| Kto sieje wiatr... czyli dylematy blondynki - Krzysztof Mazur Wysłane środa, 7, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
| CZECZENIA: NOWY CUD NAD URNĄ - Antoni Zambrowski Wysłane wtorek, 6, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
W Czeczenii, okupowanej przez wojsko rosyjskie, odbyły się - mimo trwających wciąż działań pacyfikacyjnych - wybory do miejscowego parlamentu. Zgodnie z rosyjskim ustawodawstwem udział w nich wzięły jedynie stronnictwa ogólnorosyjskie, z których trzy według urzędowych danych zdobyły miejsca w republikańskim parlamencie. Zwycięstwo przyznano proputinowskiej partii "Jedinaja Rossija", która uzyskała większość w parlamencie. Po 10-15% przydzielono lewicowej oraz prawicowej opozycji, czyli komunistom oraz Sojuszowi Sił Prawicowych. (Nazwa partii rządowej "Jedinaja Rossija" oznacza jednolitą, względnie zjednoczoną Rosję i nawiązuje do haseł antybolszewickich carskich generałów o jedinoj i niedielimoj Rossiji, czyli całej i niepodzielnej Rosji. Oznaczało to brak zgody na samostanowienie krajów przez Rosję okupowanych, jak Polska lub Finlandia. W imię tych haseł admirał Kołczak odrzucił pomoc prezydenta Finlandii, barona Mannerheima, zaś gen. Dienikin sprowokował swą antypolską postawą wstrzymanie ofensywy na bolszewików przez marszałka Piłsudskiego podczas marszu "białej armii" na Moskwę. Po rozpadzie Związku Rad podstawową troską imperialnych elit rosyjskich jest utrzymanie kosztem dobrobytu ludności nienaruszalności terytorium Federacji Rosyjskiej. Oznacza to w sposób oczywisty odmowę prawa narodów nierosyjskich do samostanowienia). | Morderczy finansista Vogel vel Filipowski post(?)komunistów polskich spogląda smutno na... Hannę Gronkiewicz-Waltz - Stanisław Michalkiewicz o sprawie funduszów "pezetperii" oraz nowiutkiej fundacji tow. "Disko Polo" Prezydenta Wysłane wtorek, 6, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz | Morderczy finansista Vogel vel Filipowski post(?)komunistów polskich spogląda smutno na... Hannę Gronkiewicz-Waltz - Stanisław Michalkiewicz o sprawie funduszów "pezetperii" oraz nowiutkiej fundacji tow. "Disko Polo" Prezydenta Wysłane wtorek, 6, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
"Tow. prezydent w końcówce swojej prezydentury trysnął taką fontanną łaskawości, że aż się zainteresowała nią prokuratura i ponownie odżył konflikt pomiędzy różnymi odłamami służb specjalnych PRL-bis. Prokuratura - inspirowana przez »dziennikarzy śledczych«, bo to oczywiście »dziennikarze śledczy« wyciągają takie rzeczy u nas na światło dzienne - zainteresowała się sprawą niejakiego Piotra Filipowskiego, który w 1971 roku zamordował starą kobietę, ale wyszedł na przepustkę w 1979 roku, co się rzadko zdarza takim szubienicznikom skazanym prawie na dożywocie. Przepustka zakończyła się wyjazdem delikwenta w czasie obowiązywania surowych praw stanu wojennego za granicę, a wtedy nawet myszka nie prześliznęła się na Zachód. Od razu zaczął też karierę w charakterze finansisty w Szwajcarii, gdzie zajmował się oczywiście finansami" - Stanisław Michalkiewicz przygląda się doniosłym wydarzeniom na politykierskiej scenie "polskiego regionu UE".| IMPERIALNE CHAMSTWO - Antoni Zambrowski Wysłane wtorek, 6, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
Jak doniósł ostatnio korespondent moskiewski TVN Wiktor Bater, w Moskwie nakręcono film fabularno-pornograficzny o wyssanym z palca przez scenarzystów romansie prezydenta Gruzji Micheila Saakaświlego z premier Ukrainy Julią Tymoszenko. Była to inicjatywa formalnie prywatna, ale w Rosji takie sprawy nie odbywają się bez urzędowego przyzwolenia z Kremla. Wszak bicie polskich dyplomatów za karę za chuligański napad na dzieci rosyjskich dyplomatów w Warszawie również odbywało się na zlecenie z najwyższego szczebla. Zdawał sobie sprawę z tego prezydent Saakaświli i wystosował