Stanisław Michalkiewicz

Skrucha, perły i wieprze

W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu roku 2000 Papież Jan Paweł II, kardynałowie i biskupi Kościoła rzymskokatolickiego, podczas pokutnego nabożeństwa w Bazylice św. Piotra w Rzymie, poprosili o przebaczenie win Kościoła, polegających na szerzeniu wiary siłą, podziałach między chrześcijanami, prześladowaniach Żydów i ludzi innych ras, a także kobiet i dzieci. „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” – tą formułą, będącą cytatem z listu biskupów polskich do biskupów niemieckich, napisanego w związku z obchodami 1000-lecia chrztu Polski, posłużył się Papież i dodał na zakończenie uroczystości: „nigdy więcej”.
„Święty Kościół biednych grzeszników”. Tak o Kościele mawiał śp. ksiądz Bronisław Bozowski, kaznodzieja kościoła SS Wizytek w Warszawie. Kościół tworzą „biedni grzesznicy”, wyciskając na nim również to swoje piętno. Niemniej jednak jest on święty”, przede wszystkim ze względu na swego Założyciela, jak również wszystkich tych, którzy w ciągu wieków próbowali Go naśladować w stopniu heroicznym. Nie ma powodu wątpić w autentyczność tego żalu za grzechy przeszłości i autentyczność mocnego postanowienia poprawy, wyrażoną słowami Papieża: nigdy więcej. Z drugiej strony warto zauważyć, że Kościół nie tylko prosi o przebaczenie, ale i przebacza. Przez dwa tysiące lat był „znakiem sprzeciwu” wobec świata w różnych paroksyzmach dziejowych i za dochowanie wierności temu swemu posłannictwu doznał i doznaje od „świata” wielu ran. Dość przypomnieć choćby sytuację Kościoła katolickiego w dzisiejszych Chinach, czy niektórych państwach islamskich (np. w Sudanie), by przekonać się, że określenie „Kościół walczący” nie oznacza wcale jakiegoś triumfalizmu, ale przede wszystkim męczeństwo jego synów i córek.
Dobrze, że Ojciec święty uczynił ten gest, bo Kościół powinien żyć prawdą, również, a może przede wszystkim o sobie samym. Mogą oczywiście pojawić się pytania, co właściwie jest prawdą odnośnie przewinień Kościoła, zwłaszcza w odległej przeszłości. Czy np. wyprawy krzyżowe w Średniowieczu zasługują wyłącznie na potępienie? W świetle dzisiejszych wyobrażeń o pożądanym kształcie stosunków międzynarodowych czy międzyreligijnych – może i tak. Czy jednak przykładanie dzisiejszych kryteriów oceny do wydarzeń sprzed ośmiuset lat jest całkowicie uprawnione? Można mieć wątpliwości i dlatego dobrze się stało, że Papież, dokonując tego aktu skruchy, nie przedstawił win Kościoła jednostronnie, co znalazło wyraz w formule: przebaczamy i prosimy o przebaczenie. Nie tylko zatem prosimy o przebaczenie tego, co było rzeczywiście złe, ale i przebaczamy, mając w pamięci krzywdy wyrządzone Kościołowi przez innych.
Na marginesie sądzę, że warto też zwrócić uwagę na jeszcze jedną okoliczność. Kościół, prosząc o przebaczenie, objął tym aktem skruchy również wyrok skazujący Giordana Bruna, czy sprawę Galileusza. Do dzisiejszego dnia postacie tych ludzi używane są w charakterze bojowych sztandarów w walce z Kościołem, służąc do podważania k a ż d e j prawdy czy przestrogi, kierowanej przez Kościół pod adresem współczesnego świata. Znając stopień nasilenia złej woli ze strony tych wrogów Kościoła i jego nauki, można żywić obawy, czy wspomniany akt pokuty nie zostanie przez te środowiska wykorzystany w charakterze argumentu do kwestionowania k a ż d e g o poglądu Kościoła w dowolnej sprawie również i dzisiaj. Charakterystyczne jest bowiem, że postacie Giordana Bruna czy Galileusza wykorzystywane są przede wszystkim przez ludzi i środowiska albo wrogie wszelkie moralności, zwłaszcza chrześcijańskiej, albo próbujące nadać swoim, często niedowarzonym ideologiom, czy hipotezom, walor prawd naukowych. Z tego punktu widzenia warto zwrócić uwagę na aktualność ewangelicznej przestrogi, by nie rzucać pereł przed wieprze. Wieprze bowiem nie są w stanie ocenić wartości pereł, więc mogą je podeptać, a „obróciwszy się”, szarpać Kościół po swojemu dalej. Nie wiem oczywiście czy papieskie słowa: „nigdy więcej” oznaczają wyłącznie mocne postanowienie unikania błędów przeszłości, czy też może niosą ze sobą zapowiedź, że ten akt skruchy nie oznacza wcale poniechania bezkompromisowej walki o prawdę, sprawiającej, że Kościół, również w świecie współczesnym nadal pozostanie „znakiem sprzeciwu”.
Stanisław Michalkiewicz
 

Powrót do Serwisu Informacyjnego Okręgu Mazowieckiego UPR