Skrucha, perły i wieprze
W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu roku 2000 Papież Jan Paweł II,
kardynałowie i biskupi Kościoła rzymskokatolickiego, podczas pokutnego
nabożeństwa w Bazylice św. Piotra w Rzymie, poprosili o przebaczenie win
Kościoła, polegających na szerzeniu wiary siłą, podziałach między chrześcijanami,
prześladowaniach Żydów i ludzi innych ras, a także kobiet i dzieci. Przebaczamy
i prosimy o przebaczenie tą formułą, będącą cytatem z listu biskupów
polskich do biskupów niemieckich, napisanego w związku z obchodami 1000-lecia
chrztu Polski, posłużył się Papież i dodał na zakończenie uroczystości:
nigdy więcej.
Święty Kościół biednych grzeszników. Tak o Kościele mawiał śp. ksiądz
Bronisław Bozowski, kaznodzieja kościoła SS Wizytek w Warszawie. Kościół
tworzą biedni grzesznicy, wyciskając na nim również to swoje piętno.
Niemniej jednak jest on święty, przede wszystkim ze względu na swego Założyciela,
jak również wszystkich tych, którzy w ciągu wieków próbowali Go naśladować
w stopniu heroicznym. Nie ma powodu wątpić w autentyczność tego żalu za
grzechy przeszłości i autentyczność mocnego postanowienia poprawy, wyrażoną
słowami Papieża: nigdy więcej. Z drugiej strony warto zauważyć, że Kościół
nie tylko prosi o przebaczenie, ale i przebacza. Przez dwa tysiące lat
był znakiem sprzeciwu wobec świata w różnych paroksyzmach dziejowych
i za dochowanie wierności temu swemu posłannictwu doznał i doznaje od świata
wielu ran. Dość przypomnieć choćby sytuację Kościoła katolickiego w dzisiejszych
Chinach, czy niektórych państwach islamskich (np. w Sudanie), by przekonać
się, że określenie Kościół walczący nie oznacza wcale jakiegoś triumfalizmu,
ale przede wszystkim męczeństwo jego synów i córek.
Dobrze, że Ojciec święty uczynił ten gest, bo Kościół powinien żyć
prawdą, również, a może przede wszystkim o sobie samym. Mogą oczywiście
pojawić się pytania, co właściwie jest prawdą odnośnie przewinień Kościoła,
zwłaszcza w odległej przeszłości. Czy np. wyprawy krzyżowe w Średniowieczu
zasługują wyłącznie na potępienie? W świetle dzisiejszych wyobrażeń o pożądanym
kształcie stosunków międzynarodowych czy międzyreligijnych może i tak.
Czy jednak przykładanie dzisiejszych kryteriów oceny do wydarzeń sprzed
ośmiuset lat jest całkowicie uprawnione? Można mieć wątpliwości i dlatego
dobrze się stało, że Papież, dokonując tego aktu skruchy, nie przedstawił
win Kościoła jednostronnie, co znalazło wyraz w formule: przebaczamy i
prosimy o przebaczenie. Nie tylko zatem prosimy o przebaczenie tego, co
było rzeczywiście złe, ale i przebaczamy, mając w pamięci krzywdy wyrządzone
Kościołowi przez innych.
Na marginesie sądzę, że warto też zwrócić uwagę na jeszcze jedną okoliczność.
Kościół, prosząc o przebaczenie, objął tym aktem skruchy również wyrok
skazujący Giordana Bruna, czy sprawę Galileusza. Do dzisiejszego dnia postacie
tych ludzi używane są w charakterze bojowych sztandarów w walce z Kościołem,
służąc do podważania k a ż d e j prawdy czy przestrogi, kierowanej przez
Kościół pod adresem współczesnego świata. Znając stopień nasilenia złej
woli ze strony tych wrogów Kościoła i jego nauki, można żywić obawy, czy
wspomniany akt pokuty nie zostanie przez te środowiska wykorzystany w charakterze
argumentu do kwestionowania k a ż d e g o poglądu Kościoła w dowolnej sprawie
również i dzisiaj. Charakterystyczne jest bowiem, że postacie Giordana
Bruna czy Galileusza wykorzystywane są przede wszystkim przez ludzi i środowiska
albo wrogie wszelkie moralności, zwłaszcza chrześcijańskiej, albo próbujące
nadać swoim, często niedowarzonym ideologiom, czy hipotezom, walor prawd
naukowych. Z tego punktu widzenia warto zwrócić uwagę na aktualność ewangelicznej
przestrogi, by nie rzucać pereł przed wieprze. Wieprze bowiem nie są w
stanie ocenić wartości pereł, więc mogą je podeptać, a obróciwszy się,
szarpać Kościół po swojemu dalej. Nie wiem oczywiście czy papieskie słowa:
nigdy więcej oznaczają wyłącznie mocne postanowienie unikania błędów
przeszłości, czy też może niosą ze sobą zapowiedź, że ten akt skruchy nie
oznacza wcale poniechania bezkompromisowej walki o prawdę, sprawiającej,
że Kościół, również w świecie współczesnym nadal pozostanie znakiem sprzeciwu.
Stanisław Michalkiewicz