ostry protest do władz moskiewskich. Redaktor W. Bater w swej korespondencji przytacza wypowiedź telewizyjną pana Mitrofanowa - posła do Dumy Państwowej z ramienia nacjonalistycznej Partii Liberalno-Demokratycznej Rosji Władimira Żyrinowskiego. Bronił on prawa autorów do nakręcenia takiego filmu. Powiedział, że pani Julia Tymoszenko, która ukończyła już 45 lat, może czuć się zaszczycona, że w jej wieku kręci się o niej pornusy. Pan Mitrofanow jest prawą ręką wicemarszałka Dumy W. Żyrinowskiego w jego klubie poselskim i słynie z wypowiedzi, na które nie może sobie pozwolić żaden szanujący się polityk partii władzy. Po śmierci Jana Pawła II protestował on przeciwko zbytniemu nagłaśnianiu tej sprawy w mediach rosyjskich i - przy sposobności - przeciwko wysłaniu premiera rządu Federacji Rosyjskiej Michaiła Fradkowa na jego pogrzeb. Partia Liberalno-Demokratyczna Rosji została powołana przez KGB za czasów rządów Michaiła Gorbaczowa, kiedy stało się jasne, że nie da się utrzymać w ZSRR ustroju jednopartyjnego, jako strukturę pozorującą opozycje antykomunistyczną. I do tej pory pełni tę funkcję na usługach FSB i Kremla. 15-lecie UNII POLITYKI REALNEJ - spotkanie okolicznościowe (Warszawa) Wysłane wtorek, 6, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
"Pierwszy z okręgu" Ogólnopolski Zjazd Samorządowców w sprawie zmiany ordynacji wyborczej do samorządów na większościową z jednomandatowymi okręgami wyborczymi, Kielce 17 grudzień 2005 r. Wysłane wtorek, 6, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW| Zanim przemówią Pasterze - Stanisław Michalkiewicz Wysłane poniedziałek, 5, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
"Ani góry wysokie, ani morza szerokie nie wstrzymają Pochodu Przyjaźni" - wyśpiewywała postępowa młodzież świata w czasach, gdy obozowi Postępu przewodził jeszcze Nauczyciel Całej Ludzkości. Dzisiaj, kiedy Nauczyciel Całej Ludzkości jest już dość starym nieboszczykiem, a raczej - piekłoszczykiem, Pochodów przyjaźni na razie nikt nie organizuje, ale ponieważ natura nie znosi próżni - organizowane są Parady Równości. Jak można się z tej nazwy domyślić, organizatorami i uczestnikami Parad są równiachy płci obojga. Równiachom chodzi o zmuszenie tych, którzy równiachami nie są, żeby podziwiali ich za "naturalność". Dzisiaj bowiem u partyjnych w modzie jest naturalność, czyli postępowanie zgodne z głosem instynktu. To ciekawe, bo dotychczas powszechnie uważano, że cywilizacja polega m.in. na wykształceniu umiejętności panowania nad instynktami. Na przykład naturalną czynnością jest załatwianie fizjologicznej potrzeby, ale ludziom cywilizowanym nie przyjdzie do głowy, by zadośćuczyniać takim potrzebom, dajmy na to, na środku sali balowej podczas balu u prezydenta. Cywilizacja polega m.in. na tym, że tego rodzaju czynności otacza się pewną dyskrecją, a nie forsuje się ich, jako przedmiotu dumy. Tymczasem organizatorzy Parad Równości demonstrują "dumę" z powodu sposobu zaspokajania popędu seksualnego i próbują uczynić z tego probierz dla demokracji. Nieprawdopodobne, a jednak. Od strony intelektualnej wspiera ich Komitet Helsiński, tzn. grupka filutów, z łaski "filantropa", czyli międzynarodowego finansowego grandziarza Jerzego Sörösa, dysponująca sporym budżetem; z Budapesztu dostają 600 tys. dolarów rocznie, z Fundacji Forda - milion dolarów, z Fundacji Batorego - 1.200 tys. zł, nie licząc pomniejszych dotacji. Rzuca to pewne światło na przyczyny, dla których Komitet cieszy się autorytetem moralnym, zaś Parady Równości - życzliwym zainteresowaniem "niezależnych" merdiów.