![]() Czy PPR/PZPR może zostać uznana za organizację przestępczą i kim byli komuniści, późniejsi władcy PRL? - Piotr Gontarczyk o swojej najnowszej książce "Kłopoty z historią" Wysłane czwartek, 28, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
"Odpowiadając na pytanie o przestępczy charakter działań komunistów, można prosto wyliczyć: jest kodeks karny, który mówi »za próbę oderwania części Rzeczypospolitej dożywocie albo KS, za działalność na rzecz obcego państwa - dożywocie czy KS«. Moją główną książkę »Polska Partia Robotnicza. Droga do władzy (1941 - 1944)«, tworzoną jako doktorat, obecnie bym pogłębił i przygotował w znacznie ostrzejszej formie. Gdy ją pisałem, będąc wychowany na mitach wytworzonych w PRL, nie byłem pewien, czy czasem mocno nie przesadzam, np. opisując wyprawy Grzegorza Korczyńskiego na Żydów po lasach na Lubelszczyźnie. Po dwóch latach stwierdzam, że jest to książka niesłychanie łagodna. Dziś już wiadomo o prawie tysiącu Żydów zamordowanych przez »towarzyszy leśnych« - z których co najmniej dwóch dostało wyroki kary śmierci już W PRL za zbrodnie wojenne - ale oczywiście wyroków nie wykonano, bo »swoich« nie ruszano, a nawet sprawom całkowicie ukręcano łeb" - mówił na spotkaniu w Centrali Unii Polityki Realnej Piotr Gontarczyk, pracownik Instytutu Pamięci Narodowej.| Czy ktoś przytomny mógłby powierzyć pp. posłom Lepperowi i Begerowej 550 tysięcy złotych? - Janusz Korwin-Mikke o scenariuszu końca tzw. III RP, czyli PRL-bis Wysłane środa, 27, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz |![]() Czy ktoś przytomny mógłby powierzyć pp. posłom Lepperowi i Begerowej 550 tysięcy złotych? - Janusz Korwin-Mikke o scenariuszu końca tzw. III RP, czyli PRL-bis Wysłane środa, 27, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
"Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze wielcy politycy byli całkiem małymi politykami, startował w wyborach pan Wałęsa, tow. Kwaśniewski - ktoś mnie zapytał, co się stanie, jak wygra jeden czy drugi - powiedziałem, że to wybór między dżumą a cholerą. Wszyscy się przekonali, że czy to rządził jeden, czy drugi - nic się nie zmieniło. Potem były ostatnie wybory - jedni mówili, że jak wygra PiS, będzie kompletna ruina kraju, inni mówili, że tak będzie, jak wygra Platforma. Gospodarka rozwija się MIMO rządów jednych czy drugich - Państwo zanadto przejmują się teatrem dziejących się na Waszych oczach. Oczywiście, że partie rządzące są atrapami grup w bezpiece - jak partia sie zużyje i ludzie nie chcą na nią głosować, to sobie powołują nową, mają swoich agentów w telewizji - promują w ciągu dwóch tygodni nową. Na niejakie szczęście - między tymi grupami istnieje walka o pieniądze. Popatrzmy na ostatni teatr pt. »Przekupywanie posłów Samoobrony«. Tow. Lepper w sposób bardzo cwany zabezpieczył się przed defekcją z Jego partii - i ma oczywiście absolutną rację - weksle są absolutnie ważne" - Janusz Korwin-Mikke analizuje medialny spektakl dla gawiedzi spragnionej prostych i łatwych tłumaczeń dziwnych zjawisk rozgrywających się w w budynku "polskiego parlamentaryzmu".| Konfidenci - Razem z Platformą! - Stanisław Michalkiewicz o możliwych trzech scenariuszach napisanych przez razwiedki dla Polski Wysłane wtorek, 26, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz |![]() Konfidenci - Razem z Platformą! - Stanisław Michalkiewicz o możliwych trzech scenariuszach napisanych przez razwiedki dla Polski Wysłane wtorek, 26, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
