8/2000

Serwis informacyjny Okręgu Mazowieckiego UPR


 
Serwis Informacyjny
Archiwum
8/2000
KRAJ
O Polsce...

Adaś Michnik - najważniejszy dziennikarz Związku Socjalistycznych Republik Europejskich" więcej...

Jak nas widzą w Indiach? więcej...
Jak nas widzą na Litwie? więcej...
Ale inni Litwini - widzą nas inaczej więcej...
A Polacy na Litwie mają pretensje do polskiego MSZ więcej...
Nasze urzędasy palą dobre papierosy i jeżdżą nowoczesnymi windami do Europy więcej...
Adaś Michnik/Szechter - znów w pierwszym szergu Europejczyków! więcej...
Adasia Michnika/Szechtera sposób na opisanie Polaków więcej...

Wiadomości z UPR

Oświadczenie Unii Polityki Realnej w sprawie austriackiej Partii Wolności Jerzego Haidera

Konwent Oddziału Stołecznego UPR

Pikieta pod urzędem ZUS w Warszawie w dniu 15.02.2000 r.

Czy Niemcy są u nas - czy my - w Niemczech? więcej...
Podwyżki, podwyżki... więcej...
Kabarety polityczne obecnej koalicji więcej...
Dogmat o nieomylności Wielkiego Komornika z Unii Zniewolenia - znowu podważony więcej...
Czy może być śmieszniej? Wałęsa - premierem więcej...
Czułe objęcia PZPR i SB więcej...
Jak walczyliśmy za cudze pieniądze więcej...
Podatki pośrednie - festiwal pomysłów "liberałów inaczej" z UW więcej...
Ile kosztuje Polska? więcej...
Koniec żałosnego spektaklu "żon decydentów" więcej...
Eurofani i eurosceptycy więcej...
ZAGRANICA
Publicystyka

Już do odwrotu głos trąbki wzywa... 
artykuł Stanisława Michalkiewicza

Wolińska i jej śledczy
artykuł Tadeusza M. Płużańskiego
 

Bush jr vs McCain - 4:1 więcej...
Konserwatyści w Iranie dostali łupnia więcej...
CDU bez sternika więcej...
Łapówkarstwo polityczne nie popłaca - w Niemczech też... więcej...
Uważamy, że przystąpienie do Unii Europejskiej może się odbyć na naszych warunkach, ale jeszcze lepszym rozwiązaniem byłoby przystąpienie do NAFTA!!!

 

KRAJ

20.02.2000 r. 
Niemcy w Polsce

Przedstawiciel mniejszości niemieckiej w Polsce, poseł Helmut Paździor, poinformował, że Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Niemców na Śląsku Opolskim wystosowało apel do rządu Niemiec, by ten włączył się do "rozmów na temat przyszłości Niemców w Polsce". Chodzi o powstrzymanie wyjazdów obywateli polskich tej narodowości z Polski do Niemiec W zeszłym roku rząd Niemiec ograniczył dotacje dla współziomków w naszym kraju. Na Śląsku Opolskim - według różnych szacunków - mieszka ok. 180-300 tys. Niemców. Od 70 do 100 tys. Ślązaków posiadajacych podwójne obywatelstwo pracuje w tej chwili w Niemczech, pozostawiwszy swoje rodziny w Polsce. W latach 70. i 80. do Niemiec wyjechało na stałe ok. 200 tys. osób.



20.02.2000 r. 
Znowu drożeją paliwa

PKN podniósł cenę benzyny o 9 groszy na litrze. W sobotę 19.02 uczyniła tak Rafineria Gdańska... A przed nami - w końcu lutego - następne podwyżki. 1 marca wzrasta ulubiony przez Wielkiego Komornika Balcerowcza podatek pośredni - akcyza - o 4,3%.



19.02.2000 r. 
Komedia w Sejmie

Głosami posłów koalicji AW"S"-UW rząd obalił własny projekt ustawy o komercjalizacji przedsiębiorstw i o uwłaszczniu. W trakcie opracowywania w komisjach sejmowych został tak zmieniony przez poprawki posłów SLD, że rząd się wycofał z dlaszego go popierania.



18.02.2000 r. 
Inlacja może być wyższa

Ministerstwo Finansów po raz pierwszy przyznało publicznie, że spodziewa się wyższej inflacji niż zakładało w projekcie ustawy budżetowej na 2000 r. O możliwym wyższym wzroście cen powiedziała wczoraj wicedyrektor Lidia Wilk z resortu finansów podczas seminarium zorganizowanego przez Fundację Naukową CASE oraz BRE Bank.
Zdaniem przedstawicielki MF, wyższa niż założono inflacja (resort progozował ją na 5,7% średnorocznie) sprawi, że budżet nie powinien się obawiać o dochody. - Wprawdzie spowoduje to presję na wyższe wydatki, ale to już będzie raczej problem 2001 r. - powiedziała Lidia Wilk.
Jej zdaniem, zagrożeniem dla tegorocznego budżetu nie będzie też niższa ściągalność składek na ZUS od kopalń i PKP, bo to ryzyko zostało już uwzględnione w projekcie budżetu.
Głównym zagrożeniem dla polskiej gospodarki będzie - w ocenie MF - deficyt na rachunku obrotów bieżących.
Mniejszym optymistą jest Mirosław Gronicki z Fundacji CASE, który przewiduje, że zarówno słabnące euro (od stycznia 1999 r. straciło już kilkanaście procent wobec dolara), jak i słaba koniunktura w Niemczech, na Ukrainie, w Czechach i Słowacji negatywnie wpłyną na polski eksport. Maleć też będzie popyt wewnętrzny, głównie z powodu inflacji i rosnącego bezrobocia. Po ogłoszniu przez GUS danych o styczniowej inflacji, CASE zrewidował swoje prognozy inflacyjne i spodziewa się raczej 9,3-9,4 proc. średniorocznego wzrostu cen niż 9,2%.
Mimo spadku dochodów realnych ludności (skutek wyższej inflacji i niższych transferów socjalnych) trzeba też liczyć się z dalszym spadkiem oszczędności gospodatrstw domowych. Z powodu wyższej inflacji ludność bowiem może nie dać się skusić iluzji wyższych stóp procentowych w bankach.
Z papierowego wydania dziennika "Rzeczpospolita" z dn. 18.02.2000 r.
Czyżby Wielki Komornik był jednak omylny? A jego partyjni koledzy - co na to? Czy wciąż ślepo zapatrzeni w Jedynego Wodza?