| Przy całym moim szacunku do cech, dokonań Michnika, dostrzegam wiele czarnych wręcz jego strony: człowiek, których chce być sumieniem narodu, cytuje Papieża, krzyczy o "motłochu" - stracił demokratyczny punkt widzenia. On grozi - Józef Dajczgewand, "komandos" roku 1968 o ponurym końcu politykiera, byłego (?) trockisty, "wielebnego redaktora" Adama Michnika Wysłane poniedziałek, 5, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz | Przy całym moim szacunku do cech, dokonań Michnika, dostrzegam wiele czarnych wręcz jego stron: człowiek, których chce być sumieniem narodu, cytuje Papieża, krzyczy o "motłochu" - stracił demokratyczny punkt widzenia. On grozi - Józef Dajczgewand, "komandos" roku 1968 o ponurym końcu politykiera, byłego (?) trockisty, "wielebnego redaktora" Adama Michnika Wysłane poniedziałek, 5, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
Przedstawiam Państwu Józefa Dajczgewanda, jednego z historycznych liderów niegdysiejszego Ruchu 8 Marca z 1968 roku, który wystąpił w obronie imponderabiliów narodowych w postaci inscenizacji »Dziadów« Mickiewicza, zdjętych w tamtym czasie decyzją tow. Wiesława, czyli PZPR-owca Gomułki. Wtedy przedstawiano ich jako »komandosów«, gdyż tak ich określił I sekretarz partyjny POP na Uniwersytecie Warszawskim, dr Andrzej Jezierski, gdyż powiedział, że »są to komandosi Kuronia i Modzelewskiego siedzących w więzieniu, a oni dokonują desantu na zebrania partyjne i ZMS-u, żeby zadawać podchwytliwe pytania partyjnych prelegentom«" - tak zapowiada gościa TV ASME w cyklu "Świadkowie Historii Prawdziwej", Antoni Zambrowski, także znamienity uczestnik wydarzeń roku 1968.| Tow. prezydent "Disko polo" Kwaśniewski broni skryminalizowane środowisko "ezelde" za wszelką cenę, nawet za cenę życia ludzi w mundurach - Łukasz Perzyna o sprawie ułaskawienia tow. byłego ministerialnego Zbigniewa Sobotki Wysłane sobota, 3, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz | Tow. prezydent "Disko polo" Kwaśniewski broni skryminalizowane środowisko "ezelde" za wszelką cenę, nawet za cenę życia ludzi w mundurach - Łukasz Perzyna o sprawie ułaskawienia tow. byłego ministerialnego Zbigniewa Sobotki Wysłane sobota, 3, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
O tow. Sobotce Zbigniewie: |
"Przed paroma tygodniami recenzowałem dla »Tygodnika Solidarność« książkę - thriller prawniczy Johna Grishama »Wielki gracz«. Intryga wygląda tam w ten sposób, że ostatniego dnia swojej kadencji prezydent USA ułaskawia wielkiego aferzystę. Od razu zaznaczyłem, że nie jest to historia o Aleksandrze Kwaśniewskim i Marku Dochnalu. Też natychmiast okazuje się, że polska rzeczywistość publiczna przerasta kabaret, bo odchodzący ze stanowiska tow. »Olo« Kwaśniewski zdecydował się na wszczęcie procedury ułaskawienia Zbigniewa Sobotki. Nie ma sensu zestawianie tego z drugą sprawą, której kanceliści »Prezydenta Disko Polo« Kwaśniewskiego nadali bieg - ze sprawą tow. Ryszarda Kalisza, tam wchodziła w grę obraza radnego z Białegostoku, nawiązka 8 tysięcy złotych, jakieś zaszłości z kampanii 2001 roku - sprawa tow. ministerialnego Sobotki jest jakościowo inna. Urzędujący wiceminister Spraw Wewnętrznych, zwierzchnik, szef policjantów, ten, na którego ludzie w mundurach powinni liczyć, gdy na przykład przyszłaby sprawa przekroczenia uprawnień w trakcie ścigania bandytów, po prostu zdradził ich, »wsypał« swoich podwładnych, dał przeciek o akcji elitarnego Centralnego Biura Śledczego - skryminalizowanym samorządowcom, oczywiście z SLD, powiązanym z lokalną grupą przestępczą, jedną z tych grup, które stanowiły o fatalnym obrazie Polski z ostatnich lat. Wszędzie na świecie, w każdym praworządnym kraju jest to jedno z najgorszych przestępstw urzędniczych, jest to po prostu »przejście na drugą stronę«. W Stanach Zjednoczonych wchodziłyby w takiej sprawie kary sięgające kilkudziesięciu lat więzienia" - Łukasz Perzyna, publicysta "Tygodnika Solidarność" i naszej witryny ASME, komentuje zaprzątające tzw. opinie publiczną doniosłe wydarzenie z mijającego tygodnia.| TOLERANCYJNA LEWICA WYGRYWA PRZEZ KNOCK-OUT - Antoni Zambrowski Wysłane piątek, 2, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