"Proszę Państwa, właśnie minęła 15. rocznica śmierci Stefana Kisieleewskiego - znanego w swoim czasie, dzisiaj już trochę mniej - mędrca, dzięki któremu spora część współczesnych z nim Polaków nie straciła rozumu do końca. Stefan Kisielewski był klasykiem, w odróżnieniu od tych ludzi wyznających »mądrość etapu«, że jego przemyślenia są mądre zawsze - zaś »człowieka etapu« - dezaktualizują się wraz z przemijaniem etapu. Myśli Stefana Kisielewskiego są aktualne do dziś - najlepszym przykładem jest Jego felieton pt. »Historia tubki z klejem« - znakomita metafora nie tylko gospodarki socjalistycznej, ale także wszystkich późniejszych interwencjonizmów państwowych. To jest dowód na to, jak pozorna jest dzisiejsza tzw. transformacja ustrojowa, bo Jego felieton jest do dziś aktualny. Stefan Kisielewski pogardzał socjalizmem, dzisiaj rządzą cały czas socjaliści pobożni i bezbożni, dlatego nie znalazłby dla siebie na pewno miejsca na współczesnej scenie politycznej" - Stanisław Michalkiewicz przypomina osobę założyciela Unii Polityki Realnej i z Jego dorobku wywodzi komentarz dla aktualnych zdarzeń na scenie politykierskiej "polskiego regionu UE".| Nie będzie faszyzm pluł nam w twarz! - Stanisław Michalkiewicz Wysłane wtorek, 26, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
W poniedziałkowy poranek 18 września media podały informację o zatrzymaniu przez Centralne Biuro Śledcze Emila Wąsacza, b. ministra skarbu w rządzie premiera Jerzego Buzka. Przyznam się szczerze, że jestem zdumiony, iż w ogóle doszło do tego zatrzymania. Jak bowiem wiadomo, Centralne Biuro Śledcze jest na usługach obecnej koalicji rządowej, której politycznym kierownikiem jest Prawo i Sprawiedliwość, na czele którego stoi premier Jarosław Kaczyński, narzucający Polsce "kaczyzm", będący jedną z niezliczonych odmian podnoszącego właśnie głowę faszyzmu. Tak w każdym razie przedstawia to Salon i salonowe media, wyrażające, jak wiadomo, zarówno w tej, jak i we wszystkich innych sprawach, punkt widzenia razwiedki. W takiej sytuacji Emil Wąsacz powinien zwyczajnie odmówić zatrzymania tak samo, jak prezes Narodowego Banku Polskiego Leszek Balcerowicz odmówił stawienia się przed sejmową komisją śledczą. Zebrał za to mnóstwo pochwalnych recenzji od autorytetów moralnych i publicystów, bo ignorując wezwanie faszystowskiej komisji sejmowej, nie tylko postąpił słusznie i mężnie, stając w pierwszym szeregu szermierzy wolności i demokracji, nie tylko pedagogicznie - pokazując wszystkim innym właściwy sposób postępowania z faszystowskimi komisjami sejmowymi, ale również elegancko - jak to przymilnie ujął red. Tomasz Wołek w "Gazecie Wyborczej" - "z powściągliwą godnością". Doprawdy szkoda, że tej "powściągliwej godności" w decydującym momencie zabrakło Emilowi Wąsaczowi, który pozwolił się zatrzymać faszystowskim siepaczom.| Wszystko w rękach konia - Krzysztof Mazur Wysłane wtorek, 26, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Długonogie Barbiesy rozkraczone nad Powstaniem Warszawskim Wysłane poniedziałek, 25, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Polityka historyczna jest niewzruszonym punktem programowym rządzącego w koalicji narodowo-populistycznej głównego ugrupowania PiS. Jest też sztandarowym aktem strzelistej legitymizacji liderów tej partii jako bezpośredniej - w jej mniemaniu - kontynuatorki tradycji i chwały Niepodległej Rzeczypospolitej, rządów na emigracji w Londynie, zachowania ciągłości Państwa Polskiego, które symbolicznie zostało podkreślone przekazaniem insygniów państwowych z rąk Prezydenta RP Ryszarda Kaczorowskiego Prezydentowi Lechowi Wałęsie wybranemu już w niepodległej (?) Rzeczypospolitej, której liczbę z sadomasochistyczną satysfakcją sytuują ci sami reprezentanci PiS jako III, a którą coraz więcej analityków życia społecznego Polaków raczej jest skłonnych mianować do rangi zaledwie PRL-bis.| KTO TU KŁAMIE?! - Antoni Zambrowski Wysłane niedziela, 24, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
