Serwis informacyjny Okęgu Mazowieckiego UPR
|
|
O
Polsce...
Premier Jerzy Buzek stara się przekonać, że czarne
to białe...
A.Michnik znowu przekazuje fałszywy obraz Polski
w zachodnich mediach
|
|
Podatki, podatki - konsekwencje zwiększenia
przez min. Balcerowicza akcyzy na nowe samochody więcej...
|
|
|
Byc moze inflacja znowu sięgnie dwucyfrowego
rzędu więcej...
|
|
|
Czyzby przygotowania do zmiany rzšdu??
więcej...
|
|
|
Emeryci majš ponieść konsekwencję błędnej
polityki wicepremiera, ministra finansów - L. Balcerowicza więcej...
|
|
| Czyzby jednak to urzędnik Kropiwnicki mial rację, a nie urzędnik Balcerowicz? Artykuł z dziennika "Rzeczpospolita" więcej... | |
| Urzędnicy się kłócš - który co z nich sknocił więcej... | |
| Prezydent Kwaniewski jest czuły na korupcję wiecej... | |
|
|
|
|
W Kolumbii morderca-pedofil
przyznał się do przerażajšcej liczby jergo ofiar więcej...
|
|
| W sprawie łšczenia sie z UE i bezpieczeństwa Polski - pozostały już tylko nadzieje na zdrowy rozsšdek więcej... |
KRAJ
Jak podał Program III PR "Trójka" w swym "Serwisie motoryzacyjnym",
po zwiększeniu akcyzy od Nowego Roku '2000 udział podatków w cenie nowego
samochodu zwiększy sie do wysokości 29,3% jego wartości. W liczbach bezwzględnych
podwyżka bedzie wynosiła od 2000 do 3000 zł od samochodu...
I dlatego Balcerowicz musi odejść...
Rząd chce tak zmienić przepisy, by niemożliwe było równoczesne pobieranie
wynagrodzeń za pracę oraz wcześniejszych emerytur i zasiłków przedemerytalnych.
Te propozycje wywołały w piątek burzę w Sejmie. W ocenie wiceminister pracy
Ewy Lewickiej zmiany te pozwolą na oszczędności o około 820 mln zł. (...)
Tylko Klub UW poparł w całości propozycje rządowe. Stanisław Szejnfeld
mówił, że niemoralne byłoby zatrudnianie ludzi, którzy już mają świadczenia,
w sytuacji, gdy nie ma pracy dla wielu młodych ludzi, a wkrótce ich przybędzie
ze względu na wyż demograficzny".
Za Dziennikiem Internetowym PAP
Rząd godząc w prawa nabyte emerytów, wprowadza także i w tej dziedzinie
socjalistyczną grabież ich pieniędzy... A zasłanianie się "nowym elektoratem"
jest mało ciekawym chwytem retorycznym...
"Nie ma takiego łajdactwa, którego by nie popełnił rząd, kiedy mu brakuje
pieniędzy".
Inflacja może przekroczyć 10 proc.
Gotowi do obrony złotego
Inflacja na początku przyszłego roku może wzrosnąć do poziomu dwucyfrowego,
ale po zakończeniu pierwszego kwartału zacznie się zmniejszać - powiedział
agencji Reuters wiceprezes NBP Ryszard Kokoszczyński. Kokoszczyński zapewnił
też, że jeśli zaistnieje taka potrzeba, bank centralny nie będzie szczędził
środków do obrony złotego.
Zgodnie z założeniami budżetu na 1999 r., inflacja liczona grudzień
do grudnia do roku miała w końcu tego roku wynieść 8,5 proc. W założeniach
do ustawy budżetowej na 2000 r. przyjęto jeszcze bardziej optymistyczny
poziom inflacji w 1999 r. - 6,8 proc. (też grudzień do grudnia), a w przyszłym
roku - 5,7 proc. Z kolei NBP w założeniach polityki pieniężnej na 2000
r. przyjął, że w 1999 r. inflacja spadnie do 6,6-7,8 proc., a w 2000 r.
do 5,4-6,8 proc.
Zdaniem wiceprezesa NBP, istnieje niebezpieczeństwo wzrostu inflacji
liczonej rok do roku do poziomu dwucyfrowego w pierwszym kwaratale 2000
r. Kokoszczyński zapewnił jednocześnie, że inflacja średnioroczna, która
jest lepszym wskaźnikiem wzrostu cen, zmniejszy się w przyszłym roku nieznacznie,
a spodziewany na ten rok jej poziom wyniesie nieco ponad 7 proc. (...)
W.G.
Za dziennikiem "Rzeczpospolita"
15.11.1999 r.
"Trójka", III Program PR, właśnie podała, że inflacja za październik
wyniosła 1,1% i zniszczyła nadzieję rzadu na jej zahamowanie. Szacuje się,
że w 1999 r. sięgnie ponad 9%, a może i więcej. Za wzrost październikowy
obwinia (m.in. prof. Józefiak) sie nieustanne "podnoszenie się" cen żywności...
A czy ktoś mówi o monopolu benzynowym PKN-u? Nie... I nieprzerwanym ciągnieciu
podatków w góre przez primabalerinę UW - wicepremiera Balcerowicza?
Podwyżka stóp procentowych prawdopodobna
Inflacja wzrosła do 8,7 proc.
Inflacja w październiku wyniosła 1,1 proc. - podał GUS. Drożała żywność
i napoje, towary przemysłowe oraz usługi. Analitycy są zgodni - inflacja
na koniec roku może przekroczyć 9 proc..
Oznacza to, że wzrost cen będzie w tym roku większy niż w poprzednim.
Dotychczas inflacja z roku na rok spadała.
Analitycy przewidują, że Rada Polityki Pieniężnej NBP na posiedzeniu
17 listopada podwyższy prawdopodobnie stopy procentowe. O konieczności
zmian mówią także sami członkowie rady.
Przez dwanaście miesięcy (październik do października) ceny artykułów
i usług konsumpcyjnych wzrosły o 8,7 proc. Od początku roku - o 7,8 proc.
Będzie 9 procent
- W końcu roku (grudzień do grudnia) inflacja wyniesie ok. 9 proc. Wskaźnik
taki osiągniemy, jeśli w następnych dwóch miesiącach inflacja nie będzie
rosła szybciej niż po 0,6 proc. - powiedział Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu
Badań nad Gospodarką Rynkową.
Zmiany cen żywności w tym roku porównał z lawiną, która raz ruszona
rozpędza się coraz bardziej. Ceny żywności, które były zbyt długo "dławione",
wreszcie ruszyły w górę. - Trudno oczekiwać, że teraz wzrost inflacji zatrzyma
się. Nie sprzyjają temu podwyżki cen paliw - średnio dwie na miesiąc -
ani chociażby droższe bilety kolejowe. To wszystko musi skutkować wzrostem
inflacji - powiedział Wyżnikiewicz.
Według Witolda Orłowskiego z Niezależnego Ośrodka Badań Ekonomicznych,
inflacja w końcu tego roku będzie większa niż w roku 1998 i wyniesie ok.
9 proc. Zdaniem tego analityka, jeśli na rynku nie wydarzy się nic nadzwyczajnego,
tempo wzrostu cen w ostatnich dwóch miesiącach roku powinno już słabnąć.
Jego przyspieszenie nastąpi ponownie w roku przyszłym.
Rządowe Centrum Studiów Strategicznych w końcu października przewidywało,
że grudniowa inflacja wyniesie około 9 proc.
Co na to RPP
Inflację w wysokości 9 proc. albo i więcej przewiduje na koniec tego
roku także Bogusław Grabowski z Rady Polityki Pieniężnej. Uważa on, że
jedną z przyczyn przyspieszenia wzrostu cen jest brak restrukturyzacji
w takich branżach jak: produkcja energii elektrycznej, cieplnej, paliw
płynnych i komunikacja kolejowa. - Na tych rynkach uwolniono ceny, ale
nie przeprowadzono restrukturyzacji i prywatyzacji. Sprawia to, że np.
wzrost cen ropy na rynku światowym automatycznie przekłada się na podniesienie
cen detalicznych paliw w Polsce -
stwierdził członek RPP.
Jego zdaniem, polityka pieniężna może przeciwdziałać niektórym z czynników
przyspieszających inflację, ale nie wszystkim. Do tego potrzebne jest współdziałanie
rządu: ograniczenie interwencji na rynku rolnym, odwrót od polityki protekcjonizmu
w handlu zagranicznym, restrukturyzacja gospodarki i zmniejszenie deficytu
budżetowego.
Z opublikowanych wczoraj danych NBP wynika, że podaż pieniądza
rosła w październiku szybciej (plus 2 proc.) niż w poprzednich miesiącach.
Nadal duża jest dynamika kredytów dla ludności, więcej pożyczały
także przedsiębiorstwa.
Na poniedziałkowym przetargu bonów skarbowych wzrosła rentowność wszystkich
oferowanych do sprzedaży papierów. Przeciętna dochodowość bonów 52-tygodniowych
zwiększyła się o ponad pół punktu procentowego do 15,984 proc., maksymalna
rentowność wzrosła 16,2 proc. Świadczy to o bardzo silnych oczekiwaniach
podwyżki stóp. Na rynku międzybankowym nieco umocnił się wczoraj kurs złotego.
Inne wagi
Na wskaźnik inflacji w tym roku (ceny w stosunku do grudnia 1998
roku wzrosły o 7,8 proc.) miały zapewne wpływ także zmiany w sposobie liczenia,
które co roku wprowadza GUS. Jesienią każdego roku dokonuje się weryfikacji
listy tzw. reprezentantów towarów i usług, która służy do notowań cen w
roku następnym. Wymianie podlega corocznie ok. 5-8 proc. reprezentantów.
Taka aktualizacja listy nastąpiła także w tym roku.
Ponadto od stycznia 1999 r. GUS zmienił też klasyfikację towarów -
z krajowej na europejską. W rezultacie przy obliczaniu wskaźnika inflacji
zmniejszyła się waga żywności. Jej udział w wydatkach konsumpcyjnych
gospodarstw domowych, wynoszący poprzednio 36,3 proc., został w tym roku
zmniejszony do 31,4 proc. Zwiększyła się natomiast waga usług - z 26,9
proc. poprzednio do 36,3 proc. obecnie.
Tymczasem usługi w tym roku drożały szybciej niż żywność. Przez trzy
kwartały (ostatnie tego typu dane) wzrost cen usług miał największy
wpływ na wskaźnik inflacji, gdyż podwyższył go o 3,2 pkt. Ceny żywności
i napojów bezalkoholowych przyczyniły się do jego wzrostu o 0,36 pkt.,
a towarów nieżywnościowych - o 2,8 pkt. We wrześniu, w porównaniu z grudniem
ubiegłego roku, opłata za najem mieszkania wzrosła o 19,8 proc., cena energii
elektrycznej- o 12,9 proc., usługi związane ze zdrowiem zdrożały średnio
o 13 proc., transport - o 18,7 proc., usługi pocztowe - o 15,3 proc.
Od grudnia do października, jak podał GUS, ceny usług wzrosły średnio
o 11,1 proc. i w porównaniu z październikiem 1998 roku były wyższe o
11,6 proc.
Do usług, zgodnie z europejską kwalifikacją, wlicza się obecnie również
wydatki w restauracjach, barach i kawiarniach, które w ubiegłym roku trafiały
do grupy żywności.
Zmiana wag mogła więc mieć niekorzystny wpływ na wskaźnik inflacji,
zważywszy że do sierpnia tego roku ceny żywności spadały, rosły natomiast
ceny usług, których waga w obliczeniach wskaźnika inflacji również była
znacznie większa niż przed rokiem.
Żywność wolniej
Ceny żywności i napojów bezalkoholowych w październiku rosły wolniej
niż we wrześniu - o 1,8 proc. wobec 2,5 proc. Najbardziej podrożały warzywa
- o 15,4 proc. oraz owoce - o 6 proc. Staniały mięso i drób.
Wolniej niż we wrześniu drożały też napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe
- średni wzrost o 0,7 proc. wobec 1,5 proc.
Ceny pozostałych towarów konsumpcyjnych podniosły się w październiku
o 0,9 proc. wobec 1,3 proc. przed miesiącem. Najbardziej zdrożał opał -
o 3,9 proc., paliwa natomiast mniej niż we wrześniu - o 1,1 proc. wobec
4 proc.
Antoni Kowalik, Anna Słojewska
Za dziennikiem "Rzeczpospolita"
Były prezes ZUS Stanisław Alot nie zgadza się z wicepremierem Leszkiem
Balcerowiczem, że wyższa od przewidywanej inflacja jest spowodowana m.in.
niedoborami finansowymi w ZUS. "Inflacja nie jest spowodowana sytuacją
w ZUS. Na inflację mają wpływ podwyżki akcyzy oraz cen żywności wywołane
cłami, a braki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych nie mają tu nic do rzeczy."
(...)"
Za Dziennikiem Internetowym PAP z 16.11.1999 r.
Prezydent Aleksander Kwaśniewski ułaskawił urzędnika kolegium ds. wykroczeń
w Łęcznej (woj. lubelskie), skazanego za przyjmowanie łapówek i fałszowanie
dokumentów. Sąd Rejonowy w Lublinie skazał 45-letniego Lucjana C., w latach
1984-1991 przewodniczącego i radcę łęczyńskiego kolegium ds. wykroczeń,
na 3 lata więzienia i 2 tys. zł grzywny. W styczniu tego roku
Sąd Okręgowy podtrzymał wyrok. Prezydent zastosował prawo łaski i zawiesił
wykonanie kary pozbawienia wolności warunkowo na 5 lat.
Za dziennikiem "Rzeczpospolita"
Prof. Antoni Kamiński, przewodniczący polskiego oddziału Transparency
International (międzynarodowej organizacji utworzonej do walki z korupcją),
zapowiedział wystąpienie do prezydenta o uzasadnienie tej decyzji. A nam
się wydaje, że po niedawnych kłopotach pana Kwaśniewskigo z utrzymaniem
równowagi w pionie w Charkowie jest całkiem zrozumiałe, dlaczego ma on
tak wiele wyrozumiałości dla byłego urzędnika, który przyjmował "prezenty"
od złapanych na kierowaniu pojazdami w stanie "trzeźwym inaczej". I w ten
sposób może się dorobić następnego przydomka - "prezydent łapówkarzy i
trzeźwych inaczej"... W swej prośbie o ułaskawienie łapówkarz dołączył
opinie od dwóch proboszczy z Lubelskiego: "Wymieniony należy do Akcji Katolickiej
i do rady parafialnej. Aktywnie udziela się w pracach na rzecz kościoła..."
i również, że "był... ministrantem, a jego rodzina jest bardzo pobożna".
Czyżby Pierwsza Dama liczyła na przychylność na starość?
ZAGRANICA
Seryjny zabójca Luis Garavito Cubillos, uważany za najpotworniejszego
zbrodniarza w historii Kolumbii, przyznał się w sobotę do zamordowania
jeszcze 16 dzieci, zwiększając łączną liczbę swych ofiar do 156 - podała
TV NTC.
Garavito aresztowany został w kwietniu tego roku. Wcześniej, 29 października
przyznał się do uprowadzenia, zgwałcenia i zabicia 140 dzieci w wieku od
ośmiu do 16 lat. Wielu swym ofiarom obciął głowę i poćwiartował ciała.
Zeznanie te wprowadziło w osłupienie prokuratorów kolumbijskich. Mieli
oni już dowody łączące włóczęgę z zamordowaniem 118 dzieci. Ciała były
porzucone w odległych miejscach 56 różnych rejonów w Kolumbii i Ekwadorze.
Zbrodnie te Garavito popełnił między 1992 rokiem a pierwszymi miesiącami
tego roku.
Morderca podawał się za wędrownego sprzedawcę. Na swoje ofiary "polował"
w pobliżu szkół, proponując dzieciom wędrówki na odludne miejsca. Tam gwałcił
je i mordował.
W minionych dniach został zawieziony do różnych miejsc, w których dokonał
zbrodni, o jakich prokuratorzy wcześniej nie wiedzieli. Przyznał się też
do zabicia czworga dzieci w Ekwadorze.
Stacja telewizyjna NTC podała w sobotę, że w ostatnich dniach 42-letni
seryjny zabójca przedstawił szczegóły zamordowania 16 innych dzieci, których
ciała ukrył.
Za Dziennikiem Internetowym PAP
Bruksela (PAP) - Francja zaproponowała w poniedziałek (15 bm.) partnerom z Unii Europejskiej stworzenie w ciągu dwóch najbliższych lat wspólnych sił szybkiego reagowania w sile 50-60 tysięcy ludzi, 300-500 samolotów i 15 okrętów wojennych.
Według Paryża, od 2002 roku Unia powinna być zdolna do ich wysłania
poza swoje terytorium na co najmniej rok. Do 2005 roku mogłaby zaś stopniowo
zwiększać zasoby przeznaczone do szybkiego reagowania.
Z propozycją wystąpił minister obrony Francji Alain Richard na pierwszym
w historii wspólnym posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych i obrony
Piętnastki, które odbyło się w Brukseli.
Wcześniej z podobną, choć nieco mniej ambitną propozycją wystąpiła
Wielka Brytania. Londyn uważa, że takie siły powinny liczyć 40 tysięcy
ludzi i być gotowe do prowadzenia operacji wojskowych UE o charakterze
pokojowym lub humanitarnym za trzy lata.
Przygotowaniem i kierowaniem takimi operacjami zajmowałyby się w przyszłości
Komitet UE do spraw Polityki i Bezpieczeństwa oraz unijny Komitet Wojskowy.
Ich utworzenie poparła już cała Piętnastka.
Przed spotkaniem ministrów spraw zagranicznych i obrony Rada UE na
szczeblu szefów dyplomacji zezwoliła wysokiemu przedstawicielowi UE do
spraw polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Javierowi Solanie objęcie
za tydzień funkcji sekretarza generalnego Unii Zachodnioeuropejskiej.
UZE to jedyna dotychczas organizacja polityczno-wojskowa zrzeszająca
same państwa Unii Europejskiej (z wyjątkiem Danii oraz neutralnych Austrii,
Finlandii, Irlandii i Szwecji).
Zaraz po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych i obrony UE ci pierwsi
spotkają się osobno na poniedziałkowej kolacji z szefami dyplomacji sześciu
europejskich państw NATO, nie należących do Unii, w tym z Bronisławem Geremkiem.
Polscy dyplomaci w Brukseli twierdzą, że Geremek będzie nalegał, aby
Unia Europejska przejęła dorobek UZE we włączaniu europejskich sojuszników
spoza UE do procesu wypracowywania wspólnych decyzji w sprawach obronnych
- bez prawa weta.
Czechy, Islandia, Norwegia, Polska, Turcja i Węgry mają w UZE status
"członków stowarzyszonych" i jako tacy biorą udział prawie we wszystkich
pracach tej organizacji. Obecnie domagają się podobnego traktowania przez
UE w debacie nad tworzoną przez Piętnastkę "wspólną polityką bezpieczeństwa
i obrony".
Jednak UE dotychczas odmawia im systematycznego udziału w swoich
pracach, oferując jedynie nieregularne i nieformalne spotkania informacyjne,
takie jak poniedziałkowa kolacja.
Według polskich dyplomatów, nominacja Solany powinna sprzyjać włączeniu
takich krajów jak Polska do unijnej debaty na tematy obronne, gdyż jako
były sekretarz generalny NATO doskonale zna ich stanowisko w tej sprawie.
Poza tym będzie z pewnością hamował zapędy tych, którzy swoim dążeniem
do "autonomicznej obrony UE" mogliby podkopać więzi łączącej w tej
dziedzinie Europę Zachodnią z USA i Kanadą. Polska obstaje przy silnej
więzi transatlantyckiej.
Jacek Safuta (PAP)
Za NATO - PAP
Ostatnie (nasze) podkreślenie - to resztki nadziei w zdrowy rozsądek
obecnych polityków z Polski.
Focus: Jakie konsekwencje wyciągnie Pan z raportu UE?
Buzek: Znacznie podwyższyliśmy na przykład budżet wymiaru sprawiedliwości
w celu szybkiego stworzenia efektywnego systemu. Przygotowaliśmy listę
ze stu projektami ustaw, które będą priorytetowo potraktowane w parlamencie
i w Urzędzie Rady Ministrów. Do czerwca 2000 roku chcemy ściśle zrealizować
plan, który powstał w oparciu o raport UE.
Focus: Problematyczne przy takiej ambicji wydaje się, iż tylko
46 procent ludności jest za przystąpieniem Polski do UE. Czy Polacy chcą
jeszcze do Brukseli?
Buzek: Wyraźnie przeciwko opowiada się tylko 19 procent.
Czyli większość chce się przyłączyć do UE.
Focus: Dlaczego poparcie spada? Na początku Pańskiej kadencji
70 procent było za przystąpieniem do UE.
Buzek: Ponieważ jak na razie odczuwalne są tylko ofiary, a nie
konkretne korzyści. Od przyszłego roku jednak będziemy uczestniczyć w różnych
programach UE i otrzymamy pomoc finansową, dzięki której będzie można budować
mosty i drogi. O przynależności do UE w sposób zobowiązujący Polacy rozstrzygną
dopiero w referendum. Do tego czasu nasze zadanie polega na przekonywaniu.
Focus: To może być trudne, ponieważ Pański gabinet z 17-procentowym
poparciem ma, zgodnie z badaniem opinii publicznej, najgorsze oceny ze
wszystkich rządów po zmianie...
Buzek: Przyznaję, że głębokie reformy spowodowały, że ludzie
stali się niepewni. Jest przecież normalne, że entuzjazm spada, gdy dokonują
się istotne zmiany. Jeśli jednak popatrzymy dalej na Wschód, gdzie rządy
obawiają się reform, to nie widzimy alternatywy. W Polsce najgorsze mamy
już za sobą. (...)
"(...) Innym przejawem "normalności" koniecznej w procesie budowy demokratycznego
społeczeństwa, w rozumieniu Michnika, jest to, że można i należy osiągnąć
kompromis z dawnymi
przeciwnikami politycznymi, że rzeczą konieczną jest zastosowanie "grubej
kreski". Należy karać sprawców zbrodni, ale rzeczą niewłaściwą jest stosowanie
odpowiedzialności zbiorowej
wobec wszystkich osób związanych z poprzednim reżimem. Tę wizję nie
wszyscy w Polsce podzielają (...).
Z Przeglądów Mediów
Światowych polskiego MSZ