W Święto Niepodległości 11 listopada grupa narodowców ze Stowarzyszenia NIKLOT składała na Cmentarzu Powązkowskim (dawnym Wojskowym) znicze na grobie Jana Stachniuka - ideologa prawicy laickiej, krytykującego chrześcijaństwo i przeciwstawiającego mu dawne pogańskie tradycje słowiańskie. Zostali oni zaatakowani przez kilkakrotnie liczniejszą grupę młodzieży lewicowej, wznoszącej okrzyki "Antifa!", co zapewne oznacza antyfaszystów. Lewicowcy sprawili ciężki łomot narodowcom, przy czym największe cięgi otrzymał pewien dwudziestoletni niepełnosprawny, mówiąc wprost: inwalida. Opowiedział mi o tym przez telefon mój przyjaciel Tomasz Szczepański, w latach 80. organizator stowarzyszenia "Pomost" na Uniwersytecie Warszawskim, skupiającego obok studentów polskich również studiujących na UW polskich Białorusinów i Ukraińców. Później na łamach sobotniego "Życia Warszawy" zobaczyłem jego zdjęcie z zabandażowaną głową i plastrem na nosie. Lewicowi bojówkarze zaatakowali ich w chwili zapalania zniczy nad grobem, rzucali w nich przyniesionymi ze sobą kamieniami i butelkami oraz zabieranymi z okolicznych grobów zniczami. Dodam, że Jan Stachniuk został po wojnie pochowany w kwaterze żołnierzy AK, obok swych poległych w czasie wojny kolegów. Z ich grobów pochodziły użyte do walki znicze. Miejmy nadzieję, że policja szybko ustali skład osobowy tej lewicowej bojówki i bandyci profanujący cmentarz w tak uroczystej chwili poniosą zasłużoną karę. | Jak funkcjonował do niedawna "salonik" michnikowski, jak przebiegał naprawdę Rok 1968 dla środowisk późniejszych emigrantów - zwiastun wywiadu z Józefem Dajczgewandem, jednym z zasłużonych "komandosów" tamtego czasu i znawcą oraz osobistością emigracji pochodzenia żydowskiego z Polski Wysłane piątek, 2, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz | Jak funkcjonował do niedawna "salonik" michnikowski, jak przebiegał naprawdę Rok 1968 dla środowisk późniejszych emigrantów - zwiastun wywiadu z Józefem Dajczgewandem, jednym z zasłużonych "komandosów" tamtego czasu i znawcą oraz osobistością emigracji pochodzenia żydowskiego z Polski Wysłane piątek, 2, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
"Przedstawiam Państwu Józefa Dajczgewanda, jednego z historycznych liderów niegdysiejszego Ruchu 8 Marca z 1968 roku, który wystąpił w obronie imponderabiliów narodowych w postaci inscenizacji »Dziadów« Mickiewicza, zdjętych w tamtym czasie decyzją tow. Wiesława, czyli PZPR-owca Gomułki. Wtedy przedstawiano ich jako »komandosów«, gdyż tak ich określił I sekretarz partyjny POP na Uniwersytecie Warszawskim, dr Andrzej Jezierski, gdyż powiedział, że "»są to komandosi Kuronia i Modzelewskiego siedzących w więzieniu, a oni dokonują desantu na zebrania partyjne i ZMS-u, żeby zadawać podchwytliwe pytania partyjnych prelegentom«" - tak zapowiada gościa TV ASME w cyklu "Świadkowie Historii Prawdziwej", Antoni Zambrowski, także znamienity uczestnik wydarzeń roku 1968.| AGENCI OKRĄGŁEGO STOŁU - TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI Wysłane piątek, 2, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
Lech Wałęsa dostał od Instytutu Pamięci Narodowej status pokrzywdzonego. Sprawa ciągnęła się od marca br., kiedy były prezydent złożył w gdańskim oddziale IPN wniosek o udostępnienie mu jego teczki. Pozytywny dla Wałęsy werdykt był możliwy jednak dopiero teraz, dzięki październikowemu orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. TK stwierdził m.in., że prawomocne orzeczenia Sądu Lustracyjnego mają być wiążące dla wszystkich organów państwa, w tym także IPN. SN zaprzeczył agenturalności Wałęsy w sierpniu 2000 r., kiedy ten ponownie kandydował na urząd prezydenta RP. Coraz więcej wskazuje również na to, że przy "okrągłym stole" siedział inny agent, a wkrótce pierwszy prezydent "odrodzonej" RP - gen. Jaruzelski. Na "zdrowy rozum" - prof. Jerzy Przystawa Wysłane piątek, 2, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak |
Laureat Nagrody Nobla i doktor honorowy niezliczonych uniwersytetów, nieśmiertelny Lech Wałęsa, wypowiedział kiedyś złotą myśl: "W polityce logika nie zawsze funkcjonuje, a nawet bardzo rzadko". "Logika", to słowo obce, a nasz wielki rodak, jak wiemy, do nauki nigdy specjalnie się nie przykładał, nie wiadomo więc co, dokładnie, pod nim rozumiał. Zaryzykuję opinię, że chodziło mu o ulubiony instrument analityczny Polaków, czyli tzw. zdrowy rozum. Rzeczywiście, polityka, a już na pewno polityka polska, oglądana z pozycji "zdrowego rozumu", może wywołać tylko ból głowy, bo nic się tu kupy nie trzyma i wydaje się, że zjawiska tu zachodzące mieszczą się wyłącznie w kategorii cudów. Oczywiście, cudem sam w sobie jest Lech Wałęsa i jego światowa, i uniwersytecka kariera, ale czyż za cud porównywalny z jego doktoratami i nagrodami nie można uważać, że on sam, nieomal jednoosobowo, obalił komunizm i cały sajuz nieruszimyj? Czyż nieustającym ciągiem cudów nie jest cała nasza transformacja gospodarcza, nieugięcie twarda złotówka - nieustannie rosnąca w siłę (podczas gdy na przykład taki dolar amerykański słabnie w oczach), zatkane wspaniałymi samochodami miasta i drogi, nowoczesne hotele i restauracje na każdym rogu ulicy itd., itd., itp.?
Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW| Druga liga - Krzysztof Mazur Wysłane środa, 30, listopada 2005 przez Krzysztof Pawlak |
| Kto ma dojścia do "brukselskiego KC", ten żyje"! - Stanisław Michalkiewicz o systemie rozdziału konfiskowanych przez Związek Socjalistycznych Republik Europejskich (UE) pieniędzy w postaci "składek" Wysłane wtorek, 29, listopada 2005 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz | Kto ma dojścia do "brukselskiego KC", ten żyje"! - Stanisław Michalkiewicz o systemie rozdziału konfiskowanych przez Związek Socjalistycznych Republik Europejskich (UE) pieniędzy w postaci "składek" Wysłane wtorek, 29, listopada 2005 przez Krzysztof Pawlak |
"Wygląda na to, proszę Państwa, że demokracja została uratowana, i to ciekawa rzecz - przy pomocy homosiów, lesbijek i oczywiście - »pokolenia Jana Pawła II«, które zawsze jest chętne do obrony demokracji, zwłaszcza, kiedy impreza jest wesoła. Więc wszystko jest na dobrej drodze, »merdia« natychmiast zwróciły swoje zainteresowania ku stronie finansowej »naszego« udziału w Unii Europejskiej. Nad tym trochę dłużej się zatrzymam, gdyż Unia E. funkcjonuje zupełnie podobnie jak za czasów socjalistycznych, PRL czasu Hilarego Minca, kiedy żył »wielki nauczyciel postępowej ludzkości Józef Stalin«. Władza komunistyczna wtedy przejmowała, konfiskowała wszystkie dochody, później je po uważaniu rozdzielając, także do tych samych miejsc, z których wcześniej je skonfiskowała. Wtedy mało kto był dlatego zainteresowany w pomnażaniu swoich dochodów, natomiast oczywiście był zainteresowany w dostępie do »KC«, czyli Komitetu Centralnego. Jakiś sekretarz był tym więcej szanowany, im szersze miał "dojścia" do KC. Tak tych czynowników wtedy wybierano - pod kątem »dojścia« do KC. Skutki tego odczuwamy do dziś. Tak samo funkcjonuje właśnie Unia Europejska: każde państwo członkowskie wpłaca jakąś składkę, a później otrzymuje jakąś subwencję. No i każde z państw jest zainteresowane, by wpłacić jak najmniejszą składkę - a później - by otrzymać jak największą subwencję. I dlatego liczy się znowu »dojście do brukselskiego KC«. Odmiana jest taka, że wtedy komuniści konfiskowali wszystkie dochody - a UE »zarządza« zaledwie 2% PKB państw członkowskich" - Stanisław Michalkiewicz komentuje szerszy aspekt stosunków z kołchozie Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, jak konserwatywni liberałowie określają obecne Wspólnoty Europejskie (Unia Europejska formalnie nie istnieje!).