Publicystyka Antysocjalistycznego Mazowsza

Bohaterski kurier z Warszawy
Wspomnienie o Zdzisławie Jeziorańskim (Janie Nowaku) - Tadeusz M. Płużański
Wysłane wtorek, 1, kwietnia 2008 przez Krzysztof Pawlak

"Kurier czy emisariusz przypomina trochę wystrzelonego w przestrzeń astronautę. On jeden tam w górze skupia na sobie powszechną uwagę, zbiera laury i oklaski, podczas gdy na ten czyn składa się mrówcza praca i ofiarny wysiłek tych na dole - zapomnianych i niewidocznych anonimów. Każda moja wyprawa, a licząc oba kierunki, tam i z powrotem, było ich w sumie pięć - stanowiła owoc zabiegów, żmudnych wysiłków i pomysłowości bardzo wielu zapomnianych dziś ludzi. Kilku torując mi drogę, przypłaciło to życiem, inni więzieniem" - napisał we wstępie autorskim do książki "Kurier z Warszawy" Jan Nowak (Zdzisław Jeziorański). W swoją pierwszą misję kurierską wyruszył 65 lat temu - w kwietniu 1943 r.

Zanim przejdziemy do omówienia kurierskiej działalności Jana Nowaka, garść podstawowych faktów z jego biografii. Zdzisław Jeziorański urodził się w 1914 roku w Berlinie w rodzinie inteligenckiej. W 1939 roku aresztowany przez Niemców. Uciekł z niewoli, skacząc z pociągu pod Krakowem (w jednej grupie z późniejszym wieloletnim PRL-owskim premierem Józefem Cyrankiewiczem). Szybko trafił do konspiracji, zostając żołnierzem Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej. Jednym z jego zadań było prowadzenie antyniemieckiej dywersji na terenach Polski przyłączonych do Rzeszy oraz w samych Niemczech, w ramach tzw. Akcji "N". Zdzisław Jeziorański (późniejszy Jan Nowak) wielokrotnie przekraczał granicę Generalnej Guberni z nielegalnymi materiałami. Już wtedy wyróżniał się szczególnym bohaterstwem.

NAWIĄZAĆ KONTAKT
Z DOWÓDZTWEM W LONDYNIE


W 1943 roku zaczyna się najbardziej interesujący nas w tym opracowaniu okres życia Zdzisława Jeziorańskiego. Na początku tego roku zgłosił się - jako ochotnik - do pracy w charakterze kuriera Armii Krajowej do rządu polskiego w Londynie z zadaniem przewożenia korespondencji specjalnego znaczenia i poufnych raportów.
Już w kwietniu 1943 roku wyruszył w swoją pierwszą misję. Jej celem było zbadanie nowej trasy przerzutu emisariuszy na Zachód. Zdzisław Jeziorański wsiadł w Gdyni na pokład szwedzkiego statku przewożącego węgiel. W ten sposób dotarł do poselstwa polskiego w Sztokholmie. Pod koniec czerwca - po uzyskaniu wszystkich potrzebnych informacji - wrócił do kraju.
Kolejny miesiąc - lipiec, przyniósł nowe, dużo poważniejsze wyzwanie. Dowództwo Armii Krajowej postanowiło wysłać Zdzisława Jeziorańskiego do Londynu. Moment dla Polaków był szczególnie dramatyczny. W kraju Niemcy aresztowali Komendanta Głównego AK Stefana "Grota" Roweckiego, a w Gibraltarze zginął - w do dziś nie do końca wyjaśnionych okolicznościach - premier i Naczelny Wódz generał Władysław Sikorski. W tej sytuacji konieczny stał się kontakt między Polskim Państwem Podziemnym a władzami Rzeczypospolitej na Obczyźnie, a konkretnie nowym Komendantem Głównym AK Tadeuszem Borem-Komorowskim a nowym Naczelnym Wodzem Kazimierzem Sosnkowskim. Nie było to jednak jedyne zadanie Jeziorańskiego. Miał też nawiązać kontakt z brytyjskimi ośrodkami dywersyjnymi i przedstawić im osiągnięcia polskiej Akcji "N". To właśnie przed tą swoją pierwszą londyńską misją przyjął pseudonim Jan Nowak (początkowo miał zostać Janem Kowalskim, ale pomysłowi sprzeciwili się radiotelegrafiści, z prostego powodu - chcieli, aby nadawane przez nich depesze były jak najkrótsze.

SMUTNA REFLEKSJA

Kurierska wyprawa Jana Nowaka - w tym momencie już jako "kuriera z Warszawy" - rozpoczęła się w październiku 1943 roku w Gdyni. Najpierw dotarł do poselstwa w Sztokholmie, a potem drogą lotniczą do Wielkiej Brytanii. W grudniu - w Londynie - stanął przed przywódcami emigracyjnej Polski: gen. Kazimierzem Sosnkowskim, prezydentem Władysławem Raczkiewiczem, premierem Stanisławem Mikołajczykiem i ambasadorem Edwardem hrabią Raczyńskim. Złożył im obszerne raporty o sytuacji w okupowanym kraju
Zdzisław Jeziorański (Jan Nowak) spotkał się również z przedstawicielami najwyższych władz brytyjskich, m.in. z premierem Winstonem Churchillem i szefem Foreign Office Anthonym Edenem. Z tych rozmów wyniósł smutną refleksję: jak - pod naciskiem Stalina - zmienia się stosunek zachodnich aliantów do Polski.
Jan Nowak w książce "Kurier z Warszawy" pisał: "Czas wypełniony robotą mijał szybko. W połowie marca [1944 - red.] zadanie emisariusza, które polegało na wyładowaniu z siebie wszystkich informacji i postulatów i wchłonięciu w to miejsce bagażu wiadomości, opinii i ocen na użytek tych, którzy mnie wysłali, było już wykonane".
Jako kurier-emisariusz wyprawy na trasie Warszawa - Londyn - Warszawa odbywał pięciokrotnie.

PRZYJAŹŃ OD PIERWSZEGO WEJRZENIA

Jerzy Lerski, ur. w 1917 r. we Lwowie, zm. w 1992 r. w San Francisco, prawnik, politolog i historyk, działacz emigracyjny, w książce "Emisariusz Jur" wspominał: "Spotkanie dwóch emisariuszy odbyło się w tzw. Elektrowni przy Marszałkowskiej nr 1, tuż przy pl. Unii Lubelskiej. Był to jeden z kontaktowych lokali konspiracyjnych BIP-u [Biura Informacji i Propagandy Armii Krajowej - red.]. Nowak przypadł mi z miejsca do gustu i serca. Słyszałem już o jego odwadze, przedsiębiorczości i szybko się zorientowałem, że jest to nieprzeciętny Polak o jak najlepszej woli rzetelnego wykonania swych kurierskich zadań. Mieliśmy obaj podobnie negatywny stosunek do panoszącego się w kraju i na emigracji partyjniactwa, oraz szkodliwych klikowych intryg i sporów personalnych. Ostatecznie to my, emisariusze głowy nadstawialiśmy, by tym różnym prawdziwym i urojonym wielkościom służyć dla utrzymania łączności pomiędzy krajem a emigracją w obie strony. (...) Zawarliśmy wówczas dozgonne przymierze, którego nikt z nas do tej pory [czyli do lat 80., kiedy ukazało się pierwsze wydanie książki Lerskiego - red.] ani o jotę nie naruszył".
W książce "Kurier z Warszawy" Jan Nowak nie pozostawał Lerskiemu dłużny: "Na miesiąc przed dojściem do skutku pierwszego »Mostu« [droga lotnicza do Polski z brytyjskiej bazy w Brindisi w południowej Italii - red.] powrócił do Londynu wysłannik rządu »Jur« - Jerzy Lerski, z którym poznałem się przed wyprawą do Londynu. W drogę powrotną wyruszył »Jur« w styczniu 1944. Pasażerowie pierwszego »Mostu« odbyli drogę Polska - Londyn w ciągu kilku godzin, zamknięci w samolocie jak sardynki w pudełku. Uniknęli po drodze jedynego śmiertelnego niebezpieczeństwa jakie im groziło: spotkania z nieprzyjacielskim myśliwcem lub pociskiem artylerii przeciwlotniczej. Wędrówka Lerskiego była długa i uciążliwa. Prowadziła przez wiele granic: zielonych i paszportowych. Upłynęły cztery miesiące zanim przez Niemcy, Francję i Hiszpanię dotarł do celu. Lerski znał dobrze angielski i mógł podjąć, jako świeżo przybyły najważniejsze zadanie emisariusza - rozmowy z Anglosasami. Po Karskim [Jan Karski, właściwie Jan Kozielewski, ur. w 1914 r. w Łodzi, zm. w 2000 r. w Waszyngtonie, absolwent prawa i dyplomacji na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie (1935), świadek Holokaustu - red.] i po mnie »Jur« stał się w tym łańcuszku trzecim ogniwem. Spotkaliśmy się wkrótce po jego powrocie z Allies Club w pobliżu Hyde Park Corner. Tym razem role były odwrócone: pół roku temu on mnie ładował wiadomościami o polskim Londynie. Teraz ja z kolei informowałem młodego lwowiaka o sytuacji międzynarodowej i wewnętrznej polskiej. Można powiedzieć, że zawarliśmy przyjaźń od pierwszego wejrzenia, opartą od początku na wzajemnym zrozumieniu, zaufaniu i wspólnych celach. Ani wtedy, ani w latach późniejszych nie padł na nią żaden cień zazdrości, zawiści, czy współzawodnictwa".
Jerzy Lerski: "Na zaproszenie złotoustego prezesa Związku Dziennikarzy Polskich Zygmunta Nowakowskiego wygłosiliśmy w połowie czerwca [1944 roku; Lerski mówi o sobie i Janie Nowaku - red.] do wypełnionej po brzegi Sali Ogniska Polskiego, mieszczącego się wówczas przy Belgrave Square, płomienne przemówienia na temat stosunku Kraju do Emigracji. Mieliśmy wyjątkowo duży posłuch jako autentyczni wysłannicy Podziemia. Działaliśmy w najlepszej wierze, by ustawić i ten emigracyjny Londyn w bezspornie służebnym stosunku do walczącej Polski".
Do Polski Jan Nowak wrócił tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego, w nocy z 25 na 26 lipca 1944 r. tzw. trzecim "Mostem". Pracował w powstańczym radiu Błyskawica i był w Warszawie przez cały okres walk.

NA DRUGĄ STRONĘ ŻYCIA

Po kapitulacji Powstania, w grudniu 1944 roku znów wyruszył - przez Kraków, Niemcy i Szwajcarię - do Londynu. Wiózł, zgromadzoną na mikrofilmach, dokumentację walk przebiegu walk w Warszawie. W wyprawie towarzyszyła mu poślubiona w czasie Powstania (7 września), koleżanka z konspiracji, łączniczka Akcja "N" - Jadwiga z Wolskich, ps. Greta.
Jan Nowak w książce "Kurier z Warszawy" opowiadał o tej akcji: "Około drugiej po północy zaczęliśmy szykować się do drogi. Niemcy wyciągnęli trzy rewolwery, dwa dla siebie i jeden dla nas. (...) Co za paradoks - szepnąłem do »Grety« idziemy jak Polska, między Niemcami i Rosją. Rosyjscy i niemieccy komuniści prowadzą parę Polaków, wysłanników polskiego Podziemia. W pewnej chwili weszliśmy do pustej o tej porze kopalni miedzi. Posuwaliśmy się wąskimi, krętymi korytarzami, wykutymi w skale, pobliskich chodnikach i ruchomych deskach. Było tu jeszcze zimniej niż na zewnątrz. Wyszliśmy wreszcie z tych labiryntów kopalnianych i dalej pieliśmy się w górę ścieżką wśród lasu. Po dwóch godzinach las nagle urwał się i odsłonił się wierzchołek góry. Widok ze szczytu był panującego nad okolicą był tak rozległy, a noc tak jasna od śniegu i gwiazd, iż wydawało się, że pół świata leży u naszych stóp. (...) Dopiero z tego miejsca zdałem sobie sprawę, jak blisko jesteśmy frontu na Renie. (...) Prawie równocześnie skierowaliśmy oboje wzrok na północny wschód, hen tam, gdzie góry spływały stopniowo w równinę ciągnącą się aż po daleki horyzont. Hans poszedł za naszym spojrzeniem i jakby odgadując nasze myśli, wyciągnął rękę w tamtym kierunku i powiedział: - Ihre Heimat ist da - tam jest wasza ojczyzna. Po chwili zaczęliśmy schodzić w dolinę - na drugą stronę życia".
Zupełnie inna to wyprawa, ze świadomością poniesionej klęski. Ale cały czas kurier ma nadzieję, że wiezione materiały pozwolą wiele zdziałać dla sprawy polskiej, że nadal, dopóki wojna trwa, trzeba walczyć o to, by Polacy nie zostali zapomniani wtedy, gdy losy ich ojczyzny będą decydować się w zaciszach gabinetów.
W Londynie na konferencji "Jan Nowak - »kurier z Warszawy«" zdał zachodniej prasie pierwszą relację uczestnika Powstania Warszawskiego: "Mówiłem o złowrogiej ciszy, jaka zapadła po drugiej stronie Wisły w czwartym dniu Powstania".

DALSZA PRACA DLA POLSKI

Po wojnie Zdzisław Jeziorański został dziennikarzem BBC i Radia Wolna Europa. W 1952 roku zakładał Rozgłośnię Polską RWE. Kierował nią przez 25 lat, a po przejściu na emeryturę przeniósł się z Monachium do Waszyngtonu. Tam, dalej, niestrudzenie pracował na rzecz Polski. Działał w Kongresie Polonii Amerykańskiej, był doradcą Białego Domu ds. Europy Wschodniej. Przekonywał, że Polska musi wejść do NATO, a potem do Unii Europejskiej.
Zdzisław Jeziorański (Jan Nowak) został odznaczony m.in. Orderem Virtuti Militari (odbierał go z rąk Naczelnego Wodza generała Kazimierza Sosnkowskiego), Krzyżem Walecznych (odbierał go z rąk Komendanta Głównego AK generała Tadeusza Bora-Komorowskiego), najwyższym cywilnym wyróżnieniem w USA - Medalem Wolności, Orderem Orła Białego.
Był również doktorem honoris causa uniwersytetów: Wrocławskiego, Jagiellońskiego, Adama Mickiewicza w Poznaniu, Warszawskiego; honorowym obywatelstwem kilku polskich miast; autorem wielu książek i artykułów w prasie polskiej, polonijnej i amerykańskiej.
Po prawie 60 latach emigracji, w 2002 roku, słynny "kurier z Warszawy" na stałe wrócił do stolicy Polski - ukochanego przez siebie miasta. Zmarł 20 stycznia 2005 roku w szpitalu im. prof. Orłowskiego, został pochowany w rodzinnym grobowcu na Powązkach.

TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI

Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.


Wyszukiwarka ASME


Pole wyszukania:


Wiadomości z kraju

Publicystyka

Wielka Victoria pod Kłuszynem - Antoni Zambrowski - sobota, 24, lipca 2010

Michał Tadeusz Falzmann, 18 lipca - prof. Jerzy Przystawa - środa, 14, lipca 2010

Mazowsze

TV-felietony

Koniec Polski wraz z wyaresztowaniem się nawzajem mężyków stanu - Stanisław Michalkiewicz o nadchodzących "biblijnych znakach" nadchodzącego Nowego Wspaniałego Świata - czwartek, 29, lipca 2010

Piękna "wojna o pokój" na symbole: PO nie będzie "dorzynać watahy", a kult prezydenta Lecha Kaczyńskiego lepszy niż kult świętych Kościoła? - Stanisław Michalkiewicz o dławiących rozum wydarzeniach na polskiej scenie teatru politykierskiego - sobota, 24, lipca 2010

Walczymy z von Fiskusem - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 18.07.2010 r. (pilot) - wtorek, 20, lipca 2010

Kłuszyn 1610 - chwała oręża polskiego Rzeczpospolitej Obojga Narodów - niedziela, 11, lipca 2010

Zagranica

Notki wydawnicze / Recenzje

Ciekawostki o lewicy

PZPR ->SLD/SDPl


UP


Samoobrona


AW"S" -> PO - PiS

Wiadomości z UPR

ARCHIWUM

Stare ARCHIWUM


Najlepszy kandydat Niemiec na "prezia" - Donald Tusk

Witryna Kary Śmierci

 

 


Polecane serwisy

 

strona główna | kontakt | © Krzysztof Pawlak 1998 - 2008