W komentarzu na pierwszej stronie "Gazety Wyborczej" z dnia 30 sierpnia Adam Michnik pisze: "Coraz ciekawiej się robi w naszej ojczyźnie pełnej patriotyzmu, wartości katolickich. Rewolucja moralna rozwija się w najlepsze". I po kilku zdaniach, które chętnie bym zacytował, ale pomijam z braku miejsca, dochodzi do meritum: "Teraz »Życie Warszawy« informuje na pierwszej stronie: »Jacek Kuroń negocjował z bezpieką«". Na stronie 18. tejże "Gazety Wyborczej" Lech Wałęsa potwierdza ten fakt: "Prawda. Prowadził negocjacje, bo go osobiście do tego upoważniłem. Nie tylko zresztą Jacka Kuronia. Robiło to jeszcze dwadzieścia zaufanych osób. Za zadanie mieli prowadzić wszelkie rozmowy, także z SB. Przecież nam chodziło o odblokowanie drogi do wolności. Dla takiego celu można rozmawiać z samym diabłem".Zostań donatorem naszych publicystów: |
| Polską nadal rządzą służby specjalne, afery gospodarcze są wynikiem działania SS - Janusz Korwin-Mikke o "Polsce Kaczyńskiego i Polsce Tuska" Wysłane niedziela, 24, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz |![]() Polską nadal rządzą służby specjalne, afery gospodarcze są wynikiem działania SS - Janusz Korwin-Mikke o "Polsce Kaczyńskiego i Polsce Tuska" Wysłane niedziela, 24, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
"Partie polityczne są agenturami służb specjalnych. Jeśli jakaś partia staje się bezużyteczna, np. taką stała się AW»S«, to sie partie likwiduje i zakłada nową. Mając swoją agenturę w telewizji, promuje się ją szybko i po dwóch tygodniach ma już »powodzenie«. Oczywiście są to wszystko środowiska akceptujące porozumienie »okrągłego stołu«, bo jak któraś nie akceptuje go, to może sobie mówi do tysiąca ludzi, albo tak jak na tej sali i to wszystko. A jedno wystąpienie w telewizji słyszy 10 milionów. Ale służby się pokłóciły i dlatego - i tylko dlatego - stało się to, co dzisiaj obserwujemy na scenie politycznej. Jeśli widzicie Państwo aferę z panem Wąsaczem, to przecież pan Wąsacz nie dla siebie te miliony brał, tak samo jak to było z panem Gawronikem. Myśl, że podobnie było z panem Niemczyckim, Kulczykiem - nie obracali swoimi pieniędzmi" - Janusz Korwin-Mikke podczas wykładu w cyklu spotkań zorganizowanych przez Unię Polityki Realnej objaśnia prawdopodobną wizję rozgrywających się na oczach społeczeństwa "przemian kończących III RP (PRL-bis) i rozpoczynających tzw. IV RP". "Porcato" ante portas! - prof. Jerzy Przystawa Wysłane sobota, 23, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Od chwili usunięcia Andrzeja Leppera z rządu politycy PiS zaczęli mówić o nowej ordynacji wyborczej, na wzór tej, jaką na swoją zgubę wprowadził w tym roku "silny człowiek" włoskiej sceny politycznej Silvio Berlusconi. Wydawało mu się, że przy pomocy kolejnej sztuczki wyborczej "wykiwa" swoich konkurentów i zapewni sobie władzę na następną kadencję. Niestety, jak to w życiu i polityce bywa, w efekcie wykiwał sam siebie, a do władzy doszedł jego konkurent Romano Prodi. Przy okazji, jednak, wykiwani zostali i włoscy wyborcy, którzy w 1993 roku, na drodze powszechnego referendum, jednoznacznie opowiedzieli się za jednomandatowymi okręgami wyborczymi. Wtedy też tzw. klasa polityczna znalazła sposób na oszukanie obywateli i zamiast JOW wprowadzili tzw. mattarellum (od nazwiska Mattarello, gdyż to deputowany Sergio Mattarella wpadł na ten "genialny" pomysł). Także i teraz Włosi od razu ochrzcili ten nowy pomysł wyborczy dźwięcznymi nazwami, takimi jak "porcato" (po włosku "świństwo") oraz "truffarellum" (od słowa "truffa" - "oszustwo"). I takie samo ŚWIŃSTWO chce nam dzisiaj zafundować partia, która się ochrzciła mianem "Prawo i Sprawiedliwość".
Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW| BRĄZ CZY PRAWDA?! - Antoni Zambrowski Wysłane sobota, 23, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
W swoim czasie w latach 90. na łamach "Gazety Wyborczej" red. Wojciech Tochman opisał moją znajomą z Komitetu Prymasowskiego pomocy więzionym za przekonania - poetkę opozycyjną śp. Barbarę Sadowską jako pijaczkę zadającą się z wieloma mężczyznami ku utrapieniu jej nastoletniego syna, śp. Grzegorza Przemyka. W imieniu oburzonych szkolnych przyjaciół Grzesia replikowałem na łamach prawicowego dziennika "Głos", że są to obrzydliwe praktyki dziennikarskie i zadałem retoryczne pytanie: co powiedzieliby w "Gazecie Wyborczej", gdybym opisał Jacka Kuronia - jako pijaka, zaś Adama Michnika jako dziwkarza lub na odwrót. Rozumiem więc intencje prof. Andrzeja Friszkego z Instytutu Pamięci Narodowej, który na łamach dziennika "Rzeczpospolita" z dnia 28 sierpnia br. daje odpór autorowi artykułu o grzesznym życiu prywatnym opozycjonistów w PRL red. Tomaszowi Pompowskiemu. Rozumiem szlachetne intencje wybitnego historyka, którego szanuję i darzę szczerą przyjaźnią, ale pozwolę sobie się z nim tu nie zgodzić. Wszak jak przekonywał jeszcze przed wojną Tadeusz Boy-Żeleński, prawda historyczna o ludziach wielkich jest ważniejsza od brązu ich pomników. Prof. Friszke pisze, że trzeba było zadać sobie wiele trudu, by w teczkach SB znaleźć materiał potwierdzający grzeszne życie opozycjonistów. Tymczasem ja bez zaglądania do teczek mogę opowiedzieć wiele pikantnych historii z życia tzw. lewicy laickiej i nawet wysunąć hipotezę roboczą, iż taka postawa wobec zasad mieszczańskiej moralności opartej na Dekalogu wynikała z założeń ideowych lewicy laickiej. Lewica tradycyjnie odrzucała zasady chrześcijańskiej moralności, więc nie ma co się dziwić, że ich nie przestrzegała. Jacek Kuroń pisał wprawdzie o dekalogu dla niewierzących, ale były to puste deklaracje bez pokrycia. W życiu codziennym nagminnie zdarzały się jemu i jego przyjaciołom kłamstwa i obłuda, która jak wiadomo - jest hołdem składanym przez grzech cnocie. Prof. Andrzejowi Friszkemu nie mieści się to w głowie, gdyż w odróżnieniu od działaczy tzw. lewicy laickiej jest on pobożnym chrześcijaninem i przykładnym ojcem rodziny.| Na wybory - coś dla ducha! - Stanisław Michalkiewicz Wysłane sobota, 23, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Ogłoszony został termin wyborów samorządowych. W państwie demokratycznym każde wybory są wielkim wydarzeniem. Wybory samorządowe może nawet większym od innych, bo uczestniczy w nich znacznie więcej kandydatów niż, dajmy na to, w parlamentarnych. Pomyślmy tylko: ponad 2000 rad gminnych i miejskich, ponad 300 rad powiatowych i 16 sejmików wojewódzkich - a przecież jeszcze są zarządy gmin, no i wybory na burmistrzów oraz prezydentów miast. Ileż to posad do obsadzenia, ile pieniędzy do rozdzielenia! Kto wygra, ten obsadzi i rozdzieli. Nic więc dziwnego, że każdy, kto choć trochę interesuje się dobrem Polski, pragnie wziąć udział w jego podziale i w ten sposób rozwiązać sobie jeśli nie wszystkie, to przynajmniej część problemów socjalnych na najbliższe cztery lata. Dlatego właśnie wybory samorządowe są wielkim wydarzeniem, przede wszystkim w wymiarze jednostkowym. W zależności bowiem od ich wyników jedne żony zaprenumerują sobie "Twój Styl", zaczną się fitnesować, masować i bywać na rautach, a inne, których mężowie przegrają, będą przeżywać bolesny powrót do beznadziejnej rzeczywistości. Inni przyjaciele wygrają przetargi i dostaną koncesje na hurtownie spirytusu, a innych zacznie nękać prokurator i komornik. Jedne panienki już na Boże Narodzenie dostaną w prezencie złotą biżuterię, podczas gdy inne będą znowu się rozglądać "komu dziś dać". Jedne płomienne romanse od pierwszego wejrzenia się narodzą, inne znowu - gwałtownie zakończą, słowem - będą wielkie zmiany. Tymczasem - jak zauważył Stanisław Cat-Mackiewicz - o ile dla gracza, który rozbił bank w Monte Carlo, to wydarzenie oznacza zasadniczą zmianę w życiu, o tyle kasyno zamknie roczny bilans tak samo, jak w latach poprzednich. To porównanie pokazuje, jak wiele racji miał ojciec Tomasz Rostworowski SJ, który w stalinowskim więzieniu we Wronkach ułożył był piosenkę "Pesymiści": "My jesteśmy pesymiści / Naszym hasłem dąb bez liści / Źle było, źle będzie / W Polsce zawsze i wszędzie / Oprócz nas wszyscy są w błędzie". Następne zwrotki są jeszcze gorsze, aż nie wiem, czy powinienem je przytaczać, bo popatrzcie Państwo sami: "Same szuje są u steru / Od komuny, aż do kleru. / Źle było..." - i tak dalej.| Wyborcza rosyjska ruletka w możliwych przedterminowych wyborach jest krokiem w kierunku JOW - Łukasz Perzyna ocenia zakończenie koalicji PIS-Samoobrona-LPR Wysłane sobota, 23, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz |![]() Wyborcza rosyjska ruletka w możliwych przedterminowych wyborach jest krokiem w kierunku JOW - Łukasz Perzyna ocenia zakończenie koalicji PIS-Samoobrona-LPR Wysłane sobota, 23, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
"Jarosław Kaczyński długo musiał się tłumaczyć z zawarcia koalicji z Samoobroną Andrzeja Leppera. Jak się wydaje - z zerwania tej koalicji tłumaczyć się będzie znacznie krócej. Adresatem jego telewizyjnego wystąpienia było tak naprawdę te kilkudziesięcioro posłów i posłanek, którzy z dietami poselskimi nie chcą się rozstać i pozostali przy PiS-owskim zaproszeniu do »większości rządzącej«. W poprzedniej kadencji sporo mówiło się o tzw. posłach dietetycznych, którzy za pomocą pobierania diet regulują należności komornikom" - Łukasz Perzyna, publicysta "Tygodnika Solidarność" i naszej witryny ASME, analizuje powody podejmowanych przez posłów ekskoalicjantów decyzji o zmianie barw klubowych. Dzień Pabiedy kolektywnego transportu europejskiego! Wysłane czwartek, 21, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Po raz kolejny odbędzie się 22 września feta promująca "postępy europeizmu" na naszym kontynencie, jedna z wielu odgórnie zarządzonych "spontanicznych uroczystości" mających na celu wykreowanie "nowego człowieka europejskiego" i "ducha europejskiego" jako składowej usilnie poszukiwanej przez pozostających w cieniu mentorów w dziecięcych fartuszkach "kultury europejskiej".| LUSTRACJA WEDŁUG JACKA KURONIA - Antoni Zambrowski Wysłane czwartek, 21, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Środowisko "Gazety Wyborczej" od lat było wrogie lustracji agentów SB. Przed kilkoma tygodniami odcinała się od lustracji red. Teresa Bogucka, której właśnie sprezentowano wyniesione przez uboli z archiwum MSW i przypadkiem znalezione w piwnicy teczki donosów na jej osobę. Dzięki temu zdołała namierzyć jednego z donosicieli, ale tak ogólnie jest, jak cała jej redakcja, przeciwna lustracji. Nie żyjący już guru tego środowiska Jacek Kuroń napisał całą książkę przeciwko lustracji dokonanej przez min. Antoniego Macierewicza 4 czerwca 1992 roku. Nosi ona tytuł "Spoko! czyli kwadratura koła" i została wydana w lewicowym wydawnictwie BGW. W tej książce Jacek Kuroń opisuje m.in., jak w restauracji sejmowej płakał tego dnia wraz z Grażyną Staniszewską - posłanką Unii Demokratycznej, umieszczoną na liście domniemanych TW przez ludzi min. Macierewicza. Opisuje też sejmową konferencję prasową, podczas której deklarował, iż wierzy ludziom, a nie teczkom archiwum kiszczakowego MSW.| Szekspiry majtek damskich - Stanisław Michalkiewicz Wysłane czwartek, 21, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Co tu dużo gadać; literatura wyprzedza u nas tak zwane życie pod każdym względem. Taki, dajmy na to Stefan Żeromski napisał powieść "Syzyfowe Prace" w tym samym roku, kiedy Teodor Herzl zwołał do Bazylei pierwszy Kongres Syjonistyczny (1897), więc nie mógł w żaden sposób wiedzieć o dzisiejszych perypetiach ministra Giertycha z lewacką łobuzerią, wysyłającą na protestacyjne demonstracje dzieci, w towarzystwie starszej panny Kazimiery Szczukówny. A jednak włożył w usta furmana wiozącego panią Borowiczową do gimnazjum w Klerykowie słowa, które dopiero dzisiaj możemy śmiało uznać za prorocze: "to są ciężkie czasy dla oszwiate". Jakże mają nie być ciężkie, skoro nawet wybitna przedstawicielka warszawskiego (demi) mondu uniwersyteckiego, pani profesor Magdalena Środa, filozofka i etyczka, w polemice z Ludwikiem Dornem obraża się za "wykształciuchów", twierdząc, że wicepremier płynie na fali odwetu "roszczeniowej prowincji", która nie dojrzała do samodzielności. Zarzut braku samodzielności i roszczeniowości w ustach pani Środy brzmi trochę dziwnie, bo, o ile mi wiadomo, ona też zawsze była na państwowej posadzie. Jeśli zatem mamy filozofki i etyczki tak mało spostrzegawcze, że nie zauważają belki we własnym oku i słonia w menażerii, to nic dziwnego, że i dla "oszwiate", również tej uniwersyteckiej, nadeszły ciężkie czasy. Powiedzmy sobie szczerze, że "wykształciuchy", na określenie utytułowanych czytelników "Gazety Wyborczej", to byłby niezasłużony komplement, ponieważ większość produkcji tego demi-mondu, to tylko propagandowa tandeta, często wytwarzana zresztą przez tych samych filutów, co doktoryzowali się za Stalina z "centralizmu demokratycznego", a więc czegoś, czego nigdy nie było, nie ma i nie będzie. Czyż zatem Stefana Żeromskiego przed ponad stu laty nie wspierały proroctwa, kiedy przewidział "ciężkie czasy dla oszwiate"? Węgierska przestroga - prof. Jerzy Przystawa Wysłane środa, 20, września 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Gazety w Polsce głoszą, że rozruchy na Węgrzech spowodowało przyłapanie węgierskiego premiera na kłamstwie, podczas gdy, w rzeczy samej, Ferenc Gyurcsany akurat mówił prawdę, tyle tylko, że była to prawda o tym, jak systematycznie okłamuje się Węgrów. Jest rzeczą niezmiernie optymistyczną i pocieszającą, że ta nowa rebelia węgierska jest rebelią przeciwko kłamstwu, że nie brak chleba czy kiełbasy, ale nieobecność PRAWDY w życiu publicznym naszych węgierskich bratanków, sprowokowała ich do tak gwałtownych wystąpień. Polska "służba" dziennikarska, która już niemal całkowicie przyzwyczaiła się do tego, że kłamstwo stało się normą w życiu publicznym Polaków, natychmiast wyruszyła na pomoc politykom węgierskim, ogłaszając, jak zawsze, że rozruchy na Węgrzech mają charakter chuligański, że dokonywane są rozboje i grabieże. Ciekawostką jest tylko, że furia węgierskich demonstrantów skierowała się przeciwko telewizji. To tam przede wszystkim poszli i tam dokonywali zniszczeń, rozbijając urządzenia i sprzęt tak zasłużony w systematycznym okłamywaniu węgierskiej opinii publicznej. Warto, żeby i nad tym pomyśleli dziennikarze pracujący w polskich mediach, a w telewizji w szczególności. Warto, żeby pomyślał o tym prawdomówny i dzielny Bronisław Wildstein, szef TVP, jak i jeszcze bardziej prawdomówny i dzielny Krzysztof Czabański, szef Polskiego Radia. Obaj oni bowiem, podobnie jak i wielu innych, pozycję swoją budują na legendzie "niezależności dziennikarskiej", wyniesionej z czasów podziemnego oporu. Podziemny opór był skierowany przeciwko komunizmowi, a komunizm w całości ucieleśniał kłamstwo. Na tej zasadzie, na zasadzie przeciwieństwa, ludzi występujących przeciwko komunie prostoduszny naród przyjmował jako głosicieli prawdy. Niestety, ostatnie 17 lat okazało się latami wielkiego społecznego rozczarowania. Pół wieku systematycznej tresury w kłamstwie przyniosło plon okropny - kłamstwo weszło nam w krew i żyć bez niego nie sposób. Ustrój oparty w całości na kłamstwie upadł, ale zatruł i zanieczyścił społeczeństwa i narody, i ta straszna spuścizna odciskuje bez przerwy swoje piętno na naszym życiu publicznym - zarówno społecznym, jak i państwowym.
Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW