Publicystyka Antysocjalistycznego Mazowsza

Róg Stalina i Trzech Krzyży - Stanisław Michalkiewicz Wysłane środa, 7, lutego 2007 przez Krzysztof Pawlak

W koszmarnych czasach sanacji, zanim padły pierwsze salwy, jeszcze sobie żartowano ze wszystkiego, nawet z samej III Rzeszy. Dowcipnisie powiadali m.in, że prawdziwy, rasowy Niemiec, a właściwie pardon; jaki tam "Niemiec"; prawdziwy, rasowy "nazista" powinien być blondynem - jak Hitler, powinien być szczupły - jak Göring, dobrze zbudowany - jak Goebbels, no i prawdziwie męski - jak Röhm. Jak wiadomo, Adolf Hitler był brunetem, Göring był tłuściochem, Goebbels miał jedną nogę krótszą, no a wszyscy wiedzieli, że Röhm był sodomitą "kochającym inaczej". Inni anegdotczykowie opowiadali, jak to wskutek przejściowych trudności z mydłem, esesmani przekonywali się nawzajem, że "czysty typ nordycki i bez mydła jest czysty" - i tak dalej. Czego to ludzie nie wymyślą, żeby ośmieszyć jeden drugiego!

Czasami jednak ironia nazbyt subtelna może obrócić się przeciwko dowcipkującemu. Znakomitego przykładu takiego mimowolnego efektu komicznego dostarczył w 3 numerze "Myśli Polskiej" z 21 stycznia br. pan Andrzej Horodecki w artykule "Neolewica atakuje". Na początku diagnozuje sytuację, ubolewając, że "Polacy z wykształceniem wyższym, mający dość gruntowną - nabytą z tytułu obowiązujących ongiś programów studiów - wiedzę o marksizmie-leninizmie oraz poznany z autopsji przebieg zniewalania Polski, nie decydują już o świadomości narodowej". Niby to źle, ale z drugiej strony, kiedy pomyślimy, co to mogą być za "Polacy z wyższym wykształceniem", mający "wiedzę o marksizmie-leninizmie", a w dodatku tacy, co przebieg zniewalania Polski znają "z autopsji", czyli własnej obserwacji - to nietrudno odnieść wrażenie, że autora trochę zdradza własna szczerość. "Z obfitości serca usta mówią" - powiada Pismo Święte, a ponieważ tak się akurat składa, iż środowisko "Myśli Polskiej" skupia wielu dawnych działaczy Stowarzyszenia PAX, to ten żal może być nawet autentyczny.
Warto bowiem przypomnieć, że Stowarzyszenie PAX powstało dzięki tajemniczej rozmowie Bolesława Piaseckiego z generałem NKWD Iwanem Sierowem, który chciał przy pomocy tej organizacji stworzyć w Polsce coś w rodzaju "żywej cerkwi", czyli Kościoła kierowanego przez agentów bezpieki, poprzebieranych za duchownych. I PAX w tym kierunku wiele dokazywał, wspierając "księży patriotów", pochwalając aresztowanie prymasa Wyszyńskiego i zacierając w "Zagadnieniach istotnych" różnice miedzy marksizmem-leninizmem i katolicyzmem. Wiele wskazuje na to, iż Piasecki traktował to w kategoriach kosztów przetrwania w warunkach sowieckiej okupacji, ale czy jego utrzymankowie też? W PAX-ie obowiązywało potrójne zaangażowanie: katolickie, patriotyczne i socjalistyczne, a jak człowiek dostatecznie długo się angażuje, nawet na niby, to się do tego zaangażowania w końcu przyzwyczaja i staje się ono jego drugą naturą. Ta właśnie drugą naturą tłumaczę sobie ubolewanie pana Andrzeja Horodeckiego, że oto "Polacy z wykształceniem wyższym" nie decydują już o świadomości narodowej.
No dobrze, a w takim razie - kto decyduje? Ano, "neolewica" do której - ku swojemu zaskoczeniu - zostałem zaliczony również ja, w charakterze "publicysty neolewicy". A to ci dopiero siurpryza! Byłem już "barbarzyńcą", "antysemitą", siedziałem w Białołęce za "kontynuowanie działalności antysocjalistycznej" w stanie wojennym, wrażliwcy społeczni piętnowali mnie za propagandę "dzikiego kapitalizmu", zdarzyło mi się zostać nawet "rekordzistą prymitywizmu moralnego", ale "publicystą neolewicy" - jeszcze nie byłem. Tak mnie to zaskoczyło, że sięgnąłem do innych publikacji pana Andrzeja Horodeckiego, przypuszczając, iż napotkam tam przeciwieństwo "neolewicy", a wtedy będą mógł się zorientować, w jakich to sprośnych błędach Niebu obrzydłych się pogrążyłem. Okazało się, że pan Horodecki jest autorem projektu konstytucji, w której czytamy m.in. (Art. 3.) że kandydaci do władz państwowych i samorządowych powinni wykazać się: nieprzerwanym (?) wyznaniem rzymsko-katolickim swoim i swego małżonka, nieprzerwanie jednym i tym samym nazwiskiem swoim, i swojego małżonka - i tak dalej. Nietrudno się domyślić, o co autorowi chodzi, ale chyba przedobrzył, bo na przykład kobiety wychodząc za mąż, zazwyczaj zmieniają nazwisko, więc zamążpójście blokowałoby im polityczną, a nawet administracyjną karierę. Dlaczego pan Andrzej Horodecki tak podstępnie zniechęca kobiety przeciwko zakładaniu polskich rodzin - Bóg raczy wiedzieć, czy to nie jakiś iloczyn "marksizmu-leninizmu" z pobożnością, jakieś osobliwe skrzyżowanie "Stalina i Trzech Krzyży"? Wykluczyć tego niestety nie można, ponieważ w Art. 1. swego projektu konstytucji autor twierdzi, że "niezbywalnym" zadaniem państwa jest "zagwarantowanie obywatelom prawa do pracy i podstawowej płacy rodzinnej" oraz zapewnienie nieodpłatnego lecznictwa, szkolnictwa i zaopatrzenia emerytalnego i chorobowego, zaś do "głównych zadań" samorządów z kolei należy "troska o zachowanie parytetu dochodów wsi i miasta". Ramy felietonu nie pozwalają na zacytowanie innych, niezwykle smakowitych punktów tej konstytucji, chociaż Art. 12. warto - ku przestrodze: "Czyny nie zakazane jawnie w prawie Rzeczypospolitej mogą być zaskarżane przed sądami powszechnymi z powołaniem się na prawo naturalne". Tutaj próba połączenia "marksizmu-leninizmu" i to w wydaniu stalinowskim (wszystko może być zakazane tajnie) z nauką społeczną Kościoła" ("prawo naturalne") jest szczególnie widoczna, co w sumie przynosi niezamierzony efekt groteskowy w postaci komunizmu pobożnego.