17.02.2000 r. 
Wałęsa na premiera?

Lech Wałęsa w przesłanym do bossa "Solidarności" Mariana Krzaklewskiego liście wyraził propozycję, by ten w zamian za poparcie udzielone mu tego znaczącego na scenie polskiej polityka - obdarował byłego lokatora Belwederu - stanowiskiem premiera. Propozycja powyższa spotkała się z wyrazmi "zainteresowania i pobłażliwości" ze strony tzw. Prawicy. W czwartek były prezydent oświadczył, że jego droga i drogi posłów AW"S" - rozchodzą się; oskarżył ich o "niechęć do współdziałania. Zakomunikował, że jego poparcie liczy teraz - 3%!
A jak widzą poparcie UPR w tym kontekście inne "zaczące siły" polityczne?



17.02.2000 r. 
SLD w objęciach Służby Bezpieczeństwa PRL

Sąd Lustracyjny prawomocnym wyrokiem uznał, że poseł Matyjek (SLD) jest "kłamcą lustracyjnym", czyli łgał, zapewniając o braku swojej współpracy ze służbami bezpieczeństwa PRL. W związku z tym można już śmiało się śmiać z zapewnien towarzyszy z pezetpeerii, że "wśród nich nie było potrzeby zakładania agentury"... Cóż, następny mit obalony...
B. poseł Matyjek sam złożył mandat...



17.02.2000 r. 
"Solidarności" tajemnice

Były skarbnik w latach 1984-89 zdelegalizowanej "Solidarności" regionu śląsko-dąbrowskiego Pampuch Eberchardt oświadczył, że dostawała ona od niemieckiej CDU miliny marek na funkcjonowanie... Powiedział to, by "bronić przyjaciela Kohla w trudnych dniach dla niego"...



16.02.2000 r. 
Jak podatników się łupie po portfelach za pomocą podatków pośrednich...

"(...) Wyraźnie korzystniej, w przeciwieństwie do całego ubiegłego roku, wyglądały w styczniu wpływy z podatków pośrednich. Przez pierwszy miesiąc wpłynęło niemal 9 proc (...).
Z artykułu w dzienniku "Rzeczpospolita"
Czyli działanie tzw. liberałów inaczej z Unii Zniewolenia - dbających o dochody rządu, w którym Wielki Komornik Balcerowicz "troszczy się" o "zliberalizowanie" gospodarki naszego kraju - przynosi wymierne efekty w postaci... większych obciążeń finansowych pobieranych w europejski sposób...



16.02.2000 r. 
Będzie się można zapoznać z wyceną Polski!

"Publikujemy stanowiska negocjacyjne

Koniec tajemnic

Polski rząd opublikował pełny tekst wszystkich 29 stanowisk negocjacyjnych, które przekazaliśmy wcześniej Unii Europejskiej. Oznacza to, że opinia publiczna może poznać problemy negocjacyjne, które wymagają rozwiązania przed
przystąpieniem Polski do UE (...). Stanowiska negocjacyjne już wkrótce będą opublikowane pod adresem: www.ukie.gov.pl".
Za dziennikiem "Rzeczpospolita"
Niewątpliwie będziemy się temu z należytą uwagą przyglądać...



16.02.2000 r. 
"Nie miała kapitału, miała duże długi"

Sąd Gospodarzcy zdecydował o upadku następnego UBezpieczyciela - firmy Polisa, która stała sie sławna po tym, jak ujawniono, że udziały w niej miały żony pp. Kwaśniewskiego i Oleksego oraz że pomysł na jej działalność oparty był o kapitały państwowe.



16.02.2000 r. 
Poseł Łopuszański - obrońcą Przedmurza

Jako "zadanie ogólnonarodowe, niezależne od partyjnych interesów" określił premier Jerzy Buzek nasz akces do Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, inaczej zwanego Unią Europejską. Z zadowoleniem przyjął podobne stanowisko SLD, który również niecierpliwie przebiewra nożkami do towarzyszy z Brukseli. Jedynie Porozumienie Polskie posła Łopuszańskiego (który wystąpił z ostrą filipiką na mównicy sejmowej) było przeciwne takiemu podejściu do tego układu. Jak podają badania opinii publiucznej ze stycznia - "za" wstąpieniem do ZSRE było 56% Polaków, "przeciw" - prawie 25%. I co sądzić o ich wiarygodności, kiedy dwa miesiące wcześniej "przeciw" wykazywały ponad 50%?


O POLSCE...



28.01.2000 r. 
Adam Michnik - "najważniejszy dziennikarz europejski"!!!

