informacyjnej i przeprowadza rozmowę w TVN z red. Kolendą-Zaleską, no a teraz ten przemiał "Teologa"... Czyżby iskrówka ("i skoczyła iskrówka; zawrzały redakcje!") z centrali, informująca, że te materiały nie są przeznaczone do ujawniania, nadeszła zbyt późno? Tego wykluczyć nie można, bo szkodliwość lustracji polega m.in. na tym, iż z ujawnionego agenta mamy tyle pożytku, co pies z piątej nogi, natomiast z agenta nieujawnionego - aaa, to mamy tyle pożytku, co z gęsi smalcu. Jak zauważyła Kazimiera Iłłakowiczówna, "można zeń wszystko zrobić i w każdą formę ulepić" - i o to właśnie chodzi, żeby było z czego lepić i czym. W przeciwnym razie wszystko może nam się rozpaść i co wtedy? Kiedy tak wyjaśniliśmy sobie podstawowe kwestię polityki wewnętrznej, pora wreszcie odetchnąć świeżym powietrzem i rozejrzeć się po świecie. A warto się rozejrzeć, bo ostatnio imię Polski zostało rozsławione aż po krańce ziemi i to nie tyle nawet dzięki zawirowaniom eklezjastycznym, co aktywności pana Simona Mola z Kamerunu. Ten afrykański intelektualista najwyraźniej musiał szalenie zaimponować wielu warszawiankom, bo kiedy zatrzymała go policja pod zarzutem świadomego zarażania swoich partnerek wirusem HIV, do warszawskiego laboratorium zaczęły przybywać tłumy kobiet. Z jego strony natomiast sprawa może wyglądać trochę inaczej. Podobno pan Mol, wiedząc, że cierpi na wstydliwą chorobę, próbował u nas tradycyjnej afrykańskiej terapii. Polega ona podobno na intensywnym obcowaniu z jak największą liczbą partnerek, nawet nie gwoli rozpusty, tylko w nadziei, że nękana w ten sposób przypadłość pacjenta wreszcie opuści. Jeśli to prawda, to chwalebnie świadczy o przywiązaniu pana Mola do rodzimej cywilizacji i zrozumiałym w tej sytuacji lekceważeniu medycyny Białego Człowieka. Mamy oto przykład zderzenia cywilizacyjnego, które tylko potwierdza opinię Feliksa Konecznego, że cywilizacje się odpychają i wszelka harmonijna synteza między nimi nie jest możliwa. Czyż trzeba lepszego dowodu, jak ten, że te desperackie próby tradycyjnego leczenia się po swojemu, pan Mol będzie musiał odpokutować latami więzienia? Ale skrzydlata wieść o tłumach warszawianek odwiedzających weneryczne laboratorium z szybkością płomienia dotarła w głąb Afryki, budząc podobno szalone zainteresowanie Polską wśród tamtejszych mężczyzn. W Afryce bowiem sprawa nie jest prosta i kto nie ma, dajmy na to, krów albo stada antylop gnu, bywa skazany na praktykowanie celibatu, o którym wspominał również Ekscelencja. Warto przypomnieć, że celibat oznacza powstrzymanie się od wchodzenia w związki małżeńskie, natomiast nie musi oznaczać braku różnych flirtów przelotnych, które nazywają się już zupełnie inaczej. Tłumy szykują się już do drogi i wkrótce możemy doświadczyć na własnej skórze zderzenia cywilizacji murzyńskiej z łacińską, jak już doświadczamy zderzenia łacińskiej z turańską. Stanisław MichalkiewiczPublicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME
|
Wyszukiwarka
ASME
Wiadomości
z kraju
Publicystyka
| Wielka Victoria pod Kłuszynem - Antoni Zambrowski - sobota, 24, lipca 2010 |
| Michał Tadeusz Falzmann, 18 lipca - prof. Jerzy Przystawa - środa, 14, lipca 2010 |
Mazowsze
TV-felietony
Koniec Polski wraz z wyaresztowaniem się nawzajem mężyków stanu - Stanisław Michalkiewicz o nadchodzących "biblijnych znakach" nadchodzącego Nowego Wspaniałego Świata - czwartek, 29, lipca 2010 |
Piękna "wojna o pokój" na symbole: PO nie będzie "dorzynać watahy", a kult prezydenta Lecha Kaczyńskiego lepszy niż kult świętych Kościoła? - Stanisław Michalkiewicz o dławiących rozum wydarzeniach na polskiej scenie teatru politykierskiego - sobota, 24, lipca 2010 |
Walczymy z von Fiskusem - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 18.07.2010 r. (pilot) - wtorek, 20, lipca 2010 |
Kłuszyn 1610 - chwała oręża polskiego Rzeczpospolitej Obojga Narodów - niedziela, 11, lipca 2010 |
Zagranica
Notki
wydawnicze / Recenzje
Ciekawostki
o lewicy
PZPR
->SLD/SDPl
UP
Samoobrona
AW"S"
-> PO - PiS
Wiadomości
z UPR
ARCHIWUM
Stare
ARCHIWUM

|