Stanisław Michalkiewicz

Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Wyszukiwarka ASME


Pole wyszukania:


Wiadomości z kraju

Publicystyka

Wielka Victoria pod Kłuszynem - Antoni Zambrowski - sobota, 24, lipca 2010

Michał Tadeusz Falzmann, 18 lipca - prof. Jerzy Przystawa - środa, 14, lipca 2010

Mazowsze

TV-felietony

Koniec Polski wraz z wyaresztowaniem się nawzajem mężyków stanu - Stanisław Michalkiewicz o nadchodzących "biblijnych znakach" nadchodzącego Nowego Wspaniałego Świata - czwartek, 29, lipca 2010

Piękna "wojna o pokój" na symbole: PO nie będzie "dorzynać watahy", a kult prezydenta Lecha Kaczyńskiego lepszy niż kult świętych Kościoła? - Stanisław Michalkiewicz o dławiących rozum wydarzeniach na polskiej scenie teatru politykierskiego - sobota, 24, lipca 2010

Walczymy z von Fiskusem - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 18.07.2010 r. (pilot) - wtorek, 20, lipca 2010

Kłuszyn 1610 - chwała oręża polskiego Rzeczpospolitej Obojga Narodów - niedziela, 11, lipca 2010

Zagranica

Notki wydawnicze / Recenzje

Ciekawostki o lewicy

PZPR ->SLD/SDPl


UP


Samoobrona


AW"S" -> PO - PiS

Wiadomości z UPR

ARCHIWUM

Stare ARCHIWUM


Najlepszy kandydat Niemiec na "prezia" - Donald Tusk

Witryna Kary Śmierci

 

 


Polecane serwisy

 

strona główna | kontakt | © Krzysztof Pawlak 1998 - 2008