MADRYT

"El Pais" (28.01.00) Art. red. pt. "Adam Michnik wzywa media do ochrony własnych wartości przed naciskami" - fragmenty: - "Polski dziennikarz A. Michnik wskazał wczoraj, że media powinny być przygotowane na stawienie czoła sytuacji, kiedy będą poddane naciskom a gdy to już nastąpi, ich zadaniem jest "zachowanie własnych wartości". Redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" przedstawił taki pogląd w czasie inauguracji nauki w Szkole Dziennikarskiej UAM / El Pais, która przyjmuje studentów po raz 14. Michnik podkreślił ponadto, że nie można uprawiać dziennikarstwa bez niezależności ekonomicznej. "Jednak
należy wiedzieć jak zarządzać pieniędzmi, ponieważ w przeciwnym razie one rządzą tobą."
Zanim wygłosił to swoje wystąpienie, Michnik został przestawiony przez J. L. Cebriana, członka Rady koncernu prasowego PRISA jako "najważniejszy dziennikarz europejski". Swoją postawą wykazał, że oprócz tego, iż jest profesjonalistą od mediów, pozostaje nadal działaczem politycznym i intelektualistą. "Pragnę podkreślić jego wkład w rozwój demokracji z punktu widzenia pojednania", zaznaczył Cebrian i dodał, że jedną z wartości Michnika jest to, że zdał sobie sprawę, iż proces przechodzenia kraju do demokracji musi funkcjonować na zasadzie porozumienia. Jednocześnie, dodał, dziennikarz ten potrafił pracować na rzecz pojednania w Polsce na łamach swego dziennika Gazeta Wyborcza, który ukazał się w kwietniu 1989 r. i w ciągu 10 lat rozwinął się jako przedsiębiorstwo, które notowane jest na giełdzie w Polsce i w Londynie. Przedsiębiorstwo, w którym on nie posiada ani jednej akcji" - podkreślił Cebrian. Chciał także zaakcentować osobisty pogląd Michnika nt. dziennikarstwa, który oparty jest na niezależności od władzy politycznej, ekonomicznej i od własnych pokus zdobycia władzy. "Przekonanie o tym , że tożsamość moralna mediów skłania je do ustanowienia granic, których nie można przekraczać: granic kodeksu etycznego, deontologicznego i moralności dziennikarskiej" - dodał Cebrian.
Polski dziennikarz, który był założycielem i jednym z przywódców ruchu Solidarność, stwierdził w swoim przemówieniu, że dziennikarze powinni wyważyć ( w sobie ) cechy człowieka interesu - "aby troszczyć się o naszych klientów i rozumieć ich oraz wiedzieć czego chcą" - z cechami proroka z Ewangelii. "To właśnie on w pewnym momencie zatrzymuje się i mówi: NIE - władzy, kościołowi, własnej opinii publicznej. Potrafi pójść pod prąd."
Jego zdaniem bez tego ducha "dziennikarstwo jest cynizmem". Michnik znalazł także słowa pochwały dla okresu, który nazwał "hiszpańskim okresem przejściowym i drogą do demokracji." "Uważam, że jeżeli moja gazeta odniosła sukces, to dlatego, że zawsze potrafiliśmy korzystać z hiszpańskich ideałów demokracji"



31.01.2000 r. 
Jak nas widzą w Indiach...

DELHI

"Asian Age" (31.01.2000) zamieścił fotografie dwóch Polaków, Stanisława Zmysłowskiego i Bolesława Staronia, byłych więźniów obozu nazistowskiego w Auschwitz - Birkenau, którzy przybyli do Oświęcimia, aby wziąć udział w obchodach 55. rocznicy wyzwolenia obozu.



08.02.2000 r. 
Jak nas widzą na Litwie...

Neutralny stosunek do Polaków

Polskę i Polaków większość Litwinów ocenia neutralnie lub pozywtywnie i uważa, że odpowiedzialność za wszelkie nieporozumienia między naszymi krajami ponoszą obie strony. Takie są najnowsze wyniki badań opinii publicznej, opublikowane w litewskim tygodniku "Veidas" ("Twarz"). 38,5% ankietowanych żywi wobec Polski i Polaków uczucia neutralne, a 32,6% ocenia nas pozytywnie. 8,9% badanych ma do Polski nastawienie negatywne, a 5,2% - bardzo negatywne. 56,3% ankietowanych uważa, że winę za polsko-litewskie nieporozumienia ponoszą obie strony, 18,5% obwinia o nie władze Polski, a 7,4% władze Litwy.
PAP (z papierowego wydania dziennika "Rzeczpospolita" z dn. 08.02.2000 r.)



18.02.2000 r. 
Ale inni Litwini - widzą nas tak:

POLSKA - LITWA

Przesłuchania kombatantów AK

Wyjaśnienia litewskiego prokuratora generalnego

ANDRZEJ KACZYŃSKI

- Kombatanci Armii Krajowej mieszkający na Litwie są wzywani do prokuratury tylko jako ewentualni świadkowie, a nie jako podejrzani lub oskarżeni - zapewnił w poniedziałek, 14 lutego prokurator generalny Republiki Litewskiej Kazys Pednyczia ambasadora RP Eufemię Teichmann i zaproponował, że osobiście wyjaśni intencje prokuratury na spotkaniu ze środowiskiem kombatantów wileńskiej AK. Do takiego spotkania miałoby dojść w marcu.
W końcu stycznia siedmiu byłych żołnierzy Armii Krajowej otrzymało telefoniczne wezwania do prokuratury. Według relacji Stanisława Kaczkana, prezesa Klubu Polskich Weteranów Wojny na Litwie zrzeszającego 35 kombatantów AK, 1 lutego został przesłuchany on i trzech jego kolegów. Był pytany o datę wstąpienia do Armii Krajowej, pseudonim, do jakiej brygady należał, jakim dowódcom podlegał, czy miał cokolwiek wspólnego z oddziałem majora Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki", czy miał styczność bojową z Litwinami, co wie o Glinciszkach i Dubinkach (w pierwszej wiosce w czerwcu 1944 roku kolaborujący z Niemcami oddział wojska litewskiego zamordował 38 Polaków, w drugiej oddział "Łupaszki" w odwecie zabił 20 Litwinów). Prokurator zażądał też dostarczenia spisu wszystkich członków klubu, informacji, z jakimi kombatantami i ich organizacjami w Polsce klub utrzymuje kontakty, czy ktoś z tych środowisk przyjeżdża do Wilna, oraz z jakich źródeł w Polsce klub otrzymał dokumentacją kombatancką. Przesłuchanie odbywało się za pośrednictwem tłumacza, było protokołowane, a zeznanie po przetłumaczeniu na język polski zostało podpisane przez badaną osobę.

Śledztwa w sprawie zbrodni wojennych

Wzywanych nie poinformowano o celu przesłuchania. Interpelował w tej sprawie u prokuratora generalnego RL poseł Akcji Wyborczej Polaków na Litwie Jan Sienkiewicz; do wczoraj - jak powiedział "Rz" - nie otrzymał odpowiedzi. Światowy Związek Żołnierzy AK w Warszawie zwrócił się o interwencję do ministra spraw zagranicznych RP Bronisława Geremka. Ministerstwo poleciło ambasador Teichmannowej przeprowadzenie rozmowy wyjaśniającej.
Prokurator generalny wyjaśnił Teichmannowej, że są prowadzone śledztwa w osiemdziesięciu różnych sprawach - także przeciwko Litwinom - o zbrodnie wojenne i ludobójstwo na terenie Litwy w czasie drugiej wojny światowej. Żołnierze AK są podejrzewani o zamordowanie na Wileńszczyźnie 273 osób cywilnych w latach 1943 - 1944; Kazys Pednyczia poprosił ambasador Teichmannową, by strona polska pomogła Litwie w zgromadzeniu materiałów dowodowych dotyczących zbrodni wojennych, także w sprawie zamordowania przez Litwinów Polaków z Glinciszek, choć - zdaniem prokuratora - nikt z winnych tej zbrodni już nie żyje. Zapewnił też, że przesłuchiwani będą nie wszyscy kombatanci AK na Litwie, a tylko ci, którzy mogliby coś wnieść do prowadzonych śledztw, i nie jako podejrzani lecz jako świadkowie. Przesłuchano także dwustu
obywateli RL narodowości litewskiej.
Podczas drugiej wojny światowej Armia Krajowa na Wileńszczyźnie walczyła z Niemcami i z litewskimi formacjami kolaborującymi z III Rzeszą: policją i korpusem wojska generała Plechavicziusa. Są one obwinione o współdziałanie z Niemcami w sprawowaniu rządów okupacyjnych, stosowanie terroru państwowego i o eksterminację Żydów, ale także Polaków, Rosjan i Białorusinów w miejscach masowej kaźni - Ponarach koło Wilna i w Święcianach. Część Litwinów uważa ich jednak za bojowników o niepodległość państwa litewskiego, zaś AK - za przeciwników.

Daleko do pojednania

Związek kombatantów AK przez pięć lat ubiegał się o rejestrację; uzyskał ją dopiero w 1995 roku, dzięki interwencji ówczesnego prezydenta Algirdasa Brazauskasa, ale w nazwie nie mogły wystąpić słowa "Armia Krajowa", a władze litewskie nie uznają go za związek kombatancki; jego członkowie otrzymują tylko od polskiego Urzędu ds. Kombatantów zapomogi w kwocie ok. 70 dolarów na kwartał. Nie doszło też na Litwie do planowanego aktu pojednania - ustawienia na mogiłach poległych krzyży: w Glinciszkach z napisem "Bracia Polacy przebaczcie", a w Dubinkach - "Bracia Litwini przebaczcie". W ostatnich latach, m.in. dzięki rozpowszechnieniu wśród Litwinów przez ambasadę polską książek o AK na Wileńszczyźnie, część opinii publicznej ma bardziej wyważone i sprawiedliwe poglądy na dzieje i rolę Armii Krajowej. 3 grudnia 1999 roku w Wilnie wspólna sesja historyków polskich i litewskich przebiegła w atmosferze porozumienia (...).
Za dziennikiem "Rzeczpospolita"



11.02.2000 r. 
Głos Polaków znad Wilii - pełen pretensji do polskiego MSZ

"Kurier Wileński" (P. Kobak "Żywi nie maja spokoju"), "Gazeta Wileńska" (L. Dowdo "Kto, dlaczego i w związku z czym?") z dn. 11.02.2000 podają, iż poseł na Sejm J. Sienkiewicz zwrócił się do Prokuratury Gen. RL z pytaniem, dlaczego weterani AK są telefonicznie wzywani na przesłuchania? Pracownicy PG RL nie tłumaczą starszym ludziom, w jakim celu i w jakim charakterze - świadka, czy oskarżonego są wzywani.
Obecnie na Litwie działają dwie organizacje zrzeszające byłych żołnierzy polskich: Klub Polskich Weteranów Wojny na Litwie oraz Dobroczynne Stowarzyszenie Polskich Kombatantów na Litwie. Jak poinformował J. Sienkiewicz, dotychczas przesłuchano 4 osoby, piąta nie mogła przybyć ze względu na chorobę.
Jak twierdzi prokurator Linovaite, planuje się przesłuchać wszystkich 35 członków Klubu. Zdaniem akowców, w prasie litewskiej ustawicznie prowadzono kampanie tworzenia stereotypów, iż AK - to banda zbirów i morderców. Natomiast obecnie, nagonka "społeczna" (prasa, książki, społeczne sądy nad AK) przekształciła się w nagonkę ze strony państwa.
Poseł J. Sienkiewicz dopatruje się w tym związku z naciskiem międzynarodowej społeczności żydowskiej na wymiar sprawiedliwości Litwy , by ta postawiła w stan oskarżenia Litwina  Lileikisa, któremu zarzuca się udział w masowych morderstwach na Żydach podczas II wojny światowej. W odpowiedzi, Litwa usiłuje "znaleźć ludzi, którzy mordowali Litwinów". Działania oficjalnych władz RL, zdaniem J. Sienkiewicza, są karygodne i naganne. Poseł miał również zarzuty co do postawy Polski: "Ci ludzie bronili Rzeczypospolitej, natomiast dzisiaj Rzeczpospolita ich nie broni".
Jak przypomina "GW", sprawę karną w związku z wydarzeniami w 1944 r. w Dubinkach i Glinciszkach wszczęto w 1992 r., kilkakrotnie ją zawieszano, po czym w czerwcu ubr. ponownie wznowiono, prawdopodobnie na wniosek Towarzystwa "Vilnija". Według nieoficjalnych danych, kombatantów wzywa się do PG jako świadków ws. karnej dot. działań AK na Litwie.
Za "Przeglądem Mediów Światowych" MSZ



16.02.2000 r. 
Mrugająca winda do Europy - czyli jacy to "myśmy jesteśmy" nowocześni w urzędach...

KOPENHAGA

"Berlingske Tidende" (16.02.00) artykuł Michaela Kuttnera pt. "Polska winda do UE", oparty na rozmowach z Jackiem Saryuszem-Wolskim i Jerzym Osiatyńskim.:

- Winda, którą autor jechał na spotkanie z J. Saryuszem-Wolskim jest supernowoczesna i przypomina statek kosmiczny: cała ze stali i ze szkła, a kiedy się wciśnie guzik, zaczyna gadać. Sam budynek, w którym kursuje, pamięta dawne czasy: to tu na parterze Jerzy Urban, rzecznik gen. Jaruzelskiego, rzucał ekskomuniki na zachodni świat. Ale wtedy nie było tu żadnej windy. Dzisiaj, dziesięć lat później, urzęduje tu szef doradców polskiego premiera ds. wejścia do UE, a po korytarzach biegają młodzi urzędnicy, mówiący wieloma językami, zniecierpliwieni czekaniem na członkostwo we Wspólnocie.
J. Saryusz-Wolski, siedzący w pięknym gabinecie i palący Davidoffy Lighty, zastanawia się, jak najlepiej wyminąć zasieki postawione przez UE. W Polsce, największym po Turcji kandydacie do UE, uważa się, że już niedługo będzie ona gotowa do członkostwa. Termin: to 31 grudnia 2002 r., a jeśli się nie uda, to wina Unii, a nie Polski.
Saryusz-Wolski, który mówi po angielsku lepiej niż Tony Blair i nosi garnitur od Saville Row, jest uprzejmy, ale daje się też skusić na moment na odejście od formuł dyplomatycznych: - "Chce się powiedzieć," - zwierza się gościowi - "że to nie Polska, lecz UE jest największą przeszkodą w szybkim przystąpieniu." W konkluzji chce się też powiedzieć, że - po rozmowach z dużą liczbą polskich urzędników i polityków - nowy, prawicowy rząd w Austrii nie koniecznie jest postrzegany jako pomoc w negocjacjach o rozszerzeniu, ale trudności, widziane z Warszawy, zaczęły się na długo wcześniej, zanim J. Haider wygrał wybory.
Frustracje biorą się częściowo ze zmienionego planu rozszerzenia, w którym, na rzecz równoległych negocjacji, porzucono model dwóch grup, a częściowo - z problemów wynikających z zeszłorocznej dymisji Komisji UE. Z powodu korupcji w Komisji, reformy samej Unii nabrały aktualności, a to oznacza, że ludzie, którzy mieli zająć się pracą wokół rozszerzenia, przydzieleni zostali do wewnętrznego czyszczenia UE.
- "Jeśli chce się negocjować z 12 krajami na raz, trzeba mieć po temu odpowiednie środki. Obawiamy się, że niestety tak nie jest. Życzylibyśmy sobie większej dynamiki." - mówi Saryusz-Wolski. Wg niego, a także innych rozmówców długi pobyt w poczekalni UE doprowadził również do zmęczenia Polaków, które widać, czytając wyniki badań opinii publicznej. Kiedy jeszcze kilka lat temu poparcie dla wstąpienia do UE było na poziomie 80 proc., obecnie wynosi między 46 a 59 proc., w zależności od badania.
W Polsce przyznaje się, że to nie tylko wina Unii. - "Duże poparcie dla UE i NATO, koło roku 1990 zależało od czynników, które nie miały w rzeczywistości wiele z nimi wspólnego." - mówi dyrektor Rafał Hykawy, z Komitetu Integracji Europejskiej. - "Im bardziej Rosjanie np. sprzeciwiali się polskiemu członkostwu w NATO, tym bardziej rosło dla niego poparcie." Daje do zrozumienia, że wsparcie dla integracji z UE i NATO było w równym stopniu wyborem natury kulturowej i uczuciowej, przeorientowania się ze Wschodu na Zachód.

Hykawy wskazuje na trzy dodatkowe powody dla spadającego poparcia dla przystąpienia:
1. po pierwsze, tendencja spadkowa pojawiła się po odejściu Komisji: - "Kiedy ludzie słyszą w telewizji o korupcji, myślą sobie: 'Nie powinniśmy się tam pchać' "; 2. po drugie, Polacy obawiają się wykupu ziemi i przedsiębiorstw przez zachodnich kapitalistów; 3. po trzecie, szereg niepopularnych reform, m.in. służby zdrowia i edukacji, wiązanych jest z UE.
- "Reformy mają bardzo nikły związek z Unią, ale społeczeństwo widzi to inaczej." - objaśnia Hykawy. Największy opór stawia polskie rolnictwo, w którym pracuje jedna czwarta część społeczeństwa. Zarówno polscy , jak i zagraniczni eksperci uważają, że to zdecydowanie za dużo i koniecznie trzeba tę liczbę zmniejszyć. Rolnicy, którzy dotychczas otrzymywali dobre ceny za swoje produkty, obawiają się bezrobocia oraz importu konkurencyjnych, zachodnich produktów.
- "Mój własny dziadek jest przeciw Unii, gdyż wg niego członkostwo doprowadzi do upadku polskiego rolnictwa." - mówi dyrektor. Chłopom jest również trudno zrozumieć, że Unia prawi kazania o wolnym rynku, podczas gdy jej własna polityka rolna jest jednym z ostatnich na świecie przykładów gospodarki planowej. Nieprzejrzysty system finansowania, ograniczenia plonów oraz góry masła nie przystają do nauki płynącej z Brukseli. Szef doradców, Saryusz-Wolski, patrzy na sprawę bardziej skrótowo: - "Bierzemy Wspólną Politykę Rolna taką, jaka jest. Unia ma dobre oraz mniej dobre strony."
Profesor Jerzy Osiatyński, liberalny poseł na Sejm oraz członek Komisji ds. UE, obserwował powolny spadek zachwytu rozszerzeniem w Brukseli, "szczególnie po ostatnich wakacjach" i skandalu w Komisji. - "Większe zainteresowanie wzbudzają reformy wewnętrzne niż Europa Środkowo-Wschodnia." - mówi. Osiatyński przyznaje jednak, że sama Polska też ma problem: - "Niepokoję się, że rządowi nie udało się przekonująco powiedzieć, jaki mamy interes we wstąpieniu do UE. Nie mówi się np. jak wielkie korzyści miały z tego powodu Hiszpania, Portugalia i Grecja."
Osiatyński nazywa fascynującym fakt, że "ta grupa społeczeństwa, która najwięcej skorzysta na członkostwie - chłopi - najbardziej się przystąpieniu sprzeciwia. Jednym z powodów jest na pewno złe informowanie. Polska telewizja mówi o Unii niemal wyłącznie w złym kontekście. Biuro rządowe, które ma się zajmować informowaniem o UE, jest kierowane przez partię chrześcijańsko-narodową, która wobec UE jest sceptyczna. Taka sytuacja jest niemożliwa." Wg Jerzego Osiatyńskiego istnieje wiele możliwości przekonania Polaków do UE: wystarczy mówić o korzyściach.
Ale nie wszyscy uważają, że Polska powinna się do Unii spieszyć. - "Im bardziej się spieszymy, tym gorsze dostaniemy warunki" - mówi ekonomista Ryszard Bugaj, były przewodniczący Unii Pracy oraz jeden z czołowych krytyków systemu w czasach komunizmu. Swój stosunek do UE określa on jako "sceptyczny entuzjazm". Wg niego okoliczności polskiego przystępowania do UE są trudniejsze niż były one w latach 1980. dla Hiszpanii, Portugalii i Grecji. - "Standardy się zmieniły. UE stała się mniej solidarna, a bardziej liberalna. Nasze zasługi związane z upadkiem komunizmu nie dają dodatkowych punktów." - mówi Bugaj.
Wg niego rok 2003 jako rok przystąpienia jest datą całkowicie nierealną. - "Pytanie polega też na tym, do jakiej Unii wstąpimy? Czy będzie to Europa Ojczyzn, jak wyobrażał ją sobie de Gaulle, czy struktura federalna? UE zmieniła się po traktacie z Maastricht. Zmieniła się też po traktacie z Amsterdamu. Byłoby miło wiedzieć, do jakiego właściwie związku wchodzimy. Mimo to, mówi Bugaj, "UE jest najlepszym wyborem dla Polski w czasach globalizacji."
Mimo tych wszystkich wątpliwości Polakom idzie dobrze. Duński ambasador w Warszawie, Laurids Mikaelsen, przewiduje, że Polska wstąpi do UE w ciągu kilku lat, może w latach 2004-2006. - "Polska trzyma się nieźle, ale to waga ciężka" - mówi. - "Historycznie patrząc, przystąpienie w 2006r. można uznać za szybkie. I mówię Polakom, że lepiej dopiero wtedy zostać członkiem, kiedy wiadomo, jak korzystać z kasy. Trzeba znać korzyści, aby z nich korzystać."
Mrugająca winda u szefa doradców jeździ bez przerw codziennie w górę i w dół i gada do swoich pasażerów. Kiedy mówię Saryusz-Wolskiemu, jak mi się ona podoba, odpowiada: - "Jak pan widzi, jesteśmy bardzo nowoczesnym krajem."
Za "Przeglądem Mediów Światowych" MSZ



15.02.2000 r. 
Znowu Adaś Szechter wysuwa się przed orkiestrę...

WIEDEŃ

"Die Presse" (15.02) korespondencja K. Bachmanna z Warszawy pt. "Niepewność wśród kandydatów": - Zdaniem korespondenta, "Europa Wschodnia mniej obawia się podważenia przez nowy rząd w Wiedniu wartości europejskich, niż opóźnienia rozszerzenia Unii Europejskiej. Podczas gdy media o sympatiach lewicowych wskazują palcem na Austrię (artykuł w "Polityce"- Hail Haider? i "Trybuna"), prawica ostrzega przed UE: "Kto obcuje z UE, może zapomnieć o wolnych wyborach i suwerenności."
Autor przedstawia też stanowisko polskiego rządu w związku z udziałem FPÖ w austriackim rządzie.: "Polska podziela zaniepokojenie Unii zaistniałą w Austrii sytuacją, nie przyłączyła się do sankcji UE tak samo jak Praga i Budapeszt. Głównie dlatego, jak pisze K. Bachmann, że kraje kandydujące mają z Austrią wciąż nie uregulowane rachunki - "Czy to się Polsce i Czechom podoba czy nie, Wiedeń od czasu do czasu podnosi kwestię odszkodowań dla wypędzonych, przede wszystkim dla Niemców Sudeckich."
"Dodatkowo, trzy ww. kraje EŚW podtrzymują, wg korespondenta, austriackie obawy przed nadmiernym napływem siły roboczej do Austrii po rozszerzeniu UE, głównie poprzez domaganie się wieloletnich okresów przejściowych."
Jak pisze K. Bachmann, "w krajach Europy Wschodniej pojawia się zaduma i brak zrozumienia, dlaczego zachodni Europejczycy, którzy akceptują post- lub ex-komunistów jako partnerów we współrządzeniu, tak reagują na prawicowego populistę, jakim jest Haider. Niemal w każdym artykule prasowym podnoszony jest zarzut, iż Unia jest ślepa na lewe oko. "
Na zakończenie, K. Bachmann w swojej korespondencji podaje, iż "już tylko "Trybuna" i redaktor naczelny "Gazety Wyborczej", Adam Michnik, są zdania, iż Polska powinna poprzeć sankcje UE wobec Austrii."
Za "Przeglądem Mediów Światowych" MSZ



10.02.2000 r. 
Jak Adaś Szechter "urabia" nam Gombrowiczowska "pupę"...

MADRYT

"El Pais" (10.02.00) korespondencja EFE z Warszawy pt. "Antysemityzm odżywa w Polsce z powodu nienawiści między dwoma grupami kibiców". In extenso: - "Polska 40 lat później. Wojna pomiędzy kibicami futbolowymi łódzkich klubów Widzewa i ŁKS spowodowała odrodzenie antysemityzmu w mieście, którego ulice są pokryte napisami antyżydowskimi.
Władze miejskie przyznają, iż sytuacja budzi wstyd i obiecały zwalczać wszelkimi środkami to odradzanie się najbardziej mrocznej historii kraju. Na razie umieszczono ochronę przed synagogami, aby ich murów nie zabrudzono znowu napisami typu: "Żydzi do komór gazowych", "Hitler, wspominamy cię z nostalgią".
Ulica, która nosi nazwę Kilińskiego, szewca patrioty powstania Warszawy w 1830 przeciwko carom, dzieli Łódź na dwie strefy: żydowską, gdzie ma swoją siedzibę Widzew i pozostałą, gdzie są obiekty ŁKS. Kibicom i piłkarzom Widzewa ich przeciwnicy nadali przydomek "Pejsy", jako aluzję do bokobrodów noszonych przez ortodoksyjnych Żydów.
Dziennik "Gazeta Wyborcza" ujawnił, iż w Łodzi nastąpiło odrodzenie antysemityzmu na marginesie wojny między kibicami, chuliganami futbolowymi. Jednak to oni są głównymi bohaterami. Bogdan, jeden z kibiców wymienionych przez dziennik twierdzi, iż gwiazda Dawida stała się bronią, którą oznacza się wszystko, co należy do "wroga".
Sąsiedzi z Łodzi dodają, że rozpoczęli wojnę z kibicami ŁKS, którzy wymyślili piosenkę "Widzew to żydowska wieś", na co kibice Widzewa odpowiedzieli: "ŁKS równa się SS". Na stadionach obu klubów kibice sprzedają swoje gazetki ze zdjęciami przeciwnika i artykułami, w których mówi się np. "Jeżeli Widzew ma kibiców w całej Polsce, to dlatego, że w całej Polsce są Żydzi, którzy niestety nie zostali zgładzeni przez hitlerowców". W odpowiedzi kibic Widzewa wskazuje: "Wytrzymaliśmy cierpliwie 3 lata zanim postanowiliśmy stosować te same metody, co kibice ŁKS i również zaczęliśmy malować hasła antysemickie związane z tym klubem. Będziemy to robić dopóty, dopóki oni nie przestaną, ponieważ nie zamierzamy przegrać wojny w malowaniu haseł."
Przyłączają się politycy. Do wojny chuliganów zaczęli się przyłączać politycy i organizacje młodzieżowe skrajnej prawicy jak Odrodzenie Narodowe Polski, które są obecne na meczach z flagami Niemiec hitlerowskich i innymi symbolami nazistowskimi i oni również dodają do napisów swoje godła.
Zjawisko jest tak niepokojące , że liczni obywatele żydowscy jak Abraham Zelig zaapelowali do mieszkańców Łodzi, prosząc ich, aby nie dali się porwać tej fali antysemityzmu. Piotr Goldstein, przewodniczący Związku Studentów Żydowskich w Łodzi jest dumny z tego, że jego organizacji udało się odnieść sukces w trudnym zadaniu przekonania Żydów z Izraela i diaspory, iż antysemityzm w Polsce jest o wiele mniejszy niż można było sądzić.
Dziś Goldstein i jego koledzy czują się bardzo przygnębieni. "Kiedy przybywa ktoś z zagranicy, młodzi Żydzi nie wiedzą jak go przeprowadzić przez ulice miasta do siedziby naszej gminy żydowskiej tak, aby nie poczuł się - z powodu napisów - w kraju szalejącego i totalitarnego antysemityzmu" mówi Goldstein. Symcha Keller, sekretarz gminy żydowskiej w Łodzi twierdzi, że nie odczuwa strachu przed kibicami, ponieważ są to ludzie, którzy nie czują tak, jak mówią i można dojść z nimi do porozumienia. "Boję się natomiast skinheadów, neofaszystów z Narodowego Odrodzenia Polski, którzy grozili wiele razy, iż dadzą nam nauczkę" mówi Keller.
Za "Przeglądem Mediów Światowych" MSZ


ZAGRANICA
20.02.2000 r. 
USA - prawybory Republikanów

Jerzy  Bush jr. wygrał prawybory w Karolinie Płd. Pokonał Jana McCaina w stosunku 4:1 (53%, 42% w Karolinie Płd.) we wszystkich prawyborach (Bush zwyciężył w stanach: Iowa, Alaska, Delaware i Karolina Południowa). Następna runda i wymiana ciosów - w stanie Michigan. Bush ma już poparcie 61 delegatów, a McCain - tylko 14. Na konwencji partyjnej w Filadelfii w sierpniu będzie głosowało 1034 delegatów



18.02.2000 r. 
Wybory w Iranie

Wstępne wyniki wyborów w Iranie wskazują, że konserwatyści irańscy w nich przegrali. W miastach olbrzymia większość głosowała na reformatorów i zwolenników przełamania izolacji międzynarodowej państwa teokratycznego, na prowincji - zróżnicowanie było mnmiejsze.



17.02.2000 r. 
Shaeuble podał się do dymisji

Po nocnym, ponoć bardzo burzliwym posiedzeniu frakcji CDU, gdzie doszło do puczu części deputowanych chadeckich przeciwko dotychczasowem przewodniczącemu, Wolfgang S. oświadczył, że nie będzie się już ubiegał o ponowny wybór.



16.02.2000 r. 
Finansowe konsekwencje afery w CDU

41 milionów marek do zwrotu

Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) musi zwrócić do kasy federalnej 41 mln 348 tys. marek, które otrzymała w
ramach dofinansowywania przez państwo działalności partyjnej - poinformował we wtorek przewodniczący Bundestagu
Wolfgang Thierse.
Chadecy powinni się też liczyć z dalszymi konsekwencjami finansowymi afery z tajnymi kontami, ponieważ podana wczoraj suma związana jest wyłącznie z nieuwzględnieniem w sprawozdaniu finansowym CDU za rok 1998 majątku chadeków z Hesji o wartości około 18 milionów marek.
Liderzy CDU uznali, że suma, którą podał Thierse, budzi "poważne wątpliwości prawne". Przede wszystkim nie widzą powodów do brania przez całą partię odpowiedzialności za działalność jej oddziału heskiego.
Przewodniczący CDU Wolfgang Schaeuble, który wcześniej mówił, że konieczność zwrotu nawet kilkuset tysięcy marek byłaby dla chadeków bolesna, zapowiedział zwrócenie się w tej sprawie do sądu administracyjnego. Thierse jeszcze wczoraj po południu odparł chadekom, że odpowiedzialność zarządu partii za działalność jej oddziałów wynika z obowiązujących przepisów.
Wolfgang Thierse, lider rządzących socjaldemokratów, jest jako szef Bundestagu osobą administrującą pieniędzmi przekazywanymi partiom. Wczoraj podkreślał, że nie mógł podjąć innej decyzji i że konsultował ją z ekspertami od prawa konstytucyjnego i administracyjnego. Część polityków opozycji, nie tylko z CDU, mówiła, że postanowienia w tak ważnej sprawie nie powinien podejmować przewodniczący Bundestagu, który reprezentuje także interesy partyjne.
Oficjalnie CDU ma czas do 20 marca na zwrócenie pieniędzy. Może się jednak starać o przełożenie tego terminu. - Taka suma nie oznacza jeszcze bankructwa CDU, której majątek szacuje się na 120 milionów marek (...).
Za dziennikiem "Rzeczpospolita"


Wiadomości z UPR

15.02.2000 r. 
Demonstracja UPR w Warszawie

Pod urzędem ZUS na ul. Senatorskiej w Warszawie  odbyła się pikieta Unii Polityki Realnej, w której udział wzięli Prezesi UPR: pp. Janusz Korwin-Mikke i Leszek Samborski. Rozdawano ulotki z opisem złodziejskiego systemu ZUS, kradnącego w ciągu życia podatnika 4 miliardów złotych... Pikietę sfilmowała telewizja Polsat, nagrało Radio Kolor, a także opis został umieszczony w serwisie PAP.



03.02.2000 r. 
Oświadczenie Unii Polityki Realnej w sprawie Partii Wolności p. Jerzego Haidera

3 lutego 2000 r.

Oświadczenie

Unia Polityki Realnej z zażenowaniem przygląda się skandalowi, który wybuchł w Europie (i nie tylko) po wyborach w Austrii.
Uważamy, że oświadczenia polityków i eurokratów dotyczące wyników wyborów w Austrii są skandaliczną próbą ingerencji w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa. Zaś grożenie Austrii blokadą polityczną i gospodarczą na skutek tego, że wynik demokratycznych (!) wyborów był nie pomyśli eurosocjalistów, można określić tylko w jeden sposób: jest to zwykły terroryzm polityczny.
W świetle tych poczynań musimy uznać, że większością państw UE rządzą ciemni nietolerancyjni, ksenofobiczni biurokraci, którzy nie są w stanie zrozumieć i szanować poglądów innych niż swoje.
Wobec tak ewidentnego nieposzanowania demokracji, którą sami wychwalają – i agresywnej postawy wobec jednego ze swych członków Rząd RP powinien na nowo rozważyć czy wchodzenie do struktur UE ma jakikolwiek sens.
UPR ze zrozumieniem i szacunkiem przygląda poczynaniom FPÖ pana Jerzego Haidera, który interes własnej Ojczyzny potrafi postawić wyżej od niejasnych interesów eurosocjalistów i przełamując skostniałe, biurokratyczno-mafijne struktury odnieść sukces. Mamy nadzieję, że sukces pana Haidera jest wydarzeniem, które zapoczątkuje zdecydowaną zmianę kursu światowej polityki – w prawo.
UPR protestuje jednocześnie przeciwko określaniu w mediach organizacji posthitlerowskich mianem „prawica”. Przypominamy, że hitlerowska partia NSDAP nosiła socjalizm nawet w nazwie, czyli bardziej pasuje do niej określenie skrajna lewica.

Prezes i wiceprezesi Unii Polityki Realnej
Janusz Korwin-Mikke
Leszek Samborski
Mariusz Waszak



16.01.2000 r.
Konwent Oddziału Stołecznego UPR

Na Konwencie Oddziału Stołecznego, który odbył się 16.01.2000 r. jak zwykle w budynku SD przy ul. Chmielnej - ustępujący zarząd pod kierownictwem b. prezesa p. Sławomira Kameckiego dostał absolutorium i przeszedł do historii... B. Prezes Kamecki nie zgłosił swojej kandydatury na następną kadencję...
Konwent prawie jednogłośnie (nie było innej kandydatury) zaaprobował p. Grzegorza Parzycha (obecny prezes Stowarzyszenia "Koliber" i jego współtwórca) na stanowisku nowego Prezesa. Serdecznie gratulujemy!!!



 

powrót do